Reklama

"Nie było liderki, był zespół". Z Elbląga na mistrzostwa świata

03/01/2014 15:03

Czego się nauczyłam na mistrzostwach świata? Przede wszystkim tego, jak ważne są skupienie, koncentracja podczas meczu przez całe 60 minut — mówi elblążanka Katarzyna Koniuszaniec, która z reprezentacją Polski zdobyła czwarte miejsce na mistrzostwach świata piłkarek ręcznych w Serbii. 


W reprezentacji Polski, która osiągnęła historyczny wynik na mistrzostwach świata w Serbii, były dwie piłkarki ręczne Startu Elbląg Kinga Grzyb i Katarzyna Koniuszaniec. Drugim trenerem Biało-czerwonych jest zaś szkoleniowiec Startu Antoni Parecki. Przypomnijmy, że Polki na zakończenie mistrzostw przegrały w meczu o brązowy medal z Danią 26:30.

W piątek Grzyb i Koniuszaniec oraz trener Parecki spotkali się z kibicami w hali Centrum Sportowo-Biznesowego, by podzielić się swoimi wrażeniami.
— Emocje po mistrzostwach świata w Serbii już trochę opadły, chociaż wciąż nie ma czasu, żeby trochę odpocząć, przemyśleć, to co się zdarzyło — mówi Katarzyna Koniuszaniec. — Dla mnie to były pierwsze MŚ i było fantastycznie. To niezapomniane przeżycie, wzruszające, pełne emocji, a jak się wygrywa to szaleństwo. Życzę wszystkim sportowcom, żeby mieli okazję być na MŚ. Po powrocie do Polski nawet nie było czasu, by obejrzeć nasze mecze w Serbii.

— 
Do dzisiaj jestem przekonana, że gdybyśmy przeciwko Danii zagrały tak, jak we wcześniejszych meczach, zespołowo, to byśmy wygrały — stwierdziła Kinga Grzyb. — Jestem zawiedziona tym, że nie zdobyłyśmy medalu. Wierzyłam, że będzie inaczej. Nie czuję się gorsza od zespołu Danii. Wiem, że jeśli powtórzy się taki mecz, to przemyślimy go spokojnie i wygramy.

Antoni Parecki, trener Startu i drugi trener reprezentacji Polski, przyznał, że również liczył na medal w Serbii.

— Drużyna wierzyła w swoją siłę, w to że umie grać w piłkę ręczną. Wygrany mecz z Rumunią na pewno dał dziewczynom wiele wiary w siebie. Do przerwy przegrywaliśmy czterema bramkami (13:17 - red), a po przerwie się działo (Polska wygrała 31:29) — stwierdził. — 
Podczas MŚ nie mieliśmy liderki w zespole, ale mieliśmy drużynę. W każdym meczu dwie-trzy inne zawodniczki potrafiły zagrać na wysokim poziomie. To spowodowało, że mieliśmy wiele sił, by dojść do tego miejsca, do którego doszliśmy.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama