Reklama

"Nie możemy parkować przed własnymi domami"

20/07/2011 11:32

Przyjezdni parkują tu po 12 godzin, a ja, mieszkaniec, nie mam gdzie auta postawić — denerwuje się pan Jakub z ulicy Rybackiej. — Dzisiaj musiałem iść pół kilometra w ulewny deszcz z chorą córeczką na rękach do przychodni — dodaje mężczyzna.

Emocje, jakie wzbudziły niedawne (wprowadzone 15 lipca) zmiany w ruchu na elbląskiej starówce nie gasną. Większość zmotoryzowanych, przynajmniej ci, z którymi rozmawialiśmy, jest do nich nastawiona bardzo krytycznie. Ludzie byli w stanie przełknąć wszystko - opóźnienia w ustawieniu znaków, ograniczenie prędkości (starówka jest teraz traktowana jako strefa zamieszkania), ale kłopoty z parkowaniem przepełniły już czarę goryczy.


— Nie jestem w stanie zaparkować przed własnym domem — mówi pan Jakub, którego spotkaliśmy dzisiaj na ulicy Rybackiej. — Wyznaczone miejsca parkingowe są przez pół dnia zajęte przez przyjezdnych. Muszę czekać po 12 godzin, by się zwolniły.

Wiesław Ostrzyczyk jest kurierem z Gdańska, do Elbląga przyjeżdża bardzo często z paczkami. I on także nie może znaleźć wolnego, legalnego miejsca przy ul. Rybackiej. Z konieczności zaparkował więc w miejscu niedozwolonym - z lewej strony w sąsiedztwie chodnika.


— W każdej chwili mogą dostać przynajmniej jeden punkt karny i 200-złotowy mandat — mówi mężczyzna. — Ale co mam robić? Stanąć kilkaset metrów stąd i poprosić klientów, by przyszli odebrać swoje paczki? Wyśmieją mnie.
Nasz rozmówca jest pełen "podziwu" dla osób, które wymyśliły nową organizację ruchu na starówce.

— W żadnym z miast, do których jeżdżę nie widziałem, by samochodom zaopatrzenia i dostawczym nie stwarzano możliwości postoju. Elbląg jest tu niechlubnym wyjątkiem — stwierdza gdańszczanin.

wch

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pJzil0xqJ70[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama