Przyjezdni parkują tu po 12 godzin, a ja, mieszkaniec, nie mam gdzie auta postawić — denerwuje się pan Jakub z ulicy Rybackiej. — Dzisiaj musiałem iść pół kilometra w ulewny deszcz z chorą córeczką na rękach do przychodni — dodaje mężczyzna.
Emocje, jakie wzbudziły niedawne (wprowadzone 15 lipca) zmiany w ruchu na elbląskiej starówce nie gasną. Większość zmotoryzowanych, przynajmniej ci, z którymi rozmawialiśmy, jest do nich nastawiona bardzo krytycznie. Ludzie byli w stanie przełknąć wszystko - opóźnienia w ustawieniu znaków, ograniczenie prędkości (starówka jest teraz traktowana jako strefa zamieszkania), ale kłopoty z parkowaniem przepełniły już czarę goryczy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!