Reklama

Niebezpieczne wady i braki. Na nową siódemkę trzeba czekać

21/07/2011 19:27

Braki i błędy w oznakowaniu pionowym i poziomym, niezlikwidowane zjazdy w okolicach Nowej Pilony i Komorowa Żuławskiego, niewłaściwie umocowane poduszki zderzeniowe w barierach energochłonnych na węźle Bogaczewo, brak w kilku miejscach barier oraz pasów napinających bariery pomiędzy jezdniami - to powody dla których druga jezdnia drogi ekspresowej S-7 od Elbląga do Pasłęka nie zostanie jednak otwarta.

Gdy w czwartek rano pytaliśmy o termin otwarcia drogi krajowej nr 7 - na odcinku od Elbląga do Pasłęka - drogowcy informowali nas, że być może droga zostanie dopuszczona do ruchu jeszcze przed weekendem. Po południu otrzymaliśmy informację, że druga jezdnia drogi ekspresowej S-7 od Elbląga do Pasłęka nie zostanie jednak otwarta.

— W efekcie sprawdzenia oznakowania i urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego na odcinku drogi ekspresowej S-7 Elbląg – Pasłęk stwierdzono wady, które wpływają na obniżenie poziomu bezpieczeństwa — poinformował Karol Głębocki, rzecznik prasowy GDDKiA w Olsztynie. — Dlatego nakazaliśmy ich niezwłoczne uzupełnienie. Wykonawca robót deklaruje usunięcie usterek w ciągu tygodnia. Otwarcie drugiej jezdni drogi ekspresowej S-7 od Elbląga do Pasłęka nastąpi po zakończeniu likwidacji wad.

Budowa 14-kilometrowego odcinka kosztowała przeszło 662 miliony złotych. Wstępnie planowano uruchomienie tej drogi jeszcze przed Bożym Ciałem w czerwcu. Okazało się jednak, że otwarcie trasy wstrzymał wtedy nadzór budowlany. W przyszłym roku ma być otwarty kolejny odcinek ekspresowej siódemki do Miłomłyna.
daga

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama