Mój ojciec mógł już nie żyć, bo ratownicy pogotowia zostali wysłani przez dyspozytora pod błędny adres. Na szczęście czekałam przed domem na karetkę pogotowia. Widząc, że jadą gdzie indziej, pobiegłam za nimi. Goniłam erkę z 10 minut — opowiada Anna, jedna z naszych czytelniczek. Z kolei w nocy z czwartku na piątek ratownicy wysłani do Markus około godziny szukali adresu. Pracownicy pogotowia przyznają, że do takich pomyłek dochodzi, niestety, bardzo często.
Problemy z dodzwonieniem się do pogotowia, długi czas oczekiwania na przyjazd karetki, pomyłki w adresach, wysyłanie do tego samego zdarzenia dwóch karetek lub wysyłanie karetki pod nieistniejący adres.Zdaniem pracowników pogotowia ratunkowego z Elbląga, to jeden z efektów likwidacji dyspozytorni w naszym mieście.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!