Państwo szykuje skok na gminne fotoradary i tym samym na portfele kierowców. Temu, by fotoradary przestały być maszynką do zarabiania pieniędzy dla władz, zapobiec ma z kolei kontrola przeprowadzana obecnie przez NIK.
Z wcześniej przeprowadzanych kontroli NIK wynikało, że spora część fotoradarów służy nie tyle poprawieniu bezpieczeństwa na polskich drogach, co podreperowaniu budżetów - gmin i państwa. Niektóre z samorządów założyły nawet, iż mandaty nakładane na naruszających przepisy ruchu drogowego kierowców stanowić będą jedną czwartą gminnych dochodów. Na pieniądze za przekroczenie prędkości połakomił się też rząd. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia... W zeszłym roku Jacek Rostowski, szef resortu finansów, chciał, by wpływy z fotoradarów zasiliły budżet państwa kwotą 1,2 mld złotych. Na ten rok plany ministra są ambitniejsze - zaplanował zdobycie aż 1,5 mld złotych. By tak się stało rząd chce, by jego agenda - Główny Inspektorat Transportu Drogowego - przejął znajdujące się dotychczas w posiadaniu samorządów fotoradary. To nie wszystko. Minister dofinansowuje też GITD. Dzięki otrzymanym w zeszłym roku 130 mln złotych Inspekcja zakupiła między innymi 300 radarów, samochody oraz wideorejestratory. Wszystko po to, by załatać - choć częściowo - dziurę budżetową.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!