Reklama

O małych samochodach i wielkich emocjach z Martą Nowicką

09/03/2012 14:10

Rozmawiamy z Martą Nowicką, uczestniczką rajdów modeli samochodowych.



— Zazwyczaj jest tak, że to chłopcy bawią się samochodami. Skąd więc u Ciebie taka pasja?


— Moja przygoda z rajdami modeli zaczęła się od wyjazdu z tatą i bratem na jeden z nich do Torunia w 2010 r. Tam na miejscu spodobały mi się niezwykle jak samochody ,,kopią się” w piasku. To było niezwykle widowiskowe. Jeden z zawodników zaproponował, że ma na sprzedaż podwozie identyczne na jakim startuje mój brat. Na następnym rajdzie pojawiłam się więc już jako jeden z zawodników.



— Co jest takiego fascynującego w tych wyścigach?


— Rajdy, w których bierzemy udział są w skali 1:10, ale emocje podczas jazdy są nie mniejsze niż podczas prawdziwych. Bardzo podoba mi się życzliwa atmosfera i koleżeńskość na zlotach. Zawsze mogę liczyć na wsparcie. Jak na przykład nie mam odpowiednich opon do danej nawierzchni, to zawsze znajdzie się jakiś życzliwy kolega i pożyczy mi swoje.


— Jaki posiadasz pojazd?

— Jeżdżę podwoziem firmy TAMIYA TB-02. Jest to uniwersalny model na wszystkie odcinki rajdowe, takie jak szuter, śnieg, lód, kostka i asfalt. Samochód posiada napęd na cztery koła. Model napędzany jest silnikiem elektrycznym, najważniejsza jednak w nim jest elektronika. Mój pojazd zazwyczaj osiąga prędkość od 25 do 30 kilometrów na godzinę, co w zupełności wystarcza do opanowania krętych tras na rajdach. Z mocniejszym silnikiem i na innych przełożeniach można spokojnie osiągnąć prędkość ponad 100 kilometrów na godzinę, a modele używane w naszych rajdach można rozpędzić nawet do ponad 200 kilometrów na godzinę. W tym roku na zawodach startuje z nadwoziem Subaru Impreza 2002 w barwach drużyny ,,Barkas Kaper Team”. 


— Jak wyglądają Twoje przygotowania i treningi do zawodów?


— Przed każdym treningiem wpierw samochody są dokładnie czyszczone. Dodatkowo smarujemy w nich zębatki, łożyska, uzupełniamy olej w amortyzatorach i wybieramy odpowiednie ogumienie na daną powierzchnię.
Trening rozpoczyna się natomiast od zbiórki na placu. Trasę rysujemy białą kredą na betonowej nawierzchni. Następnie ustawiamy na trasie pachołki i rozpoczynamy ćwiczenia. Treningi najczęściej odbywają się na kostce brukowej parkingu restauracji „Zapiecek” w Suchaczu. Nie posiadamy, niestety, elementów pozwalających odwzorować trasy, na jakich najczęściej startujemy w rajdach, to jest dużo pociętych na pasy gumowych grubych wycieraczek. Podczas treningów można na bieżąco poprawić wszystkie ustawienia i wykryć ewentualne usterki. Na koniec regulujemy zbieżność i pochylenie kół. Dzięki temu na zawodach auto jest już lepiej przystosowane do jazdy i jest bardziej niezawodne.


— Czy takie rajdy samochodowe to drogie hobby? 



— To zależy, czy się kupuje wszystkie części nowe, czy może szuka się okazji na aukcjach w internecie. Sam model pojazdu może kosztować od 500 do nawet 5000 złotych. Wydanie dużej ilości pieniędzy nie jest jednak gwarancją dobrych wyników. Mój model kosztował na początek 300 zł za podwozie, a elektronikę dostałam od taty. Co jakiś czas staram się wymienić jakąś część na nowszą lub zmienić opony i karoserię. Model rajdowy to jednak taka mała skarbonka. Mamy na szczęście wspólną ładowarkę i narzędzia. Kolega z Elbląga, który musiał kupić wszystko sam, wydał ostatnio na swój model z wyposażeniem do startów około 800 zł.


— Jesteś jedyną w Polsce dziewczyną biorącą udział w rajdach RC. Jak jesteś postrzegana na zawodach przez kolegów?



— Traktują mnie jak normalnego zawodnika. Nie ma żadnych specjalnych ulg dla dziewczyn. Ale zawsze dopingują mnie szczególnie ciepło.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama