Rozmawiamy z Martą Nowicką, uczestniczką rajdów modeli samochodowych.
— Zazwyczaj jest tak, że to chłopcy bawią się samochodami. Skąd więc u Ciebie taka pasja?
— Moja przygoda z rajdami modeli zaczęła się od wyjazdu z tatą i bratem na jeden z nich do Torunia w 2010 r. Tam na miejscu spodobały mi się niezwykle jak samochody ,,kopią się” w piasku. To było niezwykle widowiskowe. Jeden z zawodników zaproponował, że ma na sprzedaż podwozie identyczne na jakim startuje mój brat. Na następnym rajdzie pojawiłam się więc już jako jeden z zawodników.
— Co jest takiego fascynującego w tych wyścigach?
— Rajdy, w których bierzemy udział są w skali 1:10, ale emocje podczas jazdy są nie mniejsze niż podczas prawdziwych. Bardzo podoba mi się życzliwa atmosfera i koleżeńskość na zlotach. Zawsze mogę liczyć na wsparcie. Jak na przykład nie mam odpowiednich opon do danej nawierzchni, to zawsze znajdzie się jakiś życzliwy kolega i pożyczy mi swoje.
— Jaki posiadasz pojazd?
— Jeżdżę podwoziem firmy TAMIYA TB-02. Jest to uniwersalny model na wszystkie odcinki rajdowe, takie jak szuter, śnieg, lód, kostka i asfalt. Samochód posiada napęd na cztery koła. Model napędzany jest silnikiem elektrycznym, najważniejsza jednak w nim jest elektronika. Mój pojazd zazwyczaj osiąga prędkość od 25 do 30 kilometrów na godzinę, co w zupełności wystarcza do opanowania krętych tras na rajdach. Z mocniejszym silnikiem i na innych przełożeniach można spokojnie osiągnąć prędkość ponad 100 kilometrów na godzinę, a modele używane w naszych rajdach można rozpędzić nawet do ponad 200 kilometrów na godzinę. W tym roku na zawodach startuje z nadwoziem Subaru Impreza 2002 w barwach drużyny ,,Barkas Kaper Team”.
— Jak wyglądają Twoje przygotowania i treningi do zawodów?
— Przed każdym treningiem wpierw samochody są dokładnie czyszczone. Dodatkowo smarujemy w nich zębatki, łożyska, uzupełniamy olej w amortyzatorach i wybieramy odpowiednie ogumienie na daną powierzchnię. Trening rozpoczyna się natomiast od zbiórki na placu. Trasę rysujemy białą kredą na betonowej nawierzchni. Następnie ustawiamy na trasie pachołki i rozpoczynamy ćwiczenia. Treningi najczęściej odbywają się na kostce brukowej parkingu restauracji „Zapiecek” w Suchaczu. Nie posiadamy, niestety, elementów pozwalających odwzorować trasy, na jakich najczęściej startujemy w rajdach, to jest dużo pociętych na pasy gumowych grubych wycieraczek. Podczas treningów można na bieżąco poprawić wszystkie ustawienia i wykryć ewentualne usterki. Na koniec regulujemy zbieżność i pochylenie kół. Dzięki temu na zawodach auto jest już lepiej przystosowane do jazdy i jest bardziej niezawodne.
— Czy takie rajdy samochodowe to drogie hobby?
— To zależy, czy się kupuje wszystkie części nowe, czy może szuka się okazji na aukcjach w internecie. Sam model pojazdu może kosztować od 500 do nawet 5000 złotych. Wydanie dużej ilości pieniędzy nie jest jednak gwarancją dobrych wyników. Mój model kosztował na początek 300 zł za podwozie, a elektronikę dostałam od taty. Co jakiś czas staram się wymienić jakąś część na nowszą lub zmienić opony i karoserię. Model rajdowy to jednak taka mała skarbonka. Mamy na szczęście wspólną ładowarkę i narzędzia. Kolega z Elbląga, który musiał kupić wszystko sam, wydał ostatnio na swój model z wyposażeniem do startów około 800 zł.
— Jesteś jedyną w Polsce dziewczyną biorącą udział w rajdach RC. Jak jesteś postrzegana na zawodach przez kolegów?
— Traktują mnie jak normalnego zawodnika. Nie ma żadnych specjalnych ulg dla dziewczyn. Ale zawsze dopingują mnie szczególnie ciepło.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!