Reklama

Od dzieciństwa chciał zostać księdzem

19/10/2012 13:15



O tym, by zostać księdzem myślałem od dzieciństwa.Najpoważniej było tak w liceum. Z różnych jednak względów do tego nie doszło. Do seminarium trafiłem dopiero w tym roku... mając już 37 lat — opowiada Robert Dłuszczakowski, najstarszy alumn w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Elbląskiej.



— Bóg działa cały czas. Jestem tego widomym przykładem — mówi Robert. 
37-letni student pierwszego roku elbląskiego Wyższego Seminarium Duchownego, przeszedł w swoim życiu wiele, zanim powrócił na drogę powołania. — O tym, by zostać księdzem myślałem od dzieciństwa. Najpoważniej było tak w liceum ogólnokształcącym, które kończyłem w rodzinnej Iławie — opowiada. — Jeździłem na rekolekcje powołaniowe organizowane przez Kościół, szukałem swojego miejsca i drogi w życiu. Jakoś jednak tak się stało, że do seminarium, mimo iż czułem, że to moja droga, nie wstąpiłem. Dlaczego? — zastanawia się. — Złożyło się na to tak wiele przyczyn, że teraz, po latach, trudno podać tę decydującą — odpowiada.




Zamiast do seminarium trafił na Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu - na fizykę. Studiów tych jednak ostatecznie nie skończył.

— To na pewno nie był jednak stracony czas — zastrzega się.
Choć studia dały Robertowi wiele, to właśnie wtedy zaczął czuć, że "coś jest nie tak".
— Gdy odszedłem z uczelni zacząłem szukać pracy. Z różnym skutkiem. Najczęściej jednak było trudno, proponowano mi zazwyczaj umowy śmieciowe — mówi.


Do trudności w życiu zawodowym dołączyły konflikty w rodzinie.

— Moi bliscy coraz częściej pytali o to, dlaczego w życiu niczego nie osiągnąłem. Sam zacząłem zadawać sobie to pytanie, próbując dojść do powodów takiego stanu rzeczy — opowiada Robert Dłuszczakowski. — Sięgnąłem w przeszłość i przypomniałem sobie o rozważanym w liceum kapłaństwie. Przypomniałem też sobie, że do tego czasu wszystko w moim życiu układało się dobrze. Zacząłem ponownie rozważać wstąpienie do seminarium. Spędziłem na tym rok. I teraz tu jestem — mówi z uśmiechem.


Robert Dłuszczakowski jest najstarszym alumnem elbląskiego seminarium. Między nim, a jego kolegami z pierwszego roku, a jest ich dziesięciu, jest kilkanaście lat różnicy. To dużo, ale jak zapewnia Robert, nie stwarza to specjalnych trudności.

— Cieszę się, że zostałem zaakceptowany przez całą wspólnotę seminaryjną.

Nie tylko przez kolegów z roku, ale przez wszystkich innych także — podkreśla nasz bohater, dodając jednak, że nie ma zamiaru skrywać, że różnice wynikające z wieku dają się odczuć.— Dla 37-latka pewne rzeczy są bardziej oczywiste, ale człowiek uczy się przecież przez całe życie — mówi.




Dla niespełna 19-letniego Piotra Kaczmarka znalezienie się w seminarium jest naturalną konsekwencją drogi, którą świadomie wybrał przed wielu laty.
— Zawsze odkąd pamiętam chciałem być księdzem. Nie przeżyłem jakiegoś spektakularnego momentu, o którym mogę powiedzieć, że to właśnie on zadecydował, że tu się znalazłem — mówi młody seminarzysta.
Dla Piotra Kaczmarka nie są to zresztą nieznane progi. Zanim został alumnem był w elbląskim seminarium dwa razy na rekolekcjach.
Mimo wszystko jego powołanie zaskoczyło część rodziny. Ostatecznie jednak znalazł wsparcie najbliższych - zwłaszcza czterech starszych braci. — Modlą się za mnie — mówi.




Za naszego trzeciego bohatera, kolejnego z grupy 11 słuchaczy pierwszego roku, Karola Mikołajczyka modliła się natomiast... jego była dziewczyna.
— Nie, nie ma do mnie pretensji, że wybrałem taką, a nie inną drogę — mówi 22-letni Karol. — Modliła się w mojej intencji. Mam nadzieję, że będziemy przyjaciółmi — dodaje.


Karol jest absolwentem III Liceum Ogólnokształcącego w Elblągu. Do szkoły tej trafił z myślą, by po zdobyciu średniego wykształcenia jak najszybciej znaleźć się w seminarium. I w jego przypadku droga ta znacznie się wydłużyła.
— Brakowało odwagi. Bałem się, że stracę znajomych, przyjaciół — tłumaczy. 
Szukając swojej drogi trafił na studia, jak podkreśla "na chwilę", do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu. Próbował też swoich sił w kilku elbląskich portalach informacyjnych. Później zaczął się uczyć w policealnej szkole medycznej.

— Było, minęło — mówi dzisiaj. — Po tym wszystkim wiedziałem już, że moja przyszłość to seminarium. Wcześniej jednak obiecałem sobie, że zanim tu trafię muszę zdobyć prawo jazdy — dodaje.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama