O tym, by zostać księdzem myślałem od dzieciństwa.Najpoważniej było tak w liceum. Z różnych jednak względów do tego nie doszło. Do seminarium trafiłem dopiero w tym roku... mając już 37 lat — opowiada Robert Dłuszczakowski, najstarszy alumn w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Elbląskiej.
— Bóg działa cały czas. Jestem tego widomym przykładem — mówi Robert. 37-letni student pierwszego roku elbląskiego Wyższego Seminarium Duchownego, przeszedł w swoim życiu wiele, zanim powrócił na drogę powołania. — O tym, by zostać księdzem myślałem od dzieciństwa. Najpoważniej było tak w liceum ogólnokształcącym, które kończyłem w rodzinnej Iławie — opowiada. — Jeździłem na rekolekcje powołaniowe organizowane przez Kościół, szukałem swojego miejsca i drogi w życiu. Jakoś jednak tak się stało, że do seminarium, mimo iż czułem, że to moja droga, nie wstąpiłem. Dlaczego? — zastanawia się. — Złożyło się na to tak wiele przyczyn, że teraz, po latach, trudno podać tę decydującą — odpowiada.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!