Reklama

Oddała miastu mieszkanie, dzisiaj czuje się oszukana

29/03/2010 09:30

Halina Czajor oddała miastu mieszkanie własnościowe. — Miałam za to dostać mieszkanie komunalne na parterze, bo na co dzień opiekuję się niepełnosprawnym wnukiem — mówi kobieta, która dzisiaj czuje się oszukana. — Myślałam, że po zamianie miasto zrobi podjazd, dostosuje łazienkę do potrzeb osoby niepełnosprawnej — płacze kobieta, dodając, że nie ma co szukać sprawiedliwości w Urzędzie Miasta, bo tam jej nie ma.





— Wcześniej miałam mieszkanie na pierwszym piętrze przy ul. Szczecińskiej — wspomina pani Halina. — Nie mogłam tam kąpać Robusia, bo nie miałam tyle siły, by wstawić go do wysokiego brodzika, miałam też problem z pokonywaniem schodów.
Kobieta zwróciła się o pomoc do Biura Rehabilitacji Zawodowej i Społecznej Urzędu Miejskiego przy ul. Kosynierów Gdyńskich w Elblągu.
— Na początku 2004 r. złożyłam wniosek o dofinansowanie likwidacji barier architektonicznych i technicznych w miejscu zamieszkania osoby niepełnosprawnej, tak to się nazywa — mówi pani Halina. — Kazali mi znaleźć wykonawcę, ale miałam z tym problemy, dlatego skorzystałam z usług fachowca, którego poleciła mi urzędniczka.
 
Podsunęły mi do podpisania
— Pani Halina Czajor otrzymała wszelką pomoc o którą się do nas zgłaszała — mówi Joanna Urbaniak, rzecznik Urzędu Miejskiego w Elblągu. — Modernizacja została wykonana i potwierdzona przez panią Czajor w protokole odbioru, akceptującym przedmiotową modernizację i wykonaną pracę. Jednak z upływem czasu pani Czajor zaczęła zgłaszać uwagi co do funkcjonalności łazienki. Proponowane i zgłaszane zmiany przez zainteresowaną nie były możliwe do wykonania ze względów technicznych.
— Tak, podpisałam papiery, ale ja nie mogłam rozczytać, co tam było napisane, bo mam bardzo słaby wzrok — mówi kobieta. — Dopiero potem sąsiadka mi przeczytała. Napisali, że położył mi w łazience kafelki, co jest bzdurą, bo one były tam wcześniej. Panie z komisji przecież doskonale wiedziały, jak wyglądała łazienka wcześniej i podsunęły mi to do podpisania.
W 2008 r. Halina Czajor dowiedziała się, że miasto będzie oddawało do użytku blok przy ulicy Browarnej, a w nim znajdzie się mieszkanie dostosowane do potrzeb inwalidy. Jednak koszty wkładu własnego były dla niej za wysokie.

Czuję

— Pani Czajor wystąpiła o zamianę lokalu ze względu na brak możliwości wykonania przeróbek w dotychczasowym mieszkaniu oraz konieczność pokonywania schodów — mówi Joanna Urbaniak. — W wyniku tej zamiany otrzymała lokal na parterze przy ul. Działdowskiej. Zainteresowana wystąpiła z wnioskiem o montaż centralnego ogrzewania gazowego. W 2008 r. przyznano jej na ten cel dofinansowanie w wysokości 8 tysięcy zł. 
Pani Halina zrobiła darowiznę własnościowego mieszkania, wartego 98 tysięcy złotych, na rzecz komunalnego. 
— Tylko tyle mi pomogli — płacze kobieta. — Myślałam, że po zamianie zrobią podjazd, dostosują łazienkę... No w ramach nadwyżki z tego własnościowego mieszkania. Jestem stara, nie wiedziałam, że trzeba zrobić taki wpis w akcie notarialnym. Ale jak można tak żerować na ludzkiej niewiedzy? Jak miasto może tak oszukiwać mieszkańców? To jest pomoc niepełnosprawnym?
— Na wykonania podjazdu, czy łazienki pani Czajor nie składała wniosku — mówi Urbaniak. — Dodam tylko, że wielokrotnie była informowana o możliwościach i zasadach korzystania ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Jednocześnie informuję, że Urząd nie pośredniczył i nie pośredniczy w wyborze wykonawców.




Wiosną ubiegłego roku pani Halina umówiła się na wizytę do prezydenta miasta. 
— Była już u niego pani Dyrla (red. —naczelnik Wydziału Społecznego UM w Elblągu) i nie wiem, co mu nagadała — mówi Halina Czajor — Pan Słonina nie dał mi nawet wszystkiego powiedzieć, tylko wypchnął mnie z gabinetu. Gdy zaczęłam głośno krzyczeć, a na korytarzu było dużo ludzi, pobiegła za mną pani Dyrla i zaczęła uspokajać mówiąc, że oni wszystko mi zrobią. I co? I nic! 
W tym roku pani Halina nie składała podania, jak mówi, to i tak nic nie da. Radzi sobie jak umie. 
— Tak się wykorzystuje stare, naiwne osoby — mówi pani Halina. — Nie warto być miłym i ugodowym, ci, którzy dużo krzyczą zawsze zyskają. Czuję się oszukana. Nie ma co szukać sprawiedliwości w Urzędzie Miasta, bo tam jej nie ma. A zaczęło się od przystosowania łazienki do potrzeb Robusia... Ciężko mi wjechać wózkiem inwalidzkim do łazienki, dlatego wnuk załatwia się na korytarzu... do miski. Tak ciężko jest pomóc inwalidzie?


sw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama