Piłkarze I-ligowej Olimpii Elbląg przegrali w sobotnim meczu w Poznaniu z miejscową Wartą 0:2. Bramki dla gospodarzy zdobyli Piotr Giel w 52. min oraz Piotr Reiss w 79. min z rzutu karnego.
Żółto-biało-niebiescy, po ostatnim zwycięskim meczu z Pogonią Szczecin (2:1), jechali do Poznania w dobrych nastrojach i zapowiadali walkę o dobry rezultat. Dodatkowego smaczku temu pojedynkowi dodawał fakt, że obecnym trenerem Warty jest Jarosław Araszkiewicz, który wprowadził Olimpię na zaplecze ekstraklasy, a w poznańskiej drużynie występuje także były piłkarz Olimpii Krzysztof Sobieraj. Do przerwy bez bramek Początek spotkania to walka przeważnie w środku pola. Już w 10. min groźniej zaatakowali gospodarze i tym samym dali sygnał, że grać będą ofensywnie i z ich poczynaniami należy się liczyć. Jednak strzał Tomasza Magdziarza okazał się niecelny. W rewanżu elblążanie przedostali się przed pole karne Warty i... do akcji wkroczyli miejscowi obrońcy. Kolejne minuty przyniosły coraz większy napór podopiecznych trenera Araszkiewicza. W 36. min Magdziarz skierował piłkę głową tuż przy słupku, jednak w ostatniej chwili niebezpieczeństwo zażegnał Aleksiej Rogaczow, który sparował piłkę na rzut rożny. Po stałym fragmencie gry w wybornej sytuacji znalazł się Bartosz Bereszyński. Uderzył i piłka trafiła się w słupek. Mimo ciągłych ataków ze strony gospodarzy wynik nie uległ zmianie, gdyż w porę interweniowała dobrze defensywa elblążan Jak się nie strzela... Pierwszego gola elblążanie stracili w 53. min. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Magdziarza - Piotr Giel uderzeniem głową na krótki róg wyprowadził Wartę na prowadzenie. Elblążanie atakowali sporadycznie. Ich akcje ofensywne wyprowadzane były po kontrach. Po jednej z nich na kwadrans przed zakończeniem meczu Anton Kołosow był blisko wyrównania. Piłkę w ostatniej chwili na rzut rożny skierował Jakub Słowik. W 78. min po kolejnym ataku gospodarzy w polu karnym znalazł się Michał Jakubowski, został sfaulowany, a karnego na bramkę zamienił Piotr Reiss. W 83. min Olimpia miała świetną okazję na zdobycia kontaktowego gola. Po rzucie wolnym i dośrodkowaniu Lubomira Lubenowa, Tomasz Chałas z 6 metrów nie potrafił umieścić piłki w siatce.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!