Reklama

Olimpia nadal bez przełamania. Wybita szyba w budynku klubowym

08/10/2011 10:41

Piłkarze Olimpii Elbląg w meczu ze swoją imienniczką z Grudziądza zaprezentowali się lepiej niż w ostatnich pojedynkach, ale było to za mało aby wywalczyć komplet punktów. Po meczu kilkudziesięciu kibiców zebrało się pod budynkiem klubowym, a gdy nie doczekali się rozmowy z trenerem wybili szybę w drzwiach wejściowych.

Po ostatnich zawirowaniach w sztabie szkoleniowym, dla elblążan mecz z innym beniaminkiem, Olimpią Grudziądz, miał być najlepsza okazją na odbicie się od dna. I faktycznie gospodarze, zwłaszcza w pierwszej połowie, zagrali dobrze, momentami spychając rywali do głębokiej defensywy. Aktywny tego dnia Paweł Buśkiewicz wespół z Mateuszem Kołodziejskim najczęściej nękali obronę z Grudziądza. Pierwsza okazja do zdobycia bramki była już w 8 min. Wtedy to z lewej strony wzdłuż bramki zagrał Kołodziejski, ale podanie było minimalnie za mocne i do futbolówki nie doszedł Buśkiewicz. Chwilę później znów dośrodkowanie Kołodziejskiego, a strzał sprzed pola karnego Krzysztofa Kaczmarczyka pewnie łapie bramkarz Marcin Wróbel.

Zobacz jak relacjonowaliśmy to spotkanie
[live]102[/live]
Kwadrans później znów zrobiło się groźnie w polu karnym rywali. Buśkiewicz mimo asysty rywala zdołał obrócić się w kierunku bramki, tyle że strzał z dziesięciu metrów poszybował wysoko nad poprzeczką. Ataki elblążan nie ustawały, a defensywę Olimpii raz po raz starał się rozerwać Kołodziejski. W 30 minucie nawet mu się to udało, tyle że jego dośrodkowanie w ostatniej chwili przeciął Maciej Dabrowski wybijając piłkę na rzut rożny.

Dwie minuty później rywale przekonali się, że tego dnia gospodarze grają bardzo ofensywnie. W akcji podbramkowej udział wzięło dwóch obrońców. Sławomir Szary dograł do Marcina Stańka, a ten głową z siedmiu metrów trafił wprost w bramkarza. Co jakiś czas dawał o sobie znać także Łukasz Zaniewski, tak jak chociażby w 35 min. kiedy po zagraniu Lubomira Lubenowa, młody pomocnik gospodarzy został w ostatniej chwili uprzedzony przez obrońcę gości. Mimo sporej przewagi gospodarzy pierwsza odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po przerwie trener Marcin Kaczmarek dokonał dwóch zmian, ale i one na początku nie przyniosły zamierzonych efektów. Na murawie rządzili gospodarze i już na początku mogli objąć prowadzenie. W pole karne wpadł Lubenow i kiedy wydawało się, że zdoła minąć bramkarza, ten nogami wybił mu futbolówkę.

Wraz z upływem czasu coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić rywale, a u gospodarzy od 60 minuty widać było zmęczenie. Przyjezdni starali się to wykorzystać i także mieli swoje okazje do zmiany rezultatu. Najlepszą zmarnował w 66 min. Piotr Ruszkul. Po jego uderzeniu głową z pięciu metrów bramkarz Stodoła wyciągnął się jak struna, piłka odbiła się od słupka, zatańczyła na linii bramkowej i wpadła w ręce naszego golkipera. Chwilę wcześniej tzw "szczupakiem" uderzył Adrian Frańczak i piłka centymetry minęła światło bramki.

Przyjezdni nie wykorzystali także przewagi liczebnej po tym jak w 81 min. boisko opuścił Sławomir Szary, który brutalnie zaatakował od tyłu nogi Jakuba Cieciury. Rywale atakowali, ale tego dnia obrona Olimpii była bezbłędna.

Mimo poprawy gry gospodarzom nie udało się zdobyć kompletu punktów.
- Mimo, że ten mecz rozgrywany był w tak trudnych warunkach widać było wielkie zaangażowanie obu zespołów - powiedział Marcin Kaczmarek, trener gości. - Ten mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie przewagę mieli gospodarze, a w drugiej my. Mimo przewagi jednego zawodnika powiedziałem zawodnikom by grali ostrożnie, bo dla nas każdy punkt, a zwłaszcza na wyjeździe jest bardzo cenny.

Podobnego zdania był także szkoleniowiec gospodarzy.
- W tych trudnych warunkach, w strugach deszczu zespoły stworzyły niezłe widowisko i remis nie krzywdzi żadnej z drużyn.

Po meczu grupa niezadowolonych kibiców przyszła pod budynek klubowy wyrazić swoje niezadowolenie. Domagali się także dymisji trenera Grzegorza Wesołowskiego, a gdy ten nie wyszedł do nich, wybili szybę w drzwiach budynku klubowego. Całą sytuację uspokoił prezes Łukasz Konończuk, który wyszedł do zebranych.

Zapytany o ewentualne odejście z elbląskiego klubu trener Wesołowski w czasie konferencji prasowej stwierdził, że nadal jest gotowy rozmawiać z klubem w tej sprawie.
- W zawodowej piłce jest tak, że ja nie mogę sobie ot tak zrezygnować - wyjaśnia szkoleniowiec Olimpii. - Kontrakt może być rozwiązany tylko za porozumieniem stron. A jak wygląda porozumienie stron po elbląsku to może kiedyś powiem jak nie będę trenerem Olimpii. Nadal jestem gotowy rozmawiać o rozwiązaniu mojego kontraktu. Klub przedstawił swoją propozycję, ja swoją ale nie spotkaliśmy się w połowie drogi. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Jest trudno, ale ja będę ostatnim, który się podda.
kmf

Olimpia Elbląg - Olimpia Grudziądz 0:0
Olimpia E.: Stodoła - Dremnliuk, Szary, Staniek, Pacan, Kaczmarczyk, Sierant, Zaniewski (75 Pawlak), Lubenow, Kołodziejski (70 Banasiak), Buśkiewicz.
Olimpia G.: Wróbel - Ratajczak, Kowalski, Dąbrowski, Kokoszka, Grischok (46 Cieciura), Kryszak (46 Białek), Kościukiewicz, Frańczak, Dziedzic, Ruszkul (80 Tumicz).
Żółte kartki: Lubenow, Banasiak, Pacan (Olimpia E.) - Ratajczak, Frańczak, (Olimpia G.).
Czerwona kartka: Szary (81).
Sędziował: Jacek Zygmunt (Podkarpacki ZPN).

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=P233mdXjukM[/youtube]
[gallery=4]21595[/gallery]
[football]39,13[/football]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama