Reklama

Olimpia przegrała z Termalicą 0:1, choć wcale nie zasłużyła

28/04/2012 18:47

- Znów zespół pokazał charakter, rozegrał dobre zawody, ale co z tego skoro ponownie punktów nie zdobyliśmy - powiedział po przegranym 0:1 meczu z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza, Szymon Szałachowski, drugi trener Olimpii Elbląg.

- Jestem zadowolony ze zwycięstwa - tak podsumował sobotni mecz z Olimpią Duśan Radolsky, trener wicelidera z Niecieczy.
Widać było, że na konferencji prasowej szkoleniowiec Termaliki nie krył radości ze zdobycia trzech punktów. Nie ukrywał także, że spodziewał się w Elblągu bardzo trudnej przeprawy.
- Obserwowałem trzy ostatnie mecze Olimpii i przestrzegałem swoich zawodników by nie byli zdziwieni grą elblążan - stwierdził Radolsky. - Olimpia gra bardzo dobrze, do tego twardo i agresywnie i to cały czas powtarzałem swoim piłkarzom.

I faktycznie szkoleniowiec gości nie pomylił się co do gry żółto-biało-niebieskich, którzy od początku starali się wiceliderowi narzucić swój styl gry. I pewnie by im się to udało, gdyby nie błąd już na początku meczu, który kosztował elblążan utratę bramki. W 8 minucie kiks przy wybijaniu piłki przed własnym polem karnym popełnił Paweł Czoska, futbolówkę przejęli rywale i w zamieszaniu pod bramką gospodarzy najprzytomniej zachował się Andrzej Rybski. Zawodnik z Niecieczy zupełnie nie pilnowany nie miał większych problemów by z bliska wepchnąć piłkę do siatki.
Tak relacjonowaliśmy ten mecz.
[live]146[/live]
- Prosty błąd i niestety w najmniej oczekiwanym momencie tracimy bramkę - uważa II trener Olimpii. - Problemem naszym jest to, że od początku rundy nie możemy skompletować obrony. Za każdym razem ktoś wypada, a na ten mecz obrona była klecona na biegu. Zabrakło Marcina Pacana i Bartłomieja Bartosiaka, a Marcin Scherfchen grał z urazem. Nie jest to oczywiście wytłumaczeniem, bo przecie są jeszcze zawodnicy rezerwowi. Ale po raz kolejny za proste błędy zostaliśmy skarceni.

Stracona bramka nie podłamała gospodarzy, którzy w pierwszej połowie lepiej prezentowali się na murawie. W środku pola dobrze funkcjonował duet Andrzej Matwijów - Lubomir Lubenow, a na przedzie, niemal o każdą piłkę, walczył Michaił Koladko. Zaledwie dwie minuty po objęciu prowadzenia przez gości Olimpia mogła i powinna wyrównać. Nieporozumienie w szeregach defensywnych rywala wykorzystał Matwijów, który znalazł się sam na sam z bramkarzem.

Niestety uderzył mało precyzyjnie i golkiper w ostatniej chwili wybił piłkę nogami. Kilka minut później dyspozycję obrońców z Niecieczy sprawdził Koladko, który pognał prawą stroną, ale w polu karnym w ostatniej chwili uprzedził go obrońca. Chwilę później minimalnie pomylił się Czoska uderzając sprzed linii pola karnego.

Koladko przypomniał o sobie także w 22 min. kiedy doszedł do dośrodkowania Lubenowa i uderzył głową na bramkę rywali. Na jego nieszczęście na drodze piłki zmierzającej do bramki stanął przeciwnik. Wraz z upływem czasu ataki gospodarzy nie słabły, a goście cofnięci na własną połowę nastawili się na kontrataki. I trzeba przyznać, że jeśli już wypuścili się pod bramkę Olimpii to od razu robiło się tam bardzo gorąco.

Tak było chociażby w 28 min. kiedy znów w prostej sytuacji piłkę stracił Czoska i tylko niesamowita postawa bramkarza, uchroniła elblążan przed stratą drugiego gola. Rogaczow dwukrotnie popisał się pięknymi interwencjami. Zasłużoine brawa golkiper zebrał zwłaszcza za obronę strzału Karola Piątka. Chwilę później gospodarze ponownie dziękowali swojemu bramkarzowi za to, że uratował zespół od utraty gola. Tym razem obronił strzał Emila Drozdowicza z ponad 30 metrów

Po przerwie gra się wyrównała, choć częściej w posiadaniu piłki byli elblążanie. Niestety ich akcje przypominały walenie głową w mur. Dobrze dysponowany blok defensywny z Niecieczy tego dnia popełniał bardzo mało błędów. A jeśli już gospodarze dochodzili do groźnych sytuacji, to albo pudłowali, albo na posterunku był bramkarz Sebastian Nowak. Nie pomogła nawet zmiana ustawienia i wprowadzenie na boisko trzeciego napastnika Antona Kołosowa.

Za to rywale nie zmienili sposobu gry i nadal ich najsilniejsza bronią były kontrataki. W 54 min. Drozdowicz z 10 metrów fatalnie spudłował, a w 68 min. piłka po uderzeniu Pawlusińskiego trafiła w poprzeczkę. Do końca spotkania na murawie nie brakowało walki i twardej gry, ale kibice więcej bramek już nie obejrzeli.
- Możemy się wstydzić wyniku ale gry na pewno nie - stwierdził na konferencji Szałachowski. - Zagraliśmy dobre zawody, ale jak już kilka razy mówiłem, za wrażenia artystyczne nikt punktów nie daje.
kmf

Olimpia Elbląg – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 0:1 (0:1)
0:1 – Rybski (8).
Olimpia: Rogaczow - Banasiak, Nadijewski, Czoska, Scherfchen, Ichim, Matwijów, Lubenow, Miecznik, Koladko. Chałas.
Termalica: Nowak - Skołorzyński, Czerwiński, Kowalski, Jarecki, Biskup, Lipecki, Piątek, Pawlusiński, Rybski, Drozdowicz.
Żółte kartki: Nadijewski (Olimpia) - Kowalski, Biskup (Termalica).
Sędziował: Jakub Chmiel (Mazowiecki ZPN).


Wyniki 28. kolejki I ligi
[football]39, 38[/football]
[gallery=4]30306[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama