Reklama

Olimpia wraca do gry

17/02/2021 22:25

Za kilkanaście dni drugoligowi piłkarze wrócą na boiska. Zimowa aura może jeszcze nie sprzyja, ale można być pewnym, że temperatura na murawie będzie wysoka. Stawka bowiem będzie w przypadku Olimpii Elbląg wysoka – gra o spokojne utrzymanie.

Zanim jednak zaczną się ligowe zmagania, warto sobie przypomnieć co działo się w Olimpii w minionym sezonie, a działo się doprawdy wiele. Ten, kto w czerwcu odgadłby co zdarzy się przy Agrykoli 8, ten powinien czym prędzej udać się do zakładów sportowych. Kody promocyjne bukmacherów i umiejętność przewidywania tak niecodziennych wydarzeń uczyniły by z niego bez wątpienia milionera.

Na wiosnę, całkiem zgrabna, ligowa batalia mogła skończyć się w barażach. Ponoć jednak ówczesny szkoleniowiec Adam Nocoń otrzymał instrukcję, aby bardziej skupić się na zdobywaniu punktów w klasyfikacji Junior Pro i ogrywaniu młodych, niż myślał o awansie. To podrażniło ambitnego szkoleniowca, który postanowił rozwiązać umowę z klubem za porozumieniem stron. To nie spodobało się kibicom, którzy już od dłuższego czasu sprzeciwiali się polityce prezesa Pawła Gumniaka. Zarzucano mu egoizm, marazm w poszukiwaniu sponsorów i skupieniu się na celach finansowych, zamiast sportowych. W takich warunkach stery w klubie przejął w nowym sezonie Łukasz Kowalski i było wiadome, że czeka go bardzo trudne zadanie.

Na jesieni kibice nadal byli rozgoryczeni odpuszczeniem walki o awans i pozbyciem się Noconia. Kowalski też nie bronił się jakimś bogatym trenerskim CV, gdyż wcześniej nie był w stanie zapobiec spadkowi Gryfa Wejherowo do trzeciej ligi. Zaczął też nie najlepiej, bo od porażki z Wigrami w Suwałkach i domowej przegranej z Motorem Lublin. Pierwszy ligowy punkcik udało dopiero ugrać się w 4. kolejce. Na początku października Olimpia miała za sobą rozegrane siedem spotkań, w których ani razu nie zaznała smaku zwycięstwa i zaledwie trzy razy zremisowała. Wokół klubu i trenera atmosfera robiła się coraz gorętsza, nic więc dziwnego, że Kowalski zakończył swoja prace przy Agrykoli.

Nowego szkoleniowca udało się znaleźć dopiero po miesiącu i został nim Jacek Trzeciak, który swoją karierę na ławce trenerskiej zaczynał w Polonii Bytom prawie dziesięć lat wcześniej. Rozpoczął swoje rządy od dosyć dramatycznego spotkania z Pogonią Siedlce. Olimpia po 51 minutach przegrywała 3:0, aby doprowadzić w dwadzieścia minut do remisu. Decydujące trafienie zaliczyli jednak przeciwnicy i zwyciężyli 4:3. Paradoksalnie, ten mecz wlał sporo otuchy w serca zawodników z Elbląga i pozwolił im uwierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone. W kolejnych czterech spotkaniach zespół nie odniósł ani jednej porażki, zdobywając aż 10 punktów. W ostatnich dwóch kolejkach coś się zacięło, ale ostatecznie zespół Trzeciaka przezimował na 15. miejscu w tabeli, mając dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Zimą doszło do kilku zmian w składzie, jednak nie można tu mówić o rewolucji. Z klubu odszedł bramkarz Bartosz Przybysz, który siedział na ławce od czasu szalonego meczu w Siedlcach. W jego miejsce pozyskano doświadczonego Andrzeja Witana. Nowy golkiper jesień spędził w Arce Gdynia, ale na boiskach pierwszej ligi się nie pojawił. W meczach kontrolnych Olimpia nie odnosiła jakiś spektakularnych zwycięstw, ale widać było, że trener szuka optymalnego składu, który skutecznie będzie walczył o utrzymanie. Wydaje się też, że wokół drużyny panuje względny spokój, czego dotychczas brakowało najbardziej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama