Reklama

Olimpia wygrała z Pogonią. To wspaniały prezent na święta

07/04/2012 18:52

W spotkaniu 24. kolejki Olimpia Elbląg pokonała aspirującą do awansu Pogoń Szczecin 2:1 (0:0). Było to trzecie zwycięstwo żółto-biało-niebieskich w tym sezonie. Obie bramki dla gospodarzy zdobył w drugiej połowie Tomasz Chałas. - Zespół pokazał dziś charakter, wolę walki, był agresywny i życzyłbym sobie by elbląscy kibice taką drużynę oglądali zawsze - stwierdził Szymon Szałachowski, asystent trenera Olimpii.

W pierwszej połowie emocje były tylko na początku, kiedy to obie drużyny zmarnowały po jednej dogodnej sytuacji. Rozpoczęli przyjezdni, a konkretnie Edi, który już w 2 minucie wykonywał rzut wolny z niewielkiej odległości od pola karnego. Jego dośrodkowanie zatrzymało się jednak na obrońcach Olimpii. W odpowiedzi przed polem karnym gości piłkę wywalczył Lubomir Lubenow, zagrał do wbiegającego w szesnastkę Pawła Czoski. Elblążanin, mimo że miał przed sobą tylko bramkarza, zbyt długo zwlekał ze strzałem, w całą akcję wmieszał się jeszcze obrońca i wybił futbolówkę poza boisko.

Później obie drużyny sporo biegały, dużo walczyły, ale nie przekładało się to na podbramkowe sytuacje. Gra przeważnie toczyła się w środkowej części boiska, częściej przy piłce byli szczecinianie, jednak długość posiadania piłki nie wpłynęła na zmianę wyniku. Co bardziej wybredni kibice mogli w tym czasie spokojnie udać się ze święconką do kościoła i na stadion wrócić dopiero w ostatnich minutach pierwszej odsłony. Wtedy to znów dał o sobie znać Edi, który precyzyjnie dograł w pole karne do Łukasza Zwolińskiego. Napastnik Portowców w ostatniej chwili został jednak uprzedzony przez dobrze tego dnia dysponowanego bramkarza Olimpii Aleksieja Rogaczowa. Dwie minuty później, aktywny na lewej stronie Robert Kolendowicz, posłał futbolówkę do Zwolińskiego, który znów został uprzedzony przez zawodnika gospodarzy.

Tak relacjonowaliśmy ten mecz
[live]142[/live]
- Graliśmy podaniami, mieliśmy optyczną przewagę, a mimo tego nie potrafiliśmy jej wykorzystać i strzelić bramki - tak pierwszą połowę podsumował Marcin Sasal, trener Pogoni. - A okazje ku temu były, zwłaszcza na początku spotkania. Co innego sobie zakładaliśmy, ale na boisku zadania te nie były do końca realizowane.

W drugiej połowie na boisku pojawił się Tomasz Chałas i jak się później okazało był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę trenera Olega Raduszko. Nim jednak napastnik Olimpii dał popis swoich umiejętności snajperskich, kibice znów oglądali przeciętne widowisko. Od 55 minuty zaczęła się zarysowywać lekka przewaga gospodarzy. Sygnał do ataku dał debiutujący Mateusz Górka. Wychowanek Rodła Kwidzyn w polu karnym powalczył z obrońcą Pogoni i bliski był wyjścia oko w oko z bramkarzem Portowców. W ostatniej chwili piłkę spod nóg wybił mu rywal.

Na pierwszą bramkę kibice musieli czekać do 68 min. Znów z dobrej strony pokazał się Górka, który w polu karnym wykorzystał niezdecydowanie bramkarza i obrońcy gości, piłka odbiła się jeszcze od golkipera Pogoni i trafiła wprost pod nogi Chałasa. Napastnikowi gospodarzy nie pozostało nic innego, jak tylko skierować ją do siatki. Z prowadzenia gospodarze cieszyli się zaledwie pięć minut. Po rzucie wolnym niemal z linii bocznej boiska piłka wprawdzie za pierwszym razem opuściła pole karne, ale już przy drugim dośrodkowaniu trafiła wprost pod nogi niepilnowanego Błażeja Radlera, a ten z bliska wpakował ją do siatki.
- Duże słowa uznania przy strzelonej bramce dla Górki, który dziś zaliczył bardzo udany debiut - mówi asystent trenera Raduszko. - Ten chłopak ma zaledwie osiemnaście lat i wiążemy z nim spore nadzieje.

Mimo straty gola Olimpia nadal prezentowałam się lepiej od aspirującego do awansu zespołu ze Szczecina. Ich dobra i ambitna gra została nagrodzona w 79 min. Wtedy to w pole karne dośrodkował Lubenow, tuż przed bramkarzem znalazł się Chałas, który nie zwykł marnować takich sytuacji i precyzyjnym strzałem głową pokonał Janukiewicza.
- Jestem napastnikiem i rozliczają mnie za bramki - powiedział Tomasz Chałas. - Dostałem dziś dwie piłki, zwłaszcza drugie zagranie było bardzo dobre, obie sytuacje wykorzystałem i wygraliśmy. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach podziała to mobilizująco na cały zespół.

Do końca spotkania kibice obu drużyn na brak emocji narzekać nie mogli. Pogoń ruszyła do huraganowych ataków, a Olimpia mądrze się broniła. Dwukrotnie jednak popełniła błędy, na szczęście bez poważniejszych konsekwencji. Było to już w ostatnich minutach pojedynku. Najpierw w doskonałe sytuacji znalazł się Hernani, który fatalnie spudłował z kilku metrów, a już w doliczonym czasie gry w olbrzymim zamieszaniu w polu karnym przytomnie zachowali się defensorzy Olimpii wybijając piłkę daleko w pole.

- Graliśmy bardzo nerwowo, a błędy które popełniliśmy sporo nas kosztowały - uważa Sasal. - W drugiej połowie graliśmy dużo słabiej niż przed przerwą. Niestety straciliśmy dwie bramki, w końcówce staraliśmy się jeszcze ratować remis, ale nie wykorzystaliśmy dogodnych sytuacji. Przegraliśmy z ostatnią drużyną w tabeli, porażka jest wstydliwa i nie ma co ukrywać skompromitowaliśmy się w tym świątecznym okresie.

Tym spotkaniem Olimpia pokazała, że mimo różnego rodzaju problemów nie składa broni i będzie walczyć o I-ligowy byt. Zadanie jest bardzo trudne, ale w klubie wierzą, że się uda.
- Jak na takie warunki atmosferyczne mecz stał na dość wysokim poziomie, a Olimpia naprawdę rozegrała bardzo dobre spotkanie i nie było widać, że gra ze sobą pierwszy z ostatnim zespołem w tabeli - twierdzi Szałachowski. - Chciałbym podziękować zawodnikom, że udźwignęli presję, a także kibicom, tym najbardziej zagorzałym, dla których warto grać. Po takim meczu jak dzisiaj dumny jestem, że jestem Olimpijczykiem. Atmosfera jest dobra i gramy dalej.
kmf

Olimpia Elbląg - Pogoń Szczecin 2:1 (0:0)
1:0 - Chałas (68), 1:1 - Radler (73), 2:1 - Chałas (79).
Olimpia: Rogaczow - Borsukow (82" M. Lisiecki), Tiszkiewicz (76" Pacan), Nadiejewski, Czoska, Scherfchen, Koladko (46" Chałas), Matwijów, Lubenow, Górka, Kołosow.
Pogoń: Janukiewicz - Budka, Hernani, Pietruszka, Radler, Frąszczak, Ława, Edi (58" Sotirovic), Akahoshi, Kolendowicz (78" Lewandowski), Zwoliński (67" Golla).
Żółte kartki: Tiszkiewicz, Czoska, M. Lisiecki (Olimpia) - Ława, Radler (Pogoń).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Mazowiecki ZPN).


[gallery=4]29553[/gallery]

Wyniki 24. kolejki I ligi
[football]39,24[/football]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama