Reklama

Osiem lat na łańcuchu. By przeżyć polował na kury i koty

21/02/2012 09:11



— Przez osiem lat ten pies trzymany był na łańcuchu. Na dość długim, by mógł polować na podchodzące kury i koty. W ten sposób radził sobie Maks, podczas częstych pobytów swojego pana w szpitalu. Gdy właściciel Maksa był w domu to pies mógł liczyć codziennie na garść suchej karmy. I tak oto zwierzę zmieniło się w szkielet — mówi Barbara Zarudzka, prezes Warmińsko - Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt, która zabrała psa z jednej z miejscowości w gminie Godkowo.



Maks trafił do schroniska "Psi raj" w Pasłęku dzięki informacjom, jakie stowarzyszenie otrzymało od mieszkańców wsi.

— Sygnał otrzymaliśmy od sąsiadów. Ten pies przez kilka lat był zdany na ich łaskę. Podkarmiali go, gdy jego właściciel przebywał w szpitalu. Opowiadali mi, że łapał kury, które podchodziły pod jego budę. Nie tak dawno widzieli jak upolował i zjadł kota. Przez osiem lat to zwierzę cierpiało głód — mówi Barbara Zarudzka. Właściciel psa żyje w okropnych warunkach sanitarnych. Chętnie zgodził się na oddanie nam zwierzęcia. Wiem, że należałoby założyć sprawę. Ale komu? Z tym człowiekiem ledwo można nawiązać kontakt — dodaje.

Właściciel psa jest znany wójtowi gminy Gdokowo, Januszowi Grzywalskiemu.
— Ten pan jest pod opieką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Godkowie. Odwiedza go pracownica ośrodka. Ostatni wywiad sporządziła ona 29 grudnia ubiegłego roku. Odwiedziła go również w połowie stycznia i w lutym bieżącego roku. Rzeczywiście żyje on w warunkach trudnych ale nie są to jakieś skrajne warunki. Pomagamy, jak możemy. Nie jest on osobą ubezwłasnowolnioną. Pobiera rentę socjalną. My pomagamy ale on żyje tak, jak chce. Podczas ostatniej wizyty nie zgłaszał on pracownicy GOPS potrzeby pomocy. A pies wyglądał wtedy może nie "lśniąco" ale nie wyglądał też na zagłodzonego. Miał dwa worki karmy. Nie wiem co się stało i dlaczego pani Zarudzka musiała zabrać psa — mówi Janusz Grzywalski.



Innego zdania jest Barbara Zarudzka

— Gdy zajechaliśmy na miejsce pod budą psa stały dwie miski. Były pełne lodu — mówi Barbara Zarudzka. 


Warmińsko - Mazurskie Stowarzyszenie Obrońców Praw Zwierząt potrzebuje pieniędzy na leczenie Maksa. 

— Zwierzę jest w fatalnym stanie fizycznym. Podejrzewam zmiany w układzie neurologicznym. Potrzebujemy pieniędzy na jego leczenie, m.in. na specjalistyczne badania krwi. Mamy niewielki budżet, prosimy więc ludzi o wpłaty na nasze konto. Liczy się każda kwota — mówi Zarudzka. 



Konto na które można wpłacać pieniądze:


Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Obrońców Praw Zwierząt Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Obrońców Praw Zwierząt im. św. Franciszka z Asyżu
.
62 1020 1752 0000 0502 0096 5400 BP. PKO Elbląg

Anna Dawid

Zobacz inne zwierzęta, które czekają w schronisku na człowieka o dobrym sercu

[gallery=4]27829[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama