Reklama

Oskarżony o kradzież 2 zł uniewinniony. Koszt procesu 100 zł

23/03/2011 13:09

Sąd uniewinnił kasjera obwinionego przez zastępcę kierownika jednej z elbląskich Biedronek o kradzież pieniędzy z kasetki. Rzekoma strata sieci Biedronka — 2 zł. Koszt rozprawy sądowej, 100 zł, pokryje skarb państwa.

Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt pracy policjantów, koszt listów poleconych — co najmniej drugie 100 złotych. Cała historia dla Pawła Duczka skończyła się szczęśliwie wyrokiem uniewinniającym.

Kradzież zarzuciła Pawłowi Duczkowi zastępca kierownika sklepu. 
— To był proces poszlakowy, nie było dowodów, które mogłyby podważyć wersję obwinionego — uzasadniła dzisiaj (23.03) sędzia Magdalena Modrzyńska i uniewinniła go od zarzutu przywłaszczenia 2 zł.


W biurze, do którego miało dojść do kradzieży w tym dniu nie działał monitoring.
 — A w kasetce, z której obwiniony miał zabrać pieniądze, nie było strat. W takiej sytuacji wszelkie wątpliwości należy rozpatrywać na korzyść obwinionego — dodaje sędzia Modrzyńska.


Po ogłoszeniu wyroku Paweł Duczek nie krył radości.
— Czuję wolność, jakby mi spadł z pleców wielki ciężar — mówił po wyjściu z sali rozpraw. — Mogę wyjść z sądu z podniesioną głową.


Historię pechowego kasjera opisaliśmy kilka dni temu. Przypomnijmy: 2 lutego zastępca kierownika Biedronki oskarżyła kasjera o kradzież 2 złotych. Mężczyzna twierdził, że to jego własne pieniądze, na bilet. Regulamin sklepu zabrania kasjerom noszenia przy sobie pieniędzy.


— Tego dnia przyszedłem do pracy w ostatniej chwili — tłumaczył dzisiaj przed sądem Paweł Duczek. — Nie chciałem się spóźnić i nie zdążyłem zdeponować tych pieniędzy.
 Powiedziałem kierowniczce, że mam przy sobie 2 zł rozliczając kasetkę z pieniędzmi.

Zawiadomiona o kradzieży policja przeprowadziła rewizję osobistą mężczyzny — żadnych pieniędzy przy nim (poza 2 zł) nie znaleziono. Także w kasie, przeliczonej przez przełożoną w obecności policji, pieniądze zgadzały się co do złotówki.

— Ja nie chciałam, aby ta sprawa trafiła do sądu — zeznała dzisiaj kierowniczka, która oskarżyła swojego podwładnego. — Ale Paweł nie przyjął od policji 50 zł mandatu i to już potoczyło się z automatu.


Policja zbadała sprawę i skierowała wniosek do sądu o ukaranie kasjera. Sąd, zaocznie, skazał pracownika na karę grzywny.
 — Byłem niewinny, nie chciałem mieć w papierach adnotacji o karaniu, dlatego się odwołałem — tłumaczy Paweł.


Wyrok nie jest prawomocny.

Rafał Maliszewski

Czytaj także: Sąd skazał mnie za kradzież 2 złotych

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama