Reklama

Paweł Nieczuja-Ostrowski: Odpowiedź na stanowisko EKO

03/02/2012 17:55

Jedną z istotnych zmian, które zachodzą w polityce miasta od końca 2010 r. jest zmiana dotychczasowych relacji między władzami Elbląga a jego mieszkańcami. Dotkliwą bolączką elblążan w ostatnich latach był niedostatek komunikacji z ratuszem. Brak porozumienia powoduje ustawianie się w opozycji, nieufność, polaryzację na „my” i „oni”, która z biegiem czasu utrwala się i staje się nawykiem.

Wymiana władz, zarówno ratusza, jak i znacznej części Rady Miejskiej, na zupełnie nowe osoby, była podyktowane też potrzebą zmiany relacji między władzami a społeczeństwem. Wysiłek ten został podjęty i to na wielu polach: powstał Departament Komunikacji Społecznej, zarządzono dłuższe dyżury prezydentów, znaczące dla mieszkańców decyzje są konsultowane w formie debat, specjalnych spotkań, zespołów roboczych, a nawet konkursów. Próbą instytucjonalizacji rozszerzenia konsultacji społecznych jest ustanowienie nowych pełnomocników: oficera rowerowego ds. rozwoju komunikacji i pełnomocnika ds seniorów.

Z ważnych wydarzeń pamięta się zwykle ostatni rok, dlatego może dziś mało kto jeszcze uświadamia sobie, że do 2011 r. nie było w Elblągu zwyczaju debat (chyba, że na uczelniach i w organizacjach pozarządowych). Po roku zaś nikt już nie pyta się czy debata budżetowa będzie, tylko w jakich godzinach. A zastrzeżenia wysuwa się ewentualnie do jej jakości, m.in. niskiej frekwencji mieszkańców.

I tu dotykamy sedna problemu w rozwoju demokracji partycypatywnej czy też deliberatywnej, a mianowicie świadomości społecznej. Zarówno ta pierwsza, będąca ideą rzeczywistego, bezpośredniego uczestniczenia społeczeństwa w rządzeniu, jak i druga, zakładająca uczestniczenie społeczeństwa w rządzeniu poprzez konsultacje, wymagają gotowości zaangażowania się mieszkańców w sprawy publiczne. Bo czym innym jest bezpieczne komentowanie decyzji w internecie w domowym zaciszu, a czym innym rzeczywiste zmierzenie się ze wspólnymi problemami i zaangażowanie się w prace organizacji pozarządowych, zespołów, czy nawet przyjście na debatę. Przede wszystkim zaś obie strony muszą dostrzegać w sobie partnerów, których wspólnym celem jest dobro publiczne.

Czytaj także: Władze Elbląga nie pytają mieszkańców o kwestie dla nich najważniejsze

Zauważa się, że w naszym mieście w debacie publicznej stale uczestniczy może kilkanaście niezależnych osób i kilka środowisk. Część z nich przy tym prezentuje utrwaloną w przeszłości postawę roszczeniową, krytycznego wyczekiwania. Dlatego instytucjonalizacja szerokiego uczestnictwa społecznego we współdecydowaniu o wspólnym dobru powinna przebiegać nie w formie rewolucji ale ewolucji. Z tego powodu, iż dotyczy ludzi z utrwalonymi, określonymi nawykami. Znamy przecież przykłady państw, w których funkcjonują instytucje demokratyczne (prezydent, parlament), a w których nie ma demokracji, gdyż większość społeczeństwa przyzwala na faktyczne rządy uprzywilejowanych grup.

Czytaj także: Ratusz odpowiada EKO: konsultujemy decyzje z mieszkańcami

Obawę rodzi możliwość zawłaszczania, przejmowania kontroli przez nieliczne środowiska, jeśli ogół społeczeństwa pozostanie obojętny, gdyż nowe formy uczestnictwa będą mu obce. Tak się stało w niektórych miejscowościach po utworzeniu dzielnic. Skorzystały na tym generalnie grupy osób, będące nowymi, dodatkowymi radnymi (dzielnicowymi). To jest zagrożenie, zwłaszcza tam, gdzie nie ma tradycyjnie wyodrębnionych dzielnic i utożsamiania się z nimi mieszkańców. I przy niechęci mieszkańców do kontaktowania się i kontroli swoich przedstawicieli.
Szansą oczywiście jest, przy zaangażowaniu i wysokiej świadomości dużej części społeczności, możliwość realizowania rzeczywistych jej potrzeb.

Tak więc moim zdaniem model partnerskiego współzarządzania naszym miastem, wspólnie przez wybrane władze i mieszkańców, wymaga wypracowania w dłuższym procesie, w którym coraz więcej osób i środowisk zacznie angażować się w sprawy publiczne. Potrzeba refleksji nad rzeczywistymi potrzebami i możliwościami partycypacji społecznej, analizy proponowanych rozwiązań (EFO i EKO), w której jednak uczestniczyć powinno możliwie jak najwięcej środowisk, nie wykluczając akademickiego. Właściwym krokiem była niedawna konferencja pt. „Modele współpracy administracji publicznej i organizacji pozarządowych”.
Paweł Nieczuja-Ostrowski
wiceprzewodniczący Rady Miejskiej

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama