Reklama


Personel szpitala na bruk?



08/10/2010 09:15

30 osób zatrudnionych na oddziale pediatrii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu może stracić pracę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że oddział ten ma być zlikwidowany i przeniesiony do Szpitala Miejskiego.

Problem w tym, że nie wszyscy pracownicy szpitala wojewódzkiego znajdą zatrudnienie w Szpitalu Miejskim.

Przeciwko likwidacji pediatrii w WSZ ma protestować personel oddziału, a także rodzice małych pacjentów.
— Rozmawiałam o tym z dyrektor Gelert i twierdziła, że jeśli dojdzie do likwidacji oddziału to najwcześniej za dwa lata — mówi mama czteroletniego dziecka z porażeniem mózgowym. — A teraz dowiaduję się, że do likwidacji ma dojść najpóźniej w lutym przyszłego roku. Przecież miejski w ogóle nie jest przygotowany do stworzenia takiego oddziału. Ja wiem, że ten oddział może nie być dochodowy i dlatego szpital wojewódzki, chce się go pozbyć, ale gdzie tu dobro pacjentów?

rm

[poll]129[/poll]









Przeczytaj nasze poprzednie publikacje
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
25 czerwca 2003


Urzędnicy zamierzają zlikwidować nowoczesny oddział dziecięcy w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu, a personel i sprzęt przenieść do starego budynku szpitala miejskiego przy ul. Żeromskiego. Lekarze i rodzice pacjentów ze szpitala wojewódzkiego nie zgadzają się na to.

— Mnie, moją zastępczynię i siostrę oddziałową, wezwała do siebie pani dyrektor. Poinformowała nas, że nasz oddział zostanie przeniesiony do starego budynku przy ul. Żeromskiego. Mamy tam zacząć działać od września — mówi nie kryjąc zdenerwowania Alicja Rudzińska — Olszak, ordynator oddziału dziecięcego w szpitalu przy ul. Królewieckiej. — Jesteśmy w szoku. Nie zgadzamy się na likwidację naszego oddziału. Będziemy protestowali.
— Nie chodzi tu o nasze etaty, bo jak nas zapewniono, cały personel zostanie przeniesiony do szpitala miejskiego — dodaje Beata Wójcik, zastępca ordynatora. — Nie rozumiemy, jak to możliwe, że tuż przed naszym wejściem do unii, kiedy w perspektywie jest likwidacja trzech sąsiednich oddziałów pediatrycznych w Braniewie, Pasłęku i Malborku, proponuje się pediatrom powrót do znanego starego, ciemnego budynku, bez możliwości stworzenia bazy dla matki z dzieckiem i przede wszystkim, z nieporównywalnie skromniejszymi możliwościami diagnostycznymi.
Przecież to u nas można stworzyć centrum pediatryczne z nowoczesną bazą diagnostyczną.

Na oddział w szpitalu wojewódzkim trafiają dzieci w wieku od 1 miesiąca życia do 18 lat. To dzieci z różnymi schorzeniami — zatrute, nieprzytomne, z neuroinfekcjami.
— Zdarza się, że o 2 w nocy przywożą nam dziecko z zapaleniem opon mózgowych. Trzeba mu szybko zrobić punkcję i zbadać dno oka — opowiada Alicja Rudzińska- Olszak. — Co będzie, gdy takie dziecko trafi do szpitala na Żeromskiego. Tam nie ma możliwości postawienia szybkiej diagnozy, bo nie ma sprzętu.
— Kto zapłaci za karetki krążące tam i z powrotem z małymi pacjentami, wymagającymi badania rezonansem magnetycznym, tomografem komputerowym, konsultacji okulistycznych czy neurochirurgicznych w szpitalu wojewódzkim — pyta Hanna Kozłowska, lekarka z oddziału. — A przecież często od szybkiej diagnostyki zależy życie dziecka.
— Do nas na oddział, jak trzeba, to wołamy specjalistów z innych oddziałów — tłumaczy Beata Wójcik. — Na Żeromskiego nie ma tylu specjalistów. Czy w nocy neurochirurg z Królewieckiej przyjedzie na Żeromskiego? Raczej nie, bo nie zostawi swojego oddziału. Z kolei, specjalista dyżurujący przy telefonie w domu, potrzebuje trochę czasu na dojazd do szpitala. Jak można tworzyć Centrum Ratownictwa Dziecięcego bez odpowiedniej, nowoczesnej bazy diagnostycznej.
— Ktoś chce zniszczyć dobry oddział. Jaki sens urzędnicy widzą w dewastowaniu tego, co nowoczesne i specjalistyczne — nie może zrozumieć ordynator zagrożonego oddziału. — Czy nie taniej byłoby dobudować pawilon przy naszym oddziale i przenieść do niego chirurgię dziecięcą i u nas stworzyć centrum pediatryczne? Zbieramy podpisy pod sprzeciwem wobec decyzji o zlikwidowaniu naszego oddziału.
— U nas jest ponad 50 łóżek. Często mamy pełne obłożenie. Tam mamy mieć mniej łóżek — około 40, w tym chirurgię dziecięcą. Czy to znaczy, że będziemy odsyłać dzieci do domu, czy będziemy kłaść w szufladach, jak wiele lat temu — pytają lekarki.
To by była tragedia
— Jestem tu już 5 raz. Córeczka ciągle choruje, ma podejrzenie o padaczkę — opowiada Karolina Kowalska, mama 7-miesięcznej Weroniki. — W styczniu tego roku, po raz pierwszy trafiłam z miesięcznym dzieckiem na oddział dziecięcy przy ul. Żeromskiego. Nie pozwolono mi tam zostać z córeczką. Przywiozłam ją tutaj. Teraz mamy własny pokój. Jest wanienka. Ja mogę korzystać z oddzielnego natrysku. Jest tu dobra opieka, szybkie diagnozy i przede wszystkim, lekarze ze mną rozmawiają o tym, co dzieje się z moją córką.
— To będzie tragedia. Nie wyobrażam sobie likwidacji tego oddziału — twierdzi Joanna Dmochowska, mama Mateusza i Kuby. — Jestem tu z moimi synami, bo obaj mają astmę oskrzelową. W szpitalu na Żeromskiego matki, jak dostaną pozwolenie, to mogą spać na własnych leżakach, albo na łóżkach polowych przy łóżkach dzieci.


To są dopiero plany restrukturyzacji — twierdzi tymczasem Jacek Perliński, dyrektor szpitala miejskiego przy ul. Żeromskiego. — On jest dopiero poddany pod dyskusję. Szpital wojewódzki ma się stać placówką specjalistyczną. U nas miałby powstać taki kompleksowy szpital rodzinny — położnictwo i opieka nad dziećmi. Dziecko i rodzic nie mogą na tym stracić. Takie zmiany trzeba wprowadzać z głową — przyznaje Perliński. — W Elblągu nie muszą istnieć dwa oddziały dziecięce. Gdyby się udało utworzyć jeden oddział, można by obniżyć koszty — około kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie w każdym ze szpitali.
— Autor jest w Elblągu. Stamtąd wyszedł ten pomysł — zapewnia Janusz Pieńkowski z departamentu zdrowa Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. — Żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. To jest tylko projekt. Oprócz dyrekcji placówek, muszą się porozumieć organy założycielskie — samorząd elbląski i marszałek województwa. Tu chodzi o integrację świadczeń — umieszczenie pediatrii w jednym miejscu. Nie wiem nic, jak na razie, o żadnych protestach. Przedstawię ten problem na zarządzie województwa.
 Ingrid Hintz

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
13 września 2003


Oddział dziecięcy z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu nie zostanie 
zlikwidowany — zapewnia Ryszard Wasiński z Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie.
Oznacza to, że elbląskim urzędnikom nie udało się przeforsować pomysłu, aby zlikwidować nowoczesny oddział dziecięcy w szpitalu wojewódzkim, a personel i sprzęt przenieść do starego budynku szpitala miejskiego przy ul. Żeromskiego. Lekarze i rodzice małych pacjentów z oddziału są zadowoleni, że ich protesty zostały wysłuchane.
— Szukaliśmy pomocy w wielu miejscach. Bardzo się cieszymy, że zwyciężył rozsądek — podkreśla Alicja Rudzińska — Olszak, ordynator oddziału dziecięcego w szpitalu przy ul. Królewieckiej. — To, niestety, była już trzecia próba likwidacji naszego oddziału.


— Samorząd województwa, jako organ założycielski elbląskiego szpitala wojewódzkiego, nie widzi potrzeby likwidowania bardzo dobrze funkcjonującego oddziału dziecięcego, z bardzo dobrą kadrą — powiedział nam Ryszard Wasiński dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. — Jak najszybciej przekażcie tę opinię mieszkańcom Elbląga i okolic. Zapewniam, że nic niepokojącego nie będzie się z tym oddziałem działo. . W tym szpitalu mali pacjenci mają szybki dostęp do specjalistycznej diagnostyki. I tak niech zostanie.
Co ustalił zespół?
W miniony poniedziałek spotkał się 10-osobowy Zespół ds. analizy struktur organizacyjnych i restrukturyzacji oddziałów dziecięcych w szpitalu wojewódzkim i miejskim, powołany przez Henryka Słoninę, prezydenta Elbląga. O powołanie komisji na jednej z sesji wnioskowała radna Maria Kosecka, która jest przeciwko likwidacji oddziału dziecięcego w szpitalu wojewódzkim. Zespół miał zakończyć prace we wrześniu.
— O ustaleniach, jakie zostały podjęte, najpierw musi się dowiedzieć prezydent Słonina — przekazał nam w czwartek wiceprezydent Marek Gliszczyński, przewodniczący zespołu. Jak się dowiedzieliśmy, prezydent pozna te ustalenia w najbliższy poniedziałek. 
Ingrid Hintz


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama