Reklama

Pielgrzymi dotarli na Jasną Górę. Były łzy, pot i bąble na nogach

13/08/2012 18:09

W sobotę zakończyła się XX Elbląska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Przez dwa tygodnie pielgrzymi w spiekocie, deszczu, w trudach i niewygodzie, lecz z wiarą w sercach pokonywali dziennie blisko 35 kilometrów, by zanieść swoje prośby i podziękowania przed Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.

750 pieszych pątników, którzy szli w jubileuszowej XX Elbląskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę w sobotę dotarło do Częstochowy. Ich dwutygodniową podróż zakończyła modlitwa i nabożeństwo w kaplicy Cudownego Obrazu.

Dla Agaty Bloch, uczennicy I Liceum Ogólnokształcącego w Elblągu była to już trzecia piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Tym razem szła w intencji swojej rodziny.
- Było ciężko ale także radośnie. Bardzo serdecznie witano nas we wszystkich miejscowościach, które mijaliśmy na trasie. Gdy wchodziliśmy do Golubia mnóstwo osób czekało, by nas powitać. Mieszkańcy przynieśli ze sobą transparenty, a miasto było pięknie przystrojone - mówi Agata.

Pielgrzymi codziennie pokonywali średnio 35 kilometrów. Byli i tacy, którzy nie dali sobie rady na trasie i musieli zawrócić. Najtrudniejszy etap, który wspomina Agata to ten czterdziestokilometrowy - z Jabłonowa do Golubia.

- Tego dnia było okropnie duszno i gorąco. Trasa wiodła przez leśne i polne ścieżki. Przeważnie szliśmy po piasku. Było bardzo ciężko. Tego wieczora służby medyczne miały co robić - wspomina Agata. - Ale mieliśmy swoje sposoby na bolące nogi - olej lniany i maści. No i igły, przebijaliśmy nimi bąble – dodaje z uśmiechem.

To była już dziewiąta piesza pielgrzymka księdza Marka Piedziewicza na Jasną Górę. W tym roku prowadził grupę Katedra Elbląg. Ale jak sam mówi wyjątkowa.
- Pierwszy raz w życiu płakałem przy obcych ludziach. W Przeprośnej Górce słuchałem świadectw życia opowiadanych przez pielgrzymów. Łzy kapały mi po policzkach, gdy opowiadali o swoich krętych i ciężkich drogach dochodzenia do Pana Boga. Takie chwile pamięta się przez całe życie – mówi ksiądz Marek.

Przeprośna Górka to ostatni i najbardziej wzruszający przystanek przed wejściem do Częstochowy.
- Tu żegnamy się, przepraszamy za to co było złe i dziękujemy. Zawsze są łzy, ale takie z radości – mówi ks. Marek.

W sobotę pątnicy dotarli na Jasną Górę. Na ostatniej prostej, czyli kilometrowym odcinku Alei Najświętszej Marii Panny prowadzącym do Jasnogórskiego Sanktuarium witały ich setki mieszkańców. Na elbląską pielgrzymkę czekał również ks. bp. Jan Styrna. Msza święta, której przewodniczył zakończyła tegoroczną wędrówkę pątników.
Anna Dawid

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama