Reklama

Pierwszy w Elblągu asystent rodziny. Jak przyjaciel i adwokat

20/06/2012 18:26



O asystentach rodziny, dzięki którym dzieci nie będą musiały trafiać do rodzin zastępczych bądź domów dziecka z Mirosławą Grochalską, dyrektorką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Elblągu, rozmawia Grażyna Gosk.



— W Elblągu rozpoczął pracę pierwszy asystent rodziny. Łącznie ma ich być dziesięciu. Czy rzeczywiście asystent będzie większym wsparciem dla matek i ojców, nieradzących sobie z codziennym życiem i wychowaniem dzieci, niż pracownik socjalny?



— Na pewno tak. Mogliśmy się o tym przekonać już sześć lat temu. Otrzymaliśmy wtedy od naszego ministerstwa pieniądze na zatrudnienie, w ramach pilotażowego programu, trzech asystentów na 5 miesięcy. To był bardzo krótki czas, ale i tak byliśmy zadowoleni z wyników. Dzieci z rodzin wtedy objętych opieką zaczęły na przykład systematycznie odrabiać lekcje. Teraz konieczność zatrudniania asystentów wynika z ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Wiążemy z nimi duże nadzieje. 



— Rodziny muszą się zgodzić na stałą obecność w ich domach obcych bądź co bądź osób. Czy nie macie z tym problemów?



— Na siłę nie możemy nikogo zmusić do przyjęcia asystenta. Po prostu zachęcamy, nieraz przy pomocy psychologa, ludzi do ratowania w ten sposób swojej rodziny. Ich zadaniem jest podpowiadanie, jak można wybrnąć z trudnej sytuacji życiowej. Każdej matce i ojcu powinno zależeć na niedopuszczeniu do umieszczenia ich dzieci w placówce opiekuńczej. Na szczęście rzadko się zdarza, że nam zależy na tym bardziej, niż rodzicom. W takich skrajnych sytuacjach możemy wystąpić do sądu o wydanie postanowienia w sprawie przydzielenia asystenta takiej rodzinie. Ale na razie tylko raz skorzystaliśmy z takiej możliwości. 



— Asystent ma się więc stać przyjacielem rodziny.


— Przede wszystkim musi zdobyć jej zaufanie. Bez tego nie uda się rodzinie pomóc. Ale gdy trzeba, musi być też twardy i stanowczy. Czasami wystarczy tylko podpowiedzieć rodzicom, jak mogą pomóc swoim dzieciom, na przykład w odrabianiu lekcji. Oczywiście dobre chęci to nie wszystko. Niektórzy nawet gdyby chcieli, nie potrafią dziecku pomóc. Ale i na to jest rada. Współpracujemy z Centrum Wolontariatu, dzięki czemu możemy zapewnić takiemu dziecku korepetytora.
Asystent pomoże też ojcu, czy matce w znalezieniu pracy. Skontaktuje ich z psychologiem, doradcą zawodowym. Przede wszystkim zainteresowani dowiedzą się, do jakiej pracy się nadają. To ważne, bo chodzi o to, żeby się szybko nie zniechęcili, jeżeli już ją znajdą.

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama