Reklama

Pilnowali, by posłowie nie byli na bakier z etyką

07/10/2011 08:46

Poziom agresji w języku debaty publicznej, szczególnie po katastrofie smoleńskiej był tak wysoki, że komisja miała problem, aby zapanować nad ostrością wypowiedzi — mówi poseł Sławomir Rybicki, przewodnicząc sejmowej Komisji Etyki Poselskiej w kadencji 2007-2011.

— W ostatnich czterech latach, na brak pracy chyba Pan i inni członkowie komisji nie mieliście powodu narzekać.

— Tak, niestety. Pracuję już trzecią kadencję w komisji etyki, ale te ostatnie lata były najtrudniejsze. Poziom agresji w języku debaty publicznej, szczególnie po katastrofie smoleńskiej był tak wysoki, że komisja miała problem, aby zapanować nad ostrością wypowiedzi. To się niestety nie zawsze udawało. Dlatego będziemy postulować, by w przyszłej kadencji kary były bardziej dotkliwe. Dyskutowane są na przykład kary finansowe, pozbawianie funkcji w sejmie... To jednak wszystko bardzo trudne sprawy.

— A jakie są teraz?

— Są trzy: zwrócenie uwagi, upomnienie i nagana. W ciągu czterech lat udzieliliśmy 31 uwag, 7 upomnień i 2 nagan.


— Kto najczęściej stawał przed komisją?

— Posłowie Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, co zresztą nie jest niczym dziwnym, gdyż to na tej linii jest największy spór. 
A jeżeli chodzi o nazwiska rekordzistów to byli to: wicemarszałek Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot i Jarosław Kaczyński.

— Jakie kary dostali?

— Naganą ukarano Janusza Palikota. Z wicemarszałkiem Niesiołowskim, znanym z bardzo ostrych wypowiedzi, przeprowadzano rozmowy wychowawcze. Jarosławowi Kaczyńskiemu dwukrotnie zwrócono uwagę.

— Czy w kręgu waszych zainteresowań znaleźli się posłowie elbląscy?

— Nie. Żadnemu z nich nie zarzucono na przykład najczęstszego grzechu parlamentarzystów - łamania zasady dbałości o dobre imię sejmu i naruszania godności innych.


— Wspomniał Pan o ostrym sporze dzielącym dwa główne ugrupowania - PO i PiS. Czy odbija się to na pracy komisji, w której te dwa ugrupowania są przecież reprezentowane?
— Na szczęście nie. Komisja Etyki Poselskiej jest specyficzną komisją. Są w niej przedstawiciele - po jednym - wszystkich klubów poselskich. W dodatku kryteria wyboru są bardzo ostre - na wybór każdego z członków komisji zgodzić się muszą wszyscy posłowie. Sprzeciw nawet jednego parlamentarzysty, a jest ich 460, wyklucza kandydata.

— Czego życzyłby Pan członkom Komisji Etyki Poselskiej w przyszłej kadencji?

— Dużo mniej pracy! By tak się stało posłowie powinni pamiętać o rocie ślubowania. O tym choćby, że poseł w swoich działaniach powinien być bezinteresowny, kierować się interesem publicznym, zasadą jawności życia publicznego. Oczywiście nie może także nikogo obrażać...


— Choć polityka jest dla ludzi o grubej skórze.

— Tak było, jest i, pewnie, choć nie brakuje w niej ludzi wrażliwych, będzie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama