Reklama

Piotr Duda: Niech rządzący zajmą się robotą, a nie grą w piłkę

21/06/2012 17:37

Dziś w Elblągu, na zaproszenie związków zawodowych z naszego regionu gościł Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". O problemach Elbląga, ale nie tylko, z przewodniczącym rozmawiał Witold Chrzanowski.

— To Pana pierwsza wizyta w Elblągu?

— Jestem w waszym mieście po raz drugi. Pierwszy raz byłem w roku 2004. Przyjechałem w związku ze sprawą szwaczek z Hetmana, które zostały zwolnione z pracy. To była wówczas bardzo głośna sprawa. Głośna w całym kraju.

— Jak Pan ocenia sytuację w Elblągu po tych ośmiu latach? Jak układają się według Pana relacje na linii związek-pracodawcy?

— Jest jak wszędzie, czyli różnie. Nie macie już wielu dużych zakładów, ale muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla browaru i Alstomu. Stosunki panujące w tych dwóch firmach na linii pracownicy-pracodawcy są bardzo dobre. Na pewno jednak bycie związkowcem i zabieganie o interesy ludzi nie jest łatwym kawałkiem chleba.

— A co dalej z reformą emerytalną? Zgodzicie się na wydłużenie wieku pracy do 67 lat?

— Nie zgodziliśmy się i nie zgodzimy! Będziemy walczyć. Przygotowujemy teraz wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. To dla nas bardzo ważna sprawa. W pracę zaangażowaliśmy najlepszych prawników.

— A jeśli mimo wszystko Trybunał Konstytucyjny uzna prawomocność tej uchwały?

— To odwołamy się do tych partii, które zadeklarowały, że wyrzucą tę uchwałę do kosza, gdy wygrają wybory i będą tworzyć rząd. Będziemy rozliczać Prawo i Sprawiedliwość i Sojusz Lewicy Demokratycznej z tych zapewnień.

— Trudno nie zgodzić się z opinią, że reforma emerytalna nie jest popularna wśród Polaków. Ale co z tego - słupki sondażowe Platformy Obywatelskiej znów poszły do góry.

— To są nastroje społeczne w czasie Euro. Ludzie cały czas jednak pamiętają o tym, co ekipa Donalda Tuska im zafundowała - pracę do śmierci. Ludzie o tym pamiętają - i wyciągną wnioski przy najbliższych wyborach. Jestem tego pewien. My ze swojej strony będziemy cały czas przypominać, że PO oszukała ludzi.

— Przy okazji reformy emerytalnej "Solidarność" zaczęła mówić o umowach śmieciowych. Domagacie się likwidacji umów o dzieło i umów zleceń?

— O tych umowach mówiliśmy zawsze - to po pierwsze. A po drugie: nie, nie domagamy się likwidacji tych umów. Byłby to tani populizm. Domagamy się natomiast, by nie zastępowały one, a tak się niestety często dzieje, normalnych umów o pracę. Jest to zwłaszcza bardzo groźne w przypadku młodych, dopiero rozpoczynających pracę ludzi. Ale nie tylko dla nich - bo brak normalnych umów bije w cały system emerytalny.

— A co Pan sądzi o zapowiedzi pozbawienia urzędników prawa do trzynastej pensji?

— Myślę, że są inne możliwości cięcia kosztów. Zabieranie pieniędzy pracownikom, a urzędnicy przecież także nimi są, to ostatnia rzecz jaką mógłby popierać związek.

— Wróćmy na koniec do tematyki Elbląga. W roku 1990 było u nas 45 tysięcy miejsc pracy. Po dwudziestu latach zostało 15 tysięcy.

— To nie tylko problem Elbląga. Tak jest wszędzie. Jednym z powodów jest restrukturyzacja gospodarki, co obok pozytywów miało też negatywne aspekty. Głównym jednak powodem takiej sytuacji jest to, że rządzący nie interesują się i nie wspierają gospodarki. U nas praktycznie przestał istnieć przemysł stoczniowy, gdy tymczasem w Niemczech - kraju również gospodarki rynkowej - państwo przykłada bardzo dużą wagę do jego rozwoju.
 Apeluję: niech rządzący Polską zajmą się robotą, a nie grą w piłkę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama