Apele i prośby nie pomagają. Elbląscy strażacy w ostatnim czasie nawet kilka razy dziennie wyjeżdżają do płonących traw. Pożary niszczą przyrodę i stwarzają ogromne zagrożenie dla ludzkiego życia.
— Tego typu interwencje są niemal wpisane w nasz kalendarz — mówi o wyjazdach do płonących traw Przemysław Siagło, rzecznik prasowy straży pożarnej w Elblągu. Strażacy w ostatnim czasie do tego typu pożarów wyjeżdżają kilka razy dziennie. W tym roku spłonęło już 15 hektarów ziemi. Apele i prośby nie pomagają, a podpalaczy trudno jest złapać na gorącym uczynku.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!