Reklama

Po rozstaniu nie daje mu żyć. Sąd położy kres fatalnej miłości?



17/01/2013 12:08

Ona miała go notorycznie okłamywać, więc z nią zerwał. Od tamtego czasu dziewczyna nie daje mu spokoju. Nachodzi go w domu, wszczyna awantury, wybija szyby, a nawet miała grozić nożem matce chłopaka. Policja w ciągu pół roku interweniowała wobec niej około 80 razy. Teraz spróbuje ją powstrzymać elbląski sąd.

18-letni Mariusz B. i o dwa lata starsza Anna L. byli parą do czerwca ubiegłego roku. Razem mieszkali w domu rodzinnym chłopaka przy ul. Ogólnej w Elblągu. Byli parą aż do czasu, gdy okazało się, że dziewczyna go okłamuje.

— Zerwał z nią, bo okazało się, że jest zakłamana, nieszczera. Mówiła, że ma 17 lat, a ma 20. Twierdziła, że uczy się w szkole średniej policyjnej, a to okazało się w ogóle nieprawdą. Dużo rzeczy okazało się kłamstwem — wspomina pani Grażyna, matka Mariusza B.

Czytaj również: Prześladowała byłego chłopaka



Anna L. od samego początku nie pogodziła się z decyzją o rozstaniu.
— Sama nie chciała wyjść z mieszkania, musiała przyjechać policja, żeby ją wyrzucić — wspomina matka chłopaka.

Od tamtej pory trwa gehenna rodziny. Dziewczyna nachodzi ich w domu i zakłóca spokój. Policjanci w ciągu pół roku interweniowali wobec dziewczyny około 80 razy. Zdarzało się, że jednej nocy dwukrotnie byli wzywani na ul. Ogólną. 

— Wybijała szyby, niszczyła rośliny, urządzała w nocy awantury, burdy, waliła i kopała w drzwi. Krzyczała "Mariusz, ja cię kocham, chcę z tobą zostać" — wylicza matka chłopaka. — Dlaczego tak się zachowuje? Jej się spytajcie. Na to pytanie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, nawet ona sama. 


Spokoju nie miała także pani Grażyna. — Groziła mi nożem, że zabije mnie, mamę. To wszystko trwa do dzisiaj — mówi kobieta.



Anna L. ze swojego zachowania już raz tłumaczyła się przed sądem. Ten w sierpniu ub. roku zakazał jej zbliżania się do posesji, na której znajduje się dom chłopaka, na odległość 100 m. Dziewczyna szybko zakaz złamała.

Wczoraj w elbląskim sądzie miał się rozpocząć kolejny proces 20-latki. Tym razem prokuratura oskarża ją nie tylko o wdarcie się na cudzą posesję, ale także złamanie zakazu sądowego. Dziewczyna nie przyszła do sądu.

Sędzia Maciej Rutkiewicz wyznaczył kolejny termin na 19 lutego i zapowiedział, że proces będzie się toczył za drzwiami zamkniętymi.

— Wyłączenie jawności jest podyktowane ważnym interesem prywatnym pokrzywdzonego i oskarżonej, rozpatrywane będą stosunki, jakie ich łączył — tłumaczył. 
— Bardzo mnie prześladowała. Nie chcę tego rozpamiętywać — mówił z kolei w sądzie pokrzywdzony chłopak.


Pani Grażyna chce, żeby sąd wysłał dziewczynę za kratki.
— Jeśli ktoś nie respektuje wydanego przez sąd zakazu zbliżania, to powinien zostać odpowiednio ukarany — tłumaczy. — Szanse, że przestanie nas nachodzić są bardzo nikłe. Być może trzeba będzie zmienić miejsce zamieszkania, sprzedać dom... Czuję totalny dyskomfort. Naprawdę nikomu nie jest do śmiechu.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama