Reklama

Po takiej kąpieli, 
to ja się czuję bosko



19/10/2012 13:26

Powiem panu, że samo wchodzenie do morza zimą nie jest przyjemne... Ale po kąpieli, to jest bosko — mówi elblążanka Iwona Para, która od kilkunastu lat jest morsem.



Iwona Para, Elbląg, emerytka

— Początków chyba trzeba szukać w historii, która spotkała mnie dawno, dawno temu w górach. Po 11-godzinnej wędrówce w Tatrach jedynym moim marzeniem było się wykąpać. Nie wiedziałam o tym, że nie ma ciepłej wody. Wykąpałam się w takiej jaka była. W recepcji na moje pytanie o ciepłą wodę usłyszałam, że ta w kranie to prosto z Siklawy. To był maj, a woda była po zbóju zimna. Gdzieś wtedy w głowie mi się zakodowało, że kąpiel w takiej wodzie to fantastyczne uczucie. Po tej wędrówce i kąpieli czułam się jak młody Bóg. 
Pierwszą "zimową" kąpiel zimą miałam 10-12 lat temu. Patrzyłam na kąpiących się znajomych-morsów i stwierdziłam, że skoro oni potrafią, to ja też dam radę. To było bardzo ekstremalne przeżycie, bo weszłam do przerębli na Jeleniej Dolinie. Zanurzyłam się dwukrotnie, głębokie oddechy i już poszło. 
Najbardziej trzeba zadbać o dłonie i stopy, dlatego morsy wchodzą do wody np. w butach jakich używają surfingowcy, rękawiczkach... Na początku myślałam, że to dla bajeru. A to są najbardziej cienkie miejsca, gdzie organizm jeszcze bardziej się wyziębia.
Powiem panu, że samo wchodzenie do wody nie jest przyjemne...

Człowiek jest nastawiony na to, że organizm dozna szoku. Ale ileś tam głębokich oddechów, organizm, ciało się przyzwyczaja aż się wręcz nie chce wyjść. Wychodzi się z rozsądku, żeby nie przegiąć. A po wyjściu organizm jest na tyle przyzwyczajony do zimna, że to jest wręcz przyjemne, po kąpieli to jest bosko. 
Nie wybieramy się w niedzielę do Stegny na inaugurację sezonu, bo jestem po chorobie. Czy nie jest za ciepło? Powiem, że lepiej chyba wejść do wody w styczniu, gdy są mrozy niż w taką "zgniłą" pogodę jak mamy teraz. W czasie sezonu zimowego kąpię się przynajmniej raz w miesiącu, czasami zdarzają się dwie kąpiele.
Uprawiam różne sporty, jeżdżę na nartach biegowych, chociaż w ostatnich dwóch latach musiałam sobie odpuścić, bo "siadło" mi kolano, korzystam z naszego lodowiska oraz jeżdżę konno. 



Janusz Kamiński, Elbląg, 50 lat, pracuje w Browarze w Elblągu

— Pierwszą kąpiel miałem 15 listopada 2010 r. Należę do Elbląskiej Grupy Rowerowej Stop i pojechaliśmy na rozpoczęcie sezonu przez morsów do Stegny. Tam jedna z moich koleżanek stwierdziła, że na sam widok morsów robi się jej zimno. Odpowiedziałem, że mi tam zimno nie jest i w każdej chwili mogę się rozebrać, by razem z nimi pobiec do wody. Te słowa usłyszał jeden z najstarszych morsów, pan Edward Wróblewski, chwycił mnie za ramię, krzycząc "mamy nowego". Skoczyłem z nimi wszystkimi do wody... Ciekawa rzecz... Kilka miesięcy wcześniej, dokładnie w lipcu, także rowerami pojechaliśmy nad morze i pamiętam, jak ciężko było mi się zanurzyć w wodzie, mimo że dzień był upalny. Ta różnica temperatur między wodą a nagrzanym powietrzem była tak duża, że aż miałem dreszcze... W listopadzie łatwiej było mi wejść do wody niż pół roku wcześniej w środku lata. 
O jednym mnie tylko nie uprzedzono. Że strasznie marzną ręce i stopy.

Ze stopami niewiele da się zrobić, ale dłonie lepiej mieć nad wodą. O tym nie wiedziałem. Efekt był taki, że po tej pierwszej kąpieli nie czułem stóp i rąk. Ale poza tym było bardzo fajnie. 
Każde następne wejście jest łatwiejsze. Moja najdłuższa kąpiel trwała 10 minut. Najczęściej jeździmy się kąpać zimą do Stegny. Byliśmy także w Starych Jabłonkach i Mielnie. 
Zawsze dbam o odpowiednią rozgrzewkę. Nad morzem przyjeżdżam pół godziny wcześniej pobiegać po lesie, ale tak solidnie. Tak, że jak przychodzi czas na oficjalną rozgrzewkę, to my już jesteśmy dobrze rozgrzani. 
Pierwszą kąpiel ma za sobą także moja żona. Zawsze twierdziła, że zimowe kąpiele to jakieś moje dziwactwo, ale na zakończenie ostatniego sezonu również zdecydowała się spróbować. Najpierw tylko umoczyła stopy, a kolejnym razem była już pełna kąpiel. Zimowe kąpiele spodobały się także mojej najmłodszej, 10-letniej córce. W stroju kąpielowym zrobiła z nami na plaży pełną rozgrzewkę, wskoczyła na chwilę do wody i... z piskiem wyskoczyła.
Dużo jeżdżę rowerem i biegam na nartach oraz raz w tygodniu chodzę na basen. 



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama