Syn został pobity, policjanci złapali sprawców, a prokuratura umorzyła śledztwo, bo obrażenia były za drobne. To ciche przyzwolenie na bicie — nie może się nadziwić pan Marek z Elbląga, który zgłosił się do naszej redakcji.
Paweł został zaatakowany 9 listopada wieczorem przy ul. Robotniczej w Elblągu. Odprowadzał swoją dziewczynę, kiedy na parkingu przy sklepie spożywczym podszedł do niego nieznany mu chłopak. Usłyszał "ty frajerze" i został popchnięty. Przewrócił się, ale szybko wstał i próbował uciekać. Dwaj sprawcy dopadli go kilkadziesiąt metrów dalej. — Kopali go po głowie i po twarzy. Syn, na szczęście, dość przytomnie zareagował i rękoma przede wszystkim chronił głowę — opowiada pan Marek.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!