Reklama


Poderżnął żonie gardło. "Bo mnie zdradzała

"

21/03/2012 15:31

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu ruszył w środę (21 marca) proces Pawła R. Mężczyzna jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojej byłej żony. W maju ubiegłego roku 24-latek poderżnął jej nożem gardło, pociął również twarz i ręce. Miał zadać co najmniej 10 ciosów kuchennym nożem. Bezpośrednio po zdarzeniu starał się upozorować próbę samobójczą żony. To miało być jego alibi.




Magdalena i Paweł R. byli małżeństwem niecałe cztery lata. Rozwiedli się w październiku 2011 roku - już po tym tragicznym zdarzeniu. Mają dwoje dzieci: 4-letnią córeczkę i rocznego synka. Po ślubie mieszkali w Olsztynie. W 2009 roku przeprowadzili się z Olsztyna do Braniewa.

— Gdy mówiłam mu - zajmij się dziećmi, to on szedł na ryby — podawała przyczyny awantur 24-letnia Magdalena R., była żona Pawła R. — Nie pracował, siedział w domu, a przecież praca do niego sama nie przyjdzie. Od tego się zaczęło. W trakcie jednej z kłótni uderzył mnie z liścia w twarz. A do tego oskarżał mnie o zdrady, a nie miał na to żadnego dowodu.


O brak opieki nad dziećmi oskarża z kolei Magdalenę R. jej były mąż.

— Znikała na całe dnie, a dzieci zostawały pod opieką jej rodziców — twierdzi. — Po powrocie do Braniewa - ja pracowałem jeszcze wtedy w Olsztynie i przyjeżdżałem tylko na weekendy - zaczęła spotykać się z byłym chłopakiem, Danielem M. Dowiedziałem się o tym od sąsiadów.


Ale to nie jedyny amant, z którym miała spotykać się jego żona.

— Później od koleżanki żony dowiedziałem się, że pokrzywdzona spotyka się z Jerzym W. Ja leżałem wtedy w szpitalu. Zażyłem tabletki, bo miałem już wszystkiego dość.


Do zdarzenia doszło 18 maja w nocy — wcześniej Paweł R. pokłócił się z żoną o to, że musiał wstać do dziecka.

— Spałam. Zbudził mnie piekący ból szyi i twarzy — opowiadała Magdalena. — On ściągnął mnie z łóżka na podłogę, dusił kołdrą, ciął nożem po szyi i twarzy oraz rękach, bo się broniłam. Mało brakowało, a oko by mi wydłubał nożem.


— Nie wiem, ile ciosów zadałem, gdy zobaczyłem krew na ręce, to się przestraszyłem. Wziąłem synka na ręce i wybiegłem z pokoju. Później zadzwoniłem po pogotowie, mówiąc, że żona chciała popełnić samobójstwo. Przestraszyłem się tego, co zrobiłem — przyznał Paweł R.

Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama