Reklama

Pogrzeb 17-latka. "Chcę poznać prawdę o śmierci brata"

27/01/2012 13:21

Dzisiaj na cmentarzu Dębica pochowano 17-letniego Krzysztofa. 
Zdaniem rodziny, śmierć chłopaka to efekt pobicia.


22. grudnia ubiegłego roku 17-letni Krzysztof Kowalkowski wraz ze swoją dziewczyną i grupą znajomych pojechał na imprezę do Pasłęka. Dzień później, około godz. 13, znaleziono go z roztrzaskaną głową. Przez miesiąc lekarze walczyli o życie przebywającego w śpiączce nastolatka. Walkę przegrali. Dzisiaj na cmentarzu Dębica odbył się jego pogrzeb.


Zrozpaczona rodzina zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o pomoc w ustaleniu przebiegu tego feralnego dnia. Sprawę wyjaśnia również policja i prokuratura.

— Krzyś nie należał do spokojnych — przyznaje Piotr Kowalkowski, brat zmarłego chłopaka. — Lubił imprezy, często brał udział w karaoke, interesował się hip-hopem.

Nie był agresywny, ale według rodziny, która niezależnie od policji i prokuratury stara się wyjaśnić okoliczności tego tragicznego zdarzenia, w trakcie imprezy w Pasłęku mogło dojść do jakiejś awantury.

— Krzyś był bardzo zazdrosny o swoją dziewczynę, może to doprowadziło do jakiejś bójki — zastanawia się Piotr Kowalkowski. — Nie chce mi się wierzyć, że spadając ze schodów można doznać tak poważnych obrażeń.


Brat zmarłego nie wierzy w tezę nieszczęśliwego upadku. Podejrzewa, że Krzysztof został pobity.

— Osoby, które były na tej imprezie, mówiły, że po upadku brat się normalnie podniósł — mówi Piotr. — A Krzyś miał na ciele ślady pobicia i poważny uraz głowy, łącznie z uszkodzeniem pnia mózgu.


Zakładając nawet, że urazy powstały w wyniku upadku, to dlaczego nikt z towarzystwa na imprezie nie zajął się chłopakiem?

— Z ustaleń dotychczasowego postępowania wiadomo, że chłopak był pijany i po jakimś czasie rozdzielił się z tą grupą osób, z którą wcześniej przebywał — mówi mł. asp. Krzysztof Nowacki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

Według rodziny informacje od osób, które feralnej nocy bawiły się z wspólnie z 17-latkiem, bardziej zamydlają obraz zdarzeń, niż pomagają w ustaleniu faktów.

— Każdy właściwie mówi co innego — stwierdza Piotr. — Nikt nie potrafi, albo nie chce wyjaśnić, co się właściwie stało.


Według jednej z wersji, chłopak po upadku ze schodów (o upadku mówił Piotrowi Kowalkowskiemu dziewczyna Krzysztofa) miał rzeczywiście odłączyć się od swojego towarzystwa. Wyszedł z imprezy, ale dziewczyna nie poszła za nim. Być może z powodu wcześniejszej kłótni, ale tego dokładnie nie wiadomo. Rzekomo poszedł go odnaleźć jego kolega, ale po kilkudziesięciu minutach wrócił.

Pojawiła się również wersja, że nocą chłopak został odprowadzony na dworzec w Pasłęku. Kto inny wspomniał, że chłopak groził, że skoczy z mostu. 
Nieprzytomnego chłopaka dopiero około godz. 13 znalazła osoba, u której w domu odbywała się impreza i poinformowała pogotowie.


W tej historii jedno jest właściwie pewne: ani znajomi Krzysztofa, ani jego dziewczyna, którzy zbudzili się rano po imprezie, nie szukali chłopaka. Czy 17-latek by żył, gdyby wcześniej trafił do szpitala? To kolejne pytanie, na które dzisiaj nie ma odpowiedzi.

rm

Czytaj również: Śmierć 17-latka z Elbląga. Śledczy przesłuchują świadków
Czytaj również: Nie żyje 17-latek z Elbląga. Wypadek czy pobicie?

[gallery=4]26985[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama