Gdzie na Warmii i Mazurach powstanie długa na 350 kilometrów ścieżka rowerowa? Tam gdzie latem jest dużo turystów? Nie. Powstanie tam gdzie ich nie ma. I bardzo dobrze — pisze Czytelnik. W czwartek (25.11) swoje zdanie w sprawie przebiegu trasy rowerowej będzie można wyrazić w elbląskim starostwie.
Podobne konsultacje społeczne dotyczące przebiegu trasy rowerowej w woj. warmińsko-mazurskiego odbędą się w Bartoszycach, Węgorzewie oraz Gołdapi. Długość trasy w regionie wyniesie ok. 350 km.List Czytelnika
Gdzie na Warmii i Mazurach powstanie długa na 350 kilometrów ścieżka rowerowa? Tam gdzie latem jest dużo turystów? Nie. Powstanie tam gdzie ich nie ma. I bardzo dobrze.
Na zdrowy rozum wydaje się, że taka ścieżka powinna przebiegać przez powiaty turystyczne: giżycki, mrągowski, iławski czy ostródzki. Zamiast tego zaplanowano ją przez powiaty graniczące z obwodem kaliningradzkim. Turystów można tam szukać ze świeczką w ręku. Mimo tego władze województwa warmińsko-mazurskiego konsekwentnie promują taki właśnie przebieg ścieżki. Jest ona fragmentem ścieżki rowerowej, która zacznie się w województwie świętokrzyskim, przejdzie przez województwa podkarpackie, lubelskie i podlaskie i skończy się na granicy warmińsko-mazurskiego i pomorskiego.
Władzom Olsztyna marzy się z kolei ścieżka prowadząca przez Olsztyn. Dlaczego? Tego nie wiadomo. Przecież Olsztyn nigdy nie był i nie będzie miastem turystycznym. Ścieżka prowadząca wzdłuż granicy z Rosja ma sens. Właśnie dlatego, że teraz nie ma tam turystów. Bo dzięki ścieżce można ich tam ściągnąć. Cała trasa ma mieć prawie 2 tysiące kilometrów, z czego 350 w naszym województwie. Koszt to prawie 200 milionów złotych.
Czytelnik
źródło: Turystyka.wm.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!