Reklama

Porzucanie zwierząt w lesie lub na polu to rzecz nagminna

17/01/2011 14:30

Sprawcy, którzy znęcają się nad zwierzętami, są karani sporadycznie. Najczęściej dostają kary w zawieszeniu za to, że przyznali się do winy — mówi Barbara Zarudzka, inspektor Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals i prezes Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt.

— W mediach ostatnio jest głośno o aktach bestialstwa wobec zwierząt, także w Elblągu dochodzi do takich zdarzeń. Dużo było takich przypadków w ostatnim czasie?

— Do takich zdarzeń dochodzi w całej Polsce. W Elblągu też jest ich bardzo dużo. Pisaliście o amstafie zagłodzonym na strychu w Bielniku. W tym miesiącu zdechł pies przywiązany do budy. Ktoś donosił mu jedzenie, ale zamarzło. Tak więc pies umarł z zimna i z głodu przy misce z jedzeniem. Z głodu padł też jamnik przywiązany do drzewa w lesie. Zresztą zwierzęta pozostawione w lesie czy w polu, zwłaszcza szczenięta to rzecz nagminna.

— Czy sprawcy tych okrucieństw zostali ukarani?
— Sprawcy są karani sporadycznie. Najczęściej dostają kary w zawieszeniu za to, że przyznali się do winy.

— Uważa Pani, że kary za przemoc wobec zwierząt powinny być wyższe?


— Oczywiście. Psychika dorosłego psa jest na poziomie trzyletniego dziecka. Pracujemy przy tym i widzimy, że akt bestialstwa wobec zwierzęcia pozostawia w nim piętno na całe życie. Są one potem płochliwe, kulą się przy każdym podniesionym głosie i przy każdej podniesionej ręce.

Czytaj również:Knurek, Tołdi i Nazim szukają dobrych domów

ks

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama