Reklama

Poseł Leonard Krasulski: wolność jest zagrożona

10/12/2011 13:36

Przed zbliżającą się rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce rozmawiamy o niej z Leonardem Krasulskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości.

— Na 13 grudnia Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało wielką demonstrację w Warszawie. Jaki jest powód jej organizacji w 30 rocznicę stanu wojennego?

— Nasza inicjatywa jest prostą konsekwencją berlińskiej wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego. Uważamy, że sprowadza ona nasz kraju do roli wasala Niemiec. Polski, powtarzam, polski, minister zaproponował w Berlinie przekształcenie Unii Europejskiej w federację. W obecnych realiach oznaczałoby to dominację Niemiec i Francji. Jesteśmy, i myślę nie tylko my, temu zdecydowanie przeciwni. Rządy tandemu Paryża i Berlina budzą sprzeciw na przykład Wielkiej Brytanii.
Dla Polaków i tym samym polskich polityków sprawa wolności, suwerenności i niepodległości Polski powinna być najważniejsza. Dla nas jest najważniejsza. I podkreślenie tego jest głównym celem demonstracji.

— Ale dlaczego 13 grudnia?
— Bo tak jak wówczas wolność jest zagrożona. Mówię tu oczywiście o pewnym procesie. Nikt nie pozbawi jej Polski od razu. Groźna jest jednak, jak to kiedyś mówiono, "metoda salami". Utrata suwerenności "plasterek przy plasterku". Stąd też te protest - przy pierwszym "plasterku". By potem nie było za późno.
Z niebezpieczeństw kryjących się w skandalicznej wypowiedzi Sikorskiego zdaje sobie sprawę zresztą nie tylko PiS. Podobne glosy dochodzą też choćby z pałacu prezydenckiego. Bronisław Komorowski podkreślił, że opinia o potrzebie przekształcenia UE w federację powinna być traktowana, co najwyżej, jako prywatne zdanie Sikorskiego.
My, oczywiście jesteśmy jeszcze bardziej krytyczni. Uważamy to wystąpienie za skandal, między innymi dlatego, że nie poprzedziła je żadna debata parlamentarna. Pan Radek chciał widać zabłysnąć na berlińskich salonach.

Czytaj także: Elbląskie obchody 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego

— Krytyce marszu obawiają się, że w trakcie demonstracji może dojść do jakiś niebezpiecznych zdarzeń.
— Mam nadzieję, że nie będzie prowokacji. My gwarantujemy spokój. Chodzi nam tylko o pozytywny przekaz - chcemy Polski silnej, mającej ważne miejsce w Europie. Polski suwerennej, w której decyzje zapadają w Warszawie, a nie gdzie indziej.
Ten marsz to tylko początek drogi temu wszystkiemu służącej. O tym, że Polska powinna być największą wartością będziemy też przypominać każdego dziesiątego dnia miesiąca - w rocznicę katastrofy smoleńskiej, a także 11 listopada i w trakcie innych świąt narodowych.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama