Reklama

Premiera czarnej komedii u Sewruka
. Jednoręki ze Spokane w stylu Tarantino



19/09/2012 11:04

"Jednoręki ze Spokane" będzie pierwszym premierowym przedstawieniem, jakie widzowie obejrzą w tym sezonie w Teatrze im. Aleksandra Sewruka w Elblągu. 


Sztukę Martina McDonagha - jednego z najwybitniejszych współczesnych dramaturgów irlandzkich - reżyseruje na elbląskiej scenie Julia Pawłowska. W spektaklu zobaczymy: Małgorzatę Rydzyńską (Marilyn), Artura Hauke (Carmichael), Wojciecha Rydzia (Mervyn) i Leszka Andrzeja Czerwińskiego (Toby). Premiera odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 18 na Małej Scenie.

— Znakomity tekst, soczyste postacie, duża dawka czarnego humoru — wyliczają zalety spektaklu jego realizatorzy.
 "Jednoręki ze Spokane" to pierwsza sztuka McDonagh"a, której akcja toczy się w Ameryce, w małym, odciętym od świata hotelu przy jednej z amerykańskich autostrad. Opowieść swym tajemniczym i dziwacznym klimatem przypomina filmy braci Coen, a także Quentina Tarantino. Do tych klimatów nawiązuje również wykorzystana w spektaklu muzyka. Jak przyznaje pani reżyser, to właśnie twórczość Tarantino stanowiła dla niej inspirację podczas realizacji całego przedsięwzięcia. 
Scenografia autorstwa Joanny Jaśko-Sroki jest bardzo prosta. Akcja przedstawienia dzieje się bowiem w małym pokoiku, w którym stoją tapczan i fotel, a za oknem widać budowlane rusztowania.


— Chodziło nam o uzyskanie klaustrofobicznej przestrzeni, w której poruszają się stłoczeni bohaterowie — mówi Julia Pawłowska.



Zdaniem pani reżyser, fabuła sztuki przypomina amerykański film. Grupa zdegenerowanych wiejskich wyrostków każe małemu Carmichaelowi położyć rękę na torach i pociąg odcina mu ją. Od tego czasu Carmichael obsesyjnie szuka zaginionej ręki, na jego drodze przypadkiem pojawia się para Marilyn i czarnoskóry Toby, młodzi handlarze marihuany, którzy próbują wyłudzić od niego pieniądze. Zamierzają sprzedać mu rękę skradzioną z Muzeum Naturalnego i wpadają w tarapaty, bo Carmichael odkrywa oszustwo. W hotelowym pokoju, usłanym rękami, które przypadkiem wypadły z walizki Carmichaela, jesteśmy świadkami błyskotliwych dialogów, obnażających ukryte za fasadą amerykańskiego snu stereotypy i rasizm.
Każda postać jest tu psychicznie poraniona, szalona, również mający obsesję na punkcie zwierząt zamkniętych w ogrodach zoologicznych recepcjonista, który przez całe życie marzył, by kiedyś grupa podobnych dziwaków lub niebezpiecznych przestępców zanocowała w jego hotelu.

jago

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama