Reklama

Prezydent zostanie ukarany za Dni Elbląga?

09/08/2012 17:35

Gdy kilka tysięcy elblążan bawiło się na niedzielnym koncercie zespołu Feel, pan Wiesław, mieszkaniec budynku przy ul. Wyczółkowskiego, od dłuższego czasu usiłował zasnąć. Bezskutecznie. O godz. 0.35 chwycił za telefon i powiadomił policję o naruszeniu ciszy nocnej przez uczestników imprezy zorganizowanej przez władze miasta. Jego zdaniem prezydent złamał przepisy dotyczące zachowania porządku publicznego i powinien być ukarany.

— Nie jestem przeciwnikiem organizowania tego typu koncertów, sam często w takich imprezach uczestniczę — zastrzega pan Wiesław. — Jednak uważam, że koncerty takie winny być organizowane w odpowiednim miejscu i czasie.
Parking Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, zdaniem elblążanina, nie był dobrym miejscem na organizację Dni Elbląga. Pan Wiesław informował o tym już w marcu tego roku.

— Mam prawo nie życzyć sobie skandalicznego niszczenia mienia spółdzielni, sikania na ściany, pijackich ekscesów, czy rozjeżdżania naszych trawników przez setki samochodów — twierdził w piśmie protestacyjnym, które przesłał do prezydenta, przewodniczącego Rady Miejskiej i władz Spółdzielni Mieszkaniowej Zrzeszeni. — Uważam, że sytuacja z poprzedniego roku, kiedy na trzy dni osiedle stało się śmietnikiem miasta (wówczas Dni Elbląga również odbywały się na parkingu PWSZ-red.), nie może się powtórzyć.

Władze miasta uznały jednak, że to jedyna możliwa lokalizacja koncertów. Zamknięcie kładek przez rzekę wykluczyło Wyspę Spichrzów, a gdyby padał deszcz, to na lotnisku zrobiłoby się grzęzawisko.

— Zanim prezydent Elbląga wyda zgodę na zorganizowanie imprezy masowej, opinie wydają: komendant miejski Policji, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej, Inspektor Nadzoru Sanitarnego oraz kierownik Działu Ratownictwa Medycznego — wylicza Anna Kleina, rzecznik prezydenta. — Ich opinie były pozytywne.

Organizator przedstawił komplet niezbędnych dokumentów. Nie było więc przeciwwskazań, by tegoroczne Dni Elbląga nie mogły odbyć się przy Galerii El oraz na placu przy PWSZ.
 Inaczej ocenia tę sprawę mieszkaniec osiedla Za Politechniką.
— Uważam, że zachodzi podejrzenie naruszenia prawa przez prezydenta miasta i organa wydające zgodę (wojewoda-red.) na organizację tak wielkiej imprezy w tak ograniczonej przestrzeni — twierdzi pan Wiesław. — A do tego w bezpośrednim sąsiedztwie budynków osiedla zamieszkałych przez młode małżeństwa z małymi dziećmi.

Zgodnie z uzyskanym pozwoleniem, koncerty w ramach Dni Elbląga miały się zakończyć w niedzielę o północy. Ponieważ jednak elblążanie dobrze się bawili, o czym świadczyły liczne bisy, zabawa zakończyły się około godz. 1. Później jeszcze przez godzinę rozbawiony tłum rozchodził się z miejsca imprezy. Pan Wiesław, który mieszka w budynku oddalonym o zaledwie kilkadziesiąt metrów od sceny, na której odbywały się koncerty - nie wytrzymał tego.

O godz. 0.35 powiadomił telefonicznie policję o naruszeniu ciszy nocnej.

— Tę sytuację uważam za karygodną — twierdzi elblążanin. — Władze miasta i wojewoda nie mogą stać ponad prawem i narażać mieszkańców na brak snu, zwłaszcza przed dniem roboczym.

Pan Wiesław był jednym z niewielu mieszkańców osiedla, którym koncerty przeszkadzał.

— Mieliśmy tylko pojedyncze telefony dotyczące nocnych hałasów — informuje Tadeusz Wojciechowicz, wiceprezes SM Zrzeszeni. — Na szczęście nie było zniszczeń i aktów wandalizmu, jak po ubiegłorocznej imprezie — dodaje.

Wprawdzie Dni Elbląga już się zakończyły, ale o koncertach może być jeszcze głośno. Pan Wiesław złożył na policji formalne zawiadomienie. Dodatkowo w środę mężczyzna wysłał do komendanta policji pismo z prośbą o informację, jak funkcjonariusze rozpatrzyli jego skargę.

— Sprawa trafiła do wydziału prewencji kryminalnej i wykroczeń — informuje mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. — Będzie rozpatrzona.
 Ale ponieważ jest świeża, ciężko powiedzieć coś więcej. Za zakłócenie ciszy nocnej grozi mandat do 500 zł, a jeśli ukarany go nie przyjmie, sprawa trafia do sądu, który może orzec o grzywnie do 5 tys. złotych.

— Święto miasta to wyjątkowe trzy dni. Oczywiście rozumiemy, że dla osób w nich nie uczestniczących, koncerty mogły być uciążliwe — przyznaje Anna Kleina. — Dlatego, za pośrednictwem mediów na przykład, prosiliśmy o wyrozumiałość i cierpliwość.

Pan Wiesław twierdzi, że wszystko rozumie, ale taka impreza pod jego oknem to gruba przesada.

— Poczekam 30 dni na odpowiedź komendanta, a później jestem skłonny pozwać prezydenta — zarzeka się mieszkaniec.
Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama