Reklama

Priorytet to rozbudowa sieci ciepłowniczych i stabilizacja cen

11/11/2011 21:41

Pozyskanie nowych odbiorców, modernizacja przedsiębiorstwa, której efektem ma być ustabilizowanie cen energii - to priorytety Łukasza Piśkiewicza. Z nowym prezesem Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej rozmawia Rafał Maliszewski.



— Jest Pan prezesem niewiele ponad tydzień. To dość krótki czas. Udało się Panu poznać już specyfikę EPEC-u? Widzi Pan potrzeby jakichś zmian, inwestycji, restrukturyzacji?


— Pracuję tu od niedawna, ale kadrę kierowniczą przedsiębiorstwa znam od kilku lat, samą spółkę również znam nie od dzisiaj. Wiele działań, które będę chciał realizować, było już podejmowanych, niektórym jednak trzeba nadać większy dynamizm.
 Chodzi mi przede wszystkim o pozyskiwanie nowych odbiorców ciepła i ciepłej wody. Dlatego bardzo zależy mi na dobrych relacjach ze spółdzielniami, z zarządcami nieruchomości i wspólnotami mieszkańców. Musimy dotrzeć do tych osób, które chcą z naszej oferty korzystać, a dotąd nie miały takiej szansy. Nasze ciepło dociera do około 70 proc. mieszkańców, jednak nawet w centrum miasta są budynki niepodłączone do sieci lub ogrzewane ciepłem miejskim, gdzie już do ogrzewania wody mieszkańcy wykorzystują piecyki gazowe lub elektryczne.



— Dla niewielkiej wspólnoty mieszkaniowej korzystanie z ciepła miejskiego może się wiązać się z dużymi inwestycjami na instalację. Te koszta mogą przekraczać ich możliwości finansowe.


— Dlatego przedstawimy zarządcom wspólnot, jak myślę, korzystny program współfinansowania tych inwestycji. Węzły i doprowadzenia do budynków robimy my, na własny koszt. Jeśli chodzi o instalacje wewnętrzne, zaproponujemy program współfinansowania tego rodzaju inwestycji przez nasze przedsiębiorstwo, może to być korzystniejsze niż kredyt bankowy.



— Ale tu musi być jeszcze jedna zachęta, ciepło miejskie musi być tańsze np. od gazowego. To ludziom musi się opłacać.


— Zarówno w starszych, jak i nowych zasobach mieszkaniowych ogrzewanie miejskie jest w stanie konkurować cenowo z ogrzewaniem gazowym. Należy pamiętać, że ciepło miejskie jest pewne, bezpieczne oraz zapewnia należyty komfort cieplny. Gazowe ogrzewanie może nieść za sobą element ryzyka.



— A jeśli chodzi o planowane inwestycje w firmie?


— Muszą być one związane z podniesieniem efektywności energetycznej. Są to między innymi działania takie jak: modernizacja sieci ciepłowniczych, węzłów, czy likwidacja stacji grupowych. Istotnym elementem naszych planów inwestycyjnych jest rozbudowa przesyłowych sieci ciepłowniczych dla zasilania nowych obszarów miasta, ale również budowa przyłączy i węzłów cieplnych do budynków, które istnieją, a do tej pory nie korzystały z ciepła sieciowego.



— Czy w planach jest także restrukturyzacja zatrudnienia? Ludzie zawsze obawiają się zwolnień, gdy przychodzi ktoś nowy. 


— Myśląc o reorganizacji, będę chciał wypracować model oparty na zasadzie porozumienia stron i kompromisu ze związkami. Będę chciał to rozwiązać na zasadzie dobrowolnych odejść, społecznie akceptowanych. Zresztą, taką potrzebę zgłosiły organizacje związkowe działające w przedsiębiorstwie. Firmie to się opłaca, bo w miejsce odchodzących osób nie będą przyjmowane nowe i to przyniesie wymierne korzyści dla spółki w przyszłości.



— Działania, o których Pan wspomniał, mogą doprowadzić do ustabilizowania cen ciepła? Nic tak nie denerwuje elblążan, jak coroczne podwyżki - w tym ogrzewania.


— Taki jest mój cel. Kilka, czy kilkanaście działań o charakterze rozwojowym i reorganizacja wewnętrzna firmy mogą doprowadzić do ustabilizowania cen. Choć pamiętać należy, iż rynek ciepłowniczy w najbliższych latach będzie kształtowany przez dyrektywy i regulacje Unii Europejskiej, m.in. kwestia przydziału uprawnień do emisji CO2. W chwili obecnej nie wszystkie zasady tych regulacji są określone i trudno jest dzisiaj jednoznacznie stwierdzić, jakie będzie to miało przełożenie na ceny ciepła.



— Jednak efekty tych działań będą odczuwalne za kilka lat.

— Będę się starał, aby pierwsze efekty były odczuwalne już po roku.



— EPEC to jedna z największych i najważniejszych spółek miasta. Czy czuje się Pan merytorycznie przygotowany do kierowania taką jednostką?



— Tak. Przed rozpoczęciem pracy w EPEC-u pracowałem niemal 5 lat w spółce Energa Kogeneracja (wcześniej Elektrociepłownia Elbląg - red.). Zasadniczą wiedzę dotyczącą energetyki zdobyłem właśnie tam. Brałem udział przy realizacji projektów prorozwojowych tamtej spółki, współpracowałem z wydziałem ekonomicznym. Zajmowałem się również restrukturyzacją - m.in. współpracowałem ze związkami zawodowymi w trakcie realizacji programu dobrowolnych odejść pracowniczych. Wprawdzie Energa jest producentem ciepła, a EPEC dystrybutorem i ich specyfika jest trochę inna, ale problemy w branży ciepłowniczej są w wielu kwestiach podobne.



— Wywodzi się Pan z Energi, a ta spółka była zainteresowana kupnem EPEC-u. Uważa Pan, że prywatyzacja tego przedsiębiorstwa będzie korzystna dla miasta i mieszkańców? 


— To jest spółka miejska, o jej ewentualnej prywatyzacji czy sprzedaży udziałów decyduje właściciel, a temat ten był poruszany przez poprzedniego prezydenta miasta. Teraz nie mówi się o tym. Ja uważam, że obie firmy powinny ze sobą ściśle współpracować, bo mamy wspólne interesy i na tej współpracy najbardziej mi zależy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama