Reklama

Proste, skuteczne lokalne prawo – czy kolejny bubel radnych?

20/11/2012 10:29

Późno bo późno ale rozpoczęły się prace nad projektami uchwał Rady Miasta Elbląga, dotyczących wdrożenia nowej ustawy tzw. „śmieciowej”. W tej sprawie prezydent w przerwie między zagranicznymi wycieczkami, zarządzeniem z czerwca powołał zespół, którego zadaniem jest opracowanie dokumentów i procedur , które pozwolą wdrożyć ustawę od 1 lipca 2013r.

Z przekazanej publicznie informacji wynika, że zespół powziął wiedzę, że takie opracowanie powstało już w mieście Łodzi i może nawet jest w posiadaniu tego dokumentu. Zanim jednak szanowny zespół przystąpi do katorżniczej pracy metodą „kopiuj wklej”, powinien roztropnie rozejrzeć się w otoczeniu ustawowo prawnym, które pośrednio będzie mieć bardzo duży wpływ na praktyczne funkcjonowanie przyjętych procedur i rozwiązań prawnych na poziomie samorządu gminy.

Otóż w dniu 24 września 2010 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił nową ustawę o ewidencji ludności, opublikowaną w Dz.U. Nr 217, poz. 1427, która wejdzie w życie zgodnie z ustawą o zmianie ustawy o ewidencji ludności Dz.U z 2011 Nr. 288 poz. 1689 - 1 stycznia 2013 r. Ustawa przewiduje zniesienie obowiązku meldunkowego, a wszystko to za sprawą art. 74 ust. 1 ustawy o ewidencji ludności, który znosi z dniem 1 stycznia 2014 r. obowiązek meldunkowy. Z tym dniem ulegają także likwidacji rejestry mieszkańców oraz rejestry zamieszkania cudzoziemców, a właściwe organy administracji publicznej zostają pozbawione możliwości gromadzenia niektórych danych o obywatelu (m.in. kraju urodzenia, adresu i daty zameldowania na pobyt stały, kraju miejsca zamieszkania). Przez okres przejściowy, czyli do końca 2013 roku, obowiązek meldunkowy będzie istniał, ale w bardzo okrojonej formie.

Czytaj także: Wywóz śmieci podrożeje. Ile zapłacą elblążanie?

W tym kontekście przyjęcie Łódzkiego rozwiązania – a wiele na to wskazuje – polegającego na pobieraniu opłaty za odbiór odpadów naliczanej od mieszkańca, może się okazać bardzo złe z wielu względów. Po pierwsze skomplikowany administracyjnie i pracochłonny sposób przyjmowania deklaracji, ich ewidencji i ciągłej weryfikacji. Po drugie wysokie i niepotrzebne koszty, dziesiątki segregatorów, regały biurka no i rzecz jasna wiele etatów, co może cieszyć tylko adeptów sztuki tanecznej skupionych wokół maestro. Po trzecie wreszcie brak skuteczności i łatwości stosowania tak stanowionego prawa lokalnego, na gruncie specyficznej sytuacji miasta Elbląga.

Już dzisiaj bowiem z uwagi na dramatycznie wysokie bezrobocie, tysiące elblążan zameldowanych w Elblągu, w rzeczywistości przebywa za granicą. A co z tymi co pracują w innych miastach Polski a do domu przyjeżdżają tylko na weekend? Czy te osoby będą zobowiązane do składania wniosków o zwolnienie z opłaty? Kto będzie te wnioski weryfikował i jak często. Jaka armia urzędników będzie niezbędna do realizacji tych zadań? Jaka w końcu będzie skuteczność i szczelność takiego rozwiązania?

Zatem, która z ustawowo dopuszczalnych metod naliczania opłat spełniałaby najlepiej wszystkie kryteria? Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ta oparta o wskaźnik ilości zużytej wody na nieruchomości. Ten sposób zapewnia szczelność systemu, łatwość egzekucji opłat, bez konieczności tworzenia dodatkowej obsługi administracyjnej, co nie pozostaje bez wpływu na wysokość samej opłaty za odbiór odpadów.

Spółka komunalna EPWiK poradzi sobie z tym praktycznie bez kosztowo. Co zaś się tyczy opracowania algorytmu liczenia wielkości opłaty, to w ramach współpracy z elbląskimi uczelniami, studenci zrobią to w ramach zaliczenia z podstaw ekonomi. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem rozsadek radnych wygra z dyscypliną partyjną.
Stefan Rembelski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama