Reklama

Przyszedł z interwencją i usłyszał: "Proszę, wypier... stąd już"

22/07/2011 07:06

Idź, bo ci, mówię, przypier... ci zaraz w ryja i na tym się skończy. Ja cię zaraz kopnę tak, że zobaczysz gnoju. Wypie..... stąd już, wynocha — taką wiązankę usłyszał pan Waldemar w rozmowie z, jak twierdzi, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pasłęku. Rozmowę nagrał na telefonie komórkowym. — Za wulgaryzmy przeprosiłem, w sprawach merytorycznych miałem rację — mówi nam dyrektor.


Rozmowa miała miejsce w połowie maja, tuż po imprezie zorganizowanej w pasłęckim Parku Ekologicznym. Pan Waldemar upomniał się o uszkodzony w czasie imprezy kabel telekomunikacyjny biegnący do jego domu. Jak mówi, w tej sprawie przeprowadził dwie rozmowy z dyrektorem pasłęckiego MOSiR. Po pierwszej rozmowie postanowił, że kolejną nagra swoim telefonem komórkowym.

— Pierwszy raz zgłosiłem problem 14 maja, drugi raz dzień później — opowiada autor nagrania.

To właśnie podczas drugiej rozmowy padły bulwersujące i wulgarne 
wypowiedzi. Najcięższe słowa padają na koniec.

— Idź, bo ci pomogę i na kopach zaraz stąd wyjdziesz. Przy dzieciach — radzi w pewnym momencie panu Waldemarowi jego rozmówca. 
I dodaje za chwilę. — Idź na skargę do burmistrza i powiedz, że nie 
umiem czegoś zorganizować. Idź, bo ci, mówię, przypier... ci zaraz w ryja i na tym się skończy. Ja cię zaraz kopnę tak, że zobaczysz gnoju. Wypie..... stąd już, wynocha.


Pasłęczanin był zszokowany. W miniony czwartek odwiedził elbląską prokuraturę. Chce, by ta ścigała dyrektora za groźby karalne oraz naruszenie jego nietykalności cielesnej.


A co ma do powiedzenia w tej sprawie dyrektor MOSiR?

— Poniosło mnie i biję się w pierś. W poniedziałek, w obecności pana burmistrza, przeprosiłem tego pana za wulgaryzmy. W sprawach
 merytorycznych uważam, że miałem rację — mówi dzisiaj Jerzy Przedpełski. — Ten pan oczekiwał, że naprawię mu usterkę związaną z kablem. Pierwszy raz rozmawialiśmy w sobotę, byłem po 12 godzinach pracy, ok. godz. 18-19 kiedy ten pan zgłosił do mnie problem. W niedzielę rano, akurat mieliśmy zajęcia z młodzieżą, także przyszedł i domagał się ode mnie nie tylko naprawienia linii, co jest niemożliwością, ale także ujawnienia kontaktu do osoby, która ją zepsuła. Był natarczywy, wyzywający.


Dyrektor MOSiR twierdzi także, że ma świadka tej rozmowy. Zastanawia się również nad skierowaniem sprawy do sądu w związku z upublicznieniem nagranej bez jego wiedzy i zgody rozmowy.

AKT

Burmistrz Pasłęka: obiecał poprawę

— Przeprowadziłem rozmowę z panem Jerzym Przedpełskim, w trakcie której zwróciłem mu uwagę na jego skandaliczne zachowanie — mówi Wiesław Śniecikowski, burmistrz Pasłęka. — Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji obiecał poprawę.

Burmistrz nie ma zamiaru zwalniać dyscyplinarnie obecnego szefa pasłęckiego MOSiR-u. — Jest on bardzo dobrym i pracowitym dyrektorem — tłumaczy Wiesław Śniecikowski. — Ta fatalna rozmowa odbyła się około godz. 20, gdy pracował już dwunastą godzinę — dodaje burmistrz Pasłęka.

Jerzego Przedpełskiego nie można zwolnić z jeszcze jednego, zresztą głównego, powodu. — Z dniem 1 sierpnia odchodzi na emeryturę. Do tego czasu jest on prawnie chroniony — wyjaśnia burmistrz Wiesław Śniecikowski. wch


Zapis rozmowy

Pan Waldemar: — Dzień dobry.

Dyrektor MOSiR: — Słucham Pana.

Pan Waldemar. — Załatwił Pan coś, czy nie, z tym telefonem?

Dyrektor MOSiR. — Tak 

Pan Waldemar. — A czemu nie przedwczoraj
?
Dyrektor MOSiR: — Dlatego, że jest Pan natarczywy, taki trochę.

Pan Waldemar. — Nie jestem natarczywy.

Dyrektor MOSiR: — Dobrze. To ja panu oświadczam, że jutro. Teraz jestem zajęty, przepraszam, ale nie mam czasu.

Pan Waldemar. — Organizuje Pan imprezę, a potem Pan nie umie naprawić szkód.

Dyrektor MOSiR: — Idź, człowieku. Idź, żołnierzyku tam.

Pan Waldemar. — Żołnierzy to może ma Pan tutaj, ale...

Dyrektor MOSiR: — Idź... Wydaje się, że jesteś kimś ważnym, a jesteś gnojem skończonym. Idź stąd już.

Pan Waldemar. — A niech Pan też uważa, co Pan mówi, tak

Dyrektor MOSiR: — Facet, ja wiem co ja mówię, (niezrozumiałe). Idź, bo ci pomogę, kur..., i na kopach wyjdziesz stąd zaraz, przy dzieciach. Jutro będzie naprawione. Doskonale sobie zdajesz sprawę, że tego nikt nie zrobi ani dzisiaj, ani wczoraj. To jesteś tak upierdliwy, że musisz człowieka z równowagi wyprowadzić.

Pan Waldemar: — A co Pana tak z równowagi wyprowadza, bo nie wiem?

Dyrektor MOSiR: — Człowieku, ja mam cały dzień roboty, a Ty przychodzisz i zajmujesz się pierdołami. Nie masz telefonu, to może ci dam.

Pan Waldemar: — Dla mnie to nie jest pierdoła. Dla Pana to jest pierdoła.

Dyrektor MOSiR: — Co to jest takiego ważnego telefon. Czy to pierwszy raz urwane było. To nie jest nasza wina. To jest wina TP SA. Mają to podnieść do góry. Jutro podniosą. Żegnam. 

Pan Waldemar. — Jak wjeżdżali nie urwali, tylko jak wyjeżdżali.

Dyrektor MOSiR: — niezrozumiałe.

Pan Waldemar. — Trzeba było tak zorganizować, żeby wyjechali też w tamtą stronę. 

Dyrektor MOSiR: — Idź człowieku, idź, zorganizujesz ty następnym razem, mądralo.

Pan Waldemar. — Bo jeżeli ktoś nie umie zorganizować czegoś, to niech się nie bierze za to.

Dyrektor MOSiR. — Idź na skargę do burmistrza i powiedz, że nie umiem czegoś zorganizować. Idź, bo ci, mówię ci, przypier... ci zaraz w ryja i na tym się skończy. 

Pan Waldemar. — Proszę, mnie nie szarpać.

Dyrektor MOSiR: — Ja cię zaraz kopnę, kur..., tak, że zobaczysz gnoju, wypier... stąd już, wynocha, tam, może gdzieś na skarpie.

Pan Waldemar. — A co to jest Pana?

Dyrektor MOSiR: — Tak. Tu jest administrowane przeze mnie. Proszę, wypier... stąd już.
koniec nagrania


źródło www.youtube.com

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama