Idź, bo ci, mówię, przypier... ci zaraz w ryja i na tym się skończy. Ja cię zaraz kopnę tak, że zobaczysz gnoju. Wypie..... stąd już, wynocha — taką wiązankę usłyszał pan Waldemar w rozmowie z, jak twierdzi, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pasłęku. Rozmowę nagrał na telefonie komórkowym. — Za wulgaryzmy przeprosiłem, w sprawach merytorycznych miałem rację — mówi nam dyrektor.
Rozmowa miała miejsce w połowie maja, tuż po imprezie zorganizowanej w pasłęckim Parku Ekologicznym. Pan Waldemar upomniał się o uszkodzony w czasie imprezy kabel telekomunikacyjny biegnący do jego domu. Jak mówi, w tej sprawie przeprowadził dwie rozmowy z dyrektorem pasłęckiego MOSiR. Po pierwszej rozmowie postanowił, że kolejną nagra swoim telefonem komórkowym.Burmistrz Pasłęka: obiecał poprawę
— Przeprowadziłem rozmowę z panem Jerzym Przedpełskim, w trakcie której zwróciłem mu uwagę na jego skandaliczne zachowanie — mówi Wiesław Śniecikowski, burmistrz Pasłęka. — Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji obiecał poprawę.
Burmistrz nie ma zamiaru zwalniać dyscyplinarnie obecnego szefa pasłęckiego MOSiR-u. — Jest on bardzo dobrym i pracowitym dyrektorem — tłumaczy Wiesław Śniecikowski. — Ta fatalna rozmowa odbyła się około godz. 20, gdy pracował już dwunastą godzinę — dodaje burmistrz Pasłęka.
Jerzego Przedpełskiego nie można zwolnić z jeszcze jednego, zresztą głównego, powodu. — Z dniem 1 sierpnia odchodzi na emeryturę. Do tego czasu jest on prawnie chroniony — wyjaśnia burmistrz Wiesław Śniecikowski. wch
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!