Reklama

Pukają się w czoło, obgadują za plecami. Nikomu krzywdy nie robię

15/09/2012 23:21

Nie obchodzi mnie to czy ludzie za moimi plecami pukają się w czoło, czy nazywają mnie kocią mamą — mówi Krystyna Pliś z Elbląga. — Przecież nie robię nikomu krzywdy, a że dbam o te koty... Chciałabym, aby wszyscy mieli choć trochę serca dla zwierzą. Wtedy i dla siebie nawzajem byliby lepsi.

Chyba na prawie każdej ulicy, na każdym osiedlu, są takie osoby. O wyznaczonych porach wychodzą z domów z reklamówkami jedzeni i idą karmić koty. Doskonale znają miejsca, w których spotykają się bezdomne dachowce, a te za każdym razem witają je z radością. Często są obiektem kpin, niewybrednych żartów, narzekania, że przecież przez te kocury śmierdzi. One jednak tym się nie przejmują i dalej robią swoje, bo jak twierdzą po prostu chcą pomagać. Jedną z takich osób jest Krystyna Pliś z Elbląga.

— Jak już coś robię, to robię na sto procent i tak jest również z tym moim dokarmianiem. To nic niezwykłego — mówi kobieta.
Można jednak śmiało powiedzieć, że dwanaście kocurów, którymi opiekuje się pani Krystyna, ma niezwykłe szczęście.

Kociaki wyglądają na zdrowe i szczęśliwe. Ich opiekunka jednak już teraz martwi się, co z nimi będzie, gdy przyjdzie zima.
— To głównie młode koty i martwię się, czy sobie poradzą, gdy przyjdą mrozy — mówi. — One są śliczne, jak jest słońce, to aż sierść im błyszczy. Są zdrowe. Myślę, że może znajdzie się ktoś, kto je przygarnie, zapewni dobry dom. Koty nie są wymagające w wychowaniu, zresztą każdy, kto miał kiedyś kota, doskonale o tym wie.

Pytana o to, czy czasami styka się z niemiłymi rekcjami, pani Krystyna tylko wzrusza ramionami.
— Nikt wprost nigdy mi nic złego nie powiedział, a co mówią poza moimi plecami, to nie ma dla mnie znaczenia — stwierdza kobieta. — Nikomu krzywdy nie robię, staram się posprzątać, żeby nikt nie narzekał, okienka do piwnicy są pozamykane. Więc tu na ogół nikt im, ani mnie nie dokucza, nie zaczepia.

Trudno jednak pozostać obojętnym w obliczu takiej bezinteresowności. Większość karmy dla żarłocznych kociaków, pani Krystyna kupuje z własnej kieszeni. Ile to wychodzi miesięcznie nie chce zdradzić, ale przyznaje, że dużo.
— Na szczęście mam wyrozumiałego męża — śmieje się kobieta. — On również bardzo lubi zwierzęta. Zresztą w domu mamy dodatkowo psa i kota. Czy zawsze opiekowała się zwierzętami? Tak naprawdę zawsze to ja opiekowałam się ludźmi. Moim pierwszym zawodem jest położnictwo. Już dawno temu przyjmowałam porody, ale do dziś czuję dotyk i zapach rodzącego się dziecka. Po prostu kocham ludzi. Czy to trzeba mieć w sobie? Myślę, że wszystko zaczyna od nas samych. Jak ktoś kocha i szanuje siebie, to kocha i innych, a także zwierzęta.
naj

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=l4RApLCCWzI[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama