Reklama

Rafał Mroczek: Elbląg nocą wygląda przyjemnie i zachęcająco

12/02/2012 10:03

Ogólnie staram się ruszać i uprawiać sport, bo nas aktorów też obserwują i dlatego chcę być w formie, jestem kojarzony jako ten młody, szczupły chłopak, więc wiadomo o kondycję fizyczną muszę dbać - mówi Rafał Mroczek, który do Elbląga przyjechał na turnieju halowej piłki nożnej Etna Cup 2012.

Z odtwórcą roli Pawła Zduńskiego w serialu „M jak miłość” rozmawiał Krzysztof Fedak.

- Starszy z braci?
- Tak zgadza się starszy, ale niewiele bo o pięć minut.

- Pierwszy raz w Elblągu?
- Na turnieju Etna Cup jesteśmy po raz pierwszy i ogólnie w Elblągu także pierwszy raz. Zabawa super, ale trochę ciężko się grało, bo dzień wcześniej musieliśmy zwiedzić Elbląg nocą, ale jakoś szybko doszliśmy do siebie. Wasze miasto nocą wygląda przyjemnie i zachęcająco. Polecam wszystkim i to bardzo.

- Ile już lat jesteś na planie serialu „M jak miłość”?
- W czerwcu będzie jedenaście lat. Oczywiście pamiętam pierwszy dzień na planie, bo kto by tego nie pamiętał. Jedenaście lat to długo, ale takie szczególne chwile się pamięta. Drugiego dnia już nie pamiętam, ale pierwszy tak. Bo to jednak coś nowego, coś co zostaje w pamięci.

- Jak z bratem dostaliście się do serialu?
- Był to typowy casting. Myślę, że to w 90 procentach tak się dzieje, że trzeba się zgłosić na casting i wtedy już decyduje reżyser obsady i producent.

- Jedenaście lat to sporo. Czujesz, że prowadzisz podwójne życie?
- Ja to traktuję jako pracę. Każdy w swoim życiu wykonuje jakąś pracę i podobnie jest ze mną. Po prostu popularność jest wkalkulowana w koszta tego, że jest się aktorem. Ale to już jest jedenasty rok i do tego można się przyzwyczaić. Trzeba też nauczyć się rozgraniczać życie prywatne i zawodowe i umieć mierzyć z się z tą rozpoznawalnością.

- A dla zwykłych ludzi na ulicy jesteś Rafał czy jednak Paweł bohater serialu?
- I tu cię zdziwię bo teraz już jestem bardziej identyfikowany jako Rafał i ludzie się nauczyli, że jesteśmy tylko odtwórcami pewnych ról filmowych. To o czym mówisz było jeszcze kilka lat temu, kiedy dopiero wchodził Internet, kiedy ludzie kojarzyli nas z imion jakie padały w serialu, a nie patrzyli na końcowe napisy, gdzie było napisane, kto jest odtwórcą tej roli. Ale teraz to się zmienia i ludzie bardziej identyfikują nas po imieniu i nazwisku.

- Wspomniałeś o Internecie. To świetny wynalazek, ale dla niektórych znanych osób trudny temat.
- My tak jak wszyscy musimy się tego nauczyć i się zdystansować. To jest świat nad którym nie ma kontroli. Panuje pewnego rodzaju, może nie samowolka, ale wolna informacja, której nikt nie weryfikuje. Myślę, że większość osób które tam się wypowiadają miałaby problemy wygłosić swoją opinię publicznie i to na różne tematy np. miłości, zazdrości, nienawiści wojny, pokoju. To zupełnie inaczej wygląda kiedy mamy okazję porozmawiać z kimś w cztery oczy, albo kiedy ta druga osoba występuje publicznie. Wtedy jednak się kalkuluje słowa i równoważy, może aby być bardziej poprawnym, a może są to wtedy bardziej przemyślane słowa, a nie rzucane. To jest wolne medium.

- Więc nie przejmujesz tym co jest w sieci?
- Oczywiście nie da się tak całkowicie tym nie przejmować. Jeżeli ktoś tak mówi, to się trochę chyba próbuje sam przed tym bronić. Trzeba to przyjąć i tyle. To jest wolne medium i każdy ma prawo napisać tam co mu się rzewnie podoba.

- Jak wygląda wasze życie codzienne?
- Normalnie, tak jak każdego innego człowieka. Ono się niczym nie różni. To może tylko tak wyglądać, jak się czyta różne rzeczy, które są w jakimś sensie wyolbrzymiane. Ale to jest normalne życie. Jeśli nie muszę iść do pracy, bo ona też nie jest codziennie, to wstaję o 10, a tak to wstaję wcześniej, bo muszę pojawić się o konkretnej godzinie. Wiem, że to może ciekawie brzmi, ale naprawdę jest to zupełnie zwyczajne, normalne życie, jak każdego.

- W serialu „M jak miłość”, w porównaniu do brata, jesteś takim trochę czarnym charakterem.
- Myślę, że nie jest tak do końca. Tak chyba na początku zostały scharakteryzowane te postacie, ale myślę, że jestem równie pozytywnym, a może nawet bardziej niż mój serialowy brat Piotr.

- A jak to wygląda w życiu prywatnym?
- To zależy w jakiej sferze. Jesteśmy zupełnie inni i nie można tego porównywać w takich kategoriach. To nie jest tak, że jak byliśmy mali to ja się pierwszy biłem, a brat nie. To wszystko zależne było od sytuacji. Ale faktycznie zawsze brat za bratem stanął, tak jak rodzeństwo, tutaj nie ma kwestii, która mogłaby nas tak poróżnić, żebyśmy nagle nie byli ze sobą tak mocno związani.

- W Twoim życiu serialowym ostatnio zaszły spore zmiany.
- Faktycznie duże, ale to bardzo dobrze, bo ta postać ewoluuje i epizody są coraz to nowsze. Nie wyobrażam sobie żebym mógł tak jak mój brat być przez dziesięć lat osadzonym w jednym małżeństwie. Cieszę się, że mój bohater ma różne perypetie i są one coraz to nowymi wątkami przeplatane.

- Otrzymujesz taką bardziej pozytywną twarz, jesteś takim coraz cieplejszym gościem.
- Myślę, że od dawna jest ciepłym. Ktoś kto nie może się ustatkować, to nie znaczy że jest negatywnym bohaterem. Zresztą obserwujemy to na każdym kroku, każdego dnia. Po prostu nie znalazł osoby, z którą by czuł więź, bez której nie mógłby żyć.

- Zastanawiasz się ile jeszcze wytrzymasz w tym serialu?
- Nie. Od szóstego roku przestałem się nad tym zastanawiać i podszedłem do tego zupełnie inaczej. To jest praca, która każdego dnia jest inna. Może w pewnych momentach nudzi, ale kogo nie nudzi praca, która jest od jedenastu lat. Wiadomo, że chciałoby się ciągłych zmian, ale teraz już się chyba do tego tak nastawiłem, że dobrze że ta praca jest. A jeśli do tego to cieszy ludzi i nadal jest taka oglądalność to myślę, że jeszcze przez jakiś czas widzowie będą mogli śledzić losy bohaterów serialu. A jak przyjdzie taki okres, że będzie przesyt, to spakujemy walizki i zostaniemy tylko w pamięci i w sieci. Zresztą jest wielu aktorów, którzy nie mają takiego szczęścia, żeby tyle lat pracować w jednej produkcji. Są ludzie, których twarze obserwujemy w co drugiej produkcji i wcale im się nie dziwię, bo wykorzystują ten moment. To nie jest łatwy zawód i ciężko jest się przekwalifikować na coś innego, jeśli jest się tak kojarzonym. Chciałbym aby jak najwięcej ludzi miało pracę i spełniało swoje marzenia.

- „M jak miłość” to jak dotąd jedyna przygoda z aktorstwem?
- Było kilka innych przygód. Przez jakiś czas byłem w „Pierwszej miłości”, było kilka offowych produkcji, ale coś co by było na dużą skalę, na razie nie nastąpiło. Jestem też kojarzony z serialem, a to by musiało być coś co w pięć minut po prostu mnie scharakteryzuje zupełnie gdzie indzie, na zupełnie innym wymiarze, jeśli miałby to być film kinowy. Bo sam sam jakbym siebie zobaczył, albo kogoś tam mocno scharakteryzowanego to przez pierwsze minuty musiałbym się wyłączyć by nie kojarzyć tego typa z serialem.

- Grasz w Reprezentacji Artystów Polskich. Czy to jest taki team z prawdziwego zdarzenia, czy spotykacie się tylko w momencie kiedy macie grać mecz?
- Kiedyś to był team, który był mocno zaangażowany w różnego rodzaju projekty. A teraz spotykamy się przy okazji różnego rodzaju akcji charytatywnych. Oczywiście jak mamy czas to spotykamy się na treningach, a czasami jest to po prostu zbieranina chłopaków, którzy dawno nie kopali w piłkę. Natomiast do Elbląga przyjechaliśmy nie jako zawodnicy RAP, ale jako aktorzy, specjalnie zaproszeni na tę imprezę, by zrobić jakieś show i zapewnić pewien rozgłos medialny temu turniejowi. Podobnie jest z pozostałymi akcjami charytatywnymi na jakich się pojawiamy. Więc traktujmy to w ramach zabawy, a nie jako widowiska sportowego na wysokim poziomie, bo to nie miałoby sensu.

- W życiu codziennym jest czas na sport?
- Oczywiście i to na bardzo różny. To oczywiście wszystko w ramach hobby. Deska snowboardowa, pływanie, piłka i regularnie siłownia. Ogólnie staram się ruszać. Wiadomo nas też obserwują i staram się być w formie. Ja jestem kojarzony jako ten młody, szczupły chłopak, więc wiadomo o formę muszę dbać.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama