Reklama

Resocjalizacja to dawanie szansy, a nie izolowanie

08/10/2011 21:18

Resocjalizacja to dawanie ludziom szansy, a nie izolowanie ich — uważa prof. Marek Konopczyński, rektor Wyższej Szkoły Nauk Pedagogicznych Pedagogium w Warszawie, jeden z prelegentów konferencji pt. "Wykonywanie kary ograniczenia wolności i rola samorządu lokalnego w readaptacji społecznej skazanych", jaka odbyła się w Elblągu. — Mniej więcej 30 procent obecnie osadzonych powinno przebywać w więzieniu. Pozostałych należy naprawiać poprzez mądrą pracę z nimi.

— Twierdzi Pan, że zamiast zamykać przestępców w więzieniach, należy myśleć o ich przyszłości, "diagnozować ich potencjał" i "pomagać w kreowaniu nowych, pozytywnych ról społecznych". Przyznam szczerze, że Pana poglądy brzmią jak utopia. Tym bardziej, że zewsząd słychać raczej glosy nawołujące do zaostrzania kar dla przestępców. A Pan twierdzi coś zupełnie innego.

— Wszystkie badania naukowe pokazują, że nie ma związku między surowością karania a ilością popełnianych przestępstw. W związku z tym albo będziemy do tego podchodzili racjonalnie, albo emocjonalnie. Polskie społeczeństwo cechuje duża emocjonalność. Musimy się trochę tego wyzbyć, jeśli chodzi o proces naprawiania innych ludzi.
 Jestem oczywiście Don Kichotem. Zdaję sobie z tego sprawę, ale takich Don Kichotów jest coraz więcej. Młodzi ludzie, studenci, coraz częściej rozumieją, że jest pewna granica karania, a jej przekroczenie powoduje wyłącznie represyjność.
 Weźmy przykład kibiców. To zorganizowana grupa, którą inaczej można było poprowadzić. Okazuje się jednak, że represje wobec kibiców wcale nie zmniejszają tego zjawiska, mało tego potęgują je.
 Dlatego uważam, że jeśli w przestępcy zobaczymy dobre cechy, jakieś zdolności i rozwiniemy je, to przyniesie to pozytywny efekt. Jeśli będziemy tylko zwalczali złe cechy, to nie osiągniemy nic.
 Myślę, że przyszłość resocjalizacji tkwi w edukacji. W edukowaniu studentów prawa, innych kierunków. A młodzi ludzie - mam takie doświadczenie akademickie - coraz bardziej to rozumieją. Wsadzanie ludzi do więzienia jest najgorszym rozwiązaniem. I cieszę się, że część sędziów zaczyna myśleć podobnie.



— Pana zdaniem, sprawcy jakich przestępstw nie powinni trafiać do więzień?

— Wydaje się, że mniej więcej 30 procent ludzi, którzy w tej chwili siedzą w więzieniach, powinno tam siedzieć. Jak to się robi na świecie? Na świecie izoluje się ludzi niebezpiecznych dla innych. Niebezpiecznych społecznie, którzy stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia innych, którzy mogą zrobić krzywdę: psychopatów, zabójców, włamywaczy, etc. 
Nie karze się natomiast alimenciarzy, tzw. cyklistów, którzy jechali rowerem pod wpływem alkoholu, nie karze się ludzi, którzy uczestniczą w aferach gospodarczych. Stosuje się po prostu inne środki. 
Sprawcom ekonomicznych przestępstw zabiera się po prostu pieniądze. To jest najbardziej dotkliwe. A my mamy takie paradoksy: ktoś zrobił "przewałę" finansową i pieniądze gdzieś ukrył. Później spędza czas w więzieniu na nasz koszt, odliczając dni, kiedy wyjdzie i kiedy będzie mógł z tej kasy skorzystać.



[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=nueKqmIajTw[/youtube]

— No dobrze, ale jeśli ukrył te pieniądze, to w jaki sposób wymiar sprawiedliwości ma te pieniądze od niego wyciągnąć? Jak go ukarać?

— To jest kwestia sprawności określonych służb. Kiedyś funkcjonowało bardzo dobre rozwiązanie - przepadek mienia. Teraz nierzadko są przypadki, że wszyscy w danym środowisku wiedzą, że ktoś robi przekręty. Jeździ dobrym samochodem, jest dobrze ubrany, a oficjalnie nie ma nic. Wszystko jest zapisane na mamę. I tu właśnie potrzeba sprawności służb.
 Poza tym myślę, że w całej skali przestępstw nastawiliśmy się, że przestępstwa ekonomiczne są szczególnie groźne. Ja uważam, że nie są groźne dla życia ludzkiego, one są groźne dla banku. Ale ja nie jestem człowiekiem, który do końca identyfikuje się z bankiem. To bank powinien zadbać o moje pieniądze. A nie ja będę jeszcze później płacił na człowieka, który ukradł moje pieniądze.
 Podobnie jest z całą masą innych przestępstw. 
No jaki jest sens trzymania w więzieniach alimenciarzy. Człowiek, który nie płaci alimentów i trafia do więzienia, nigdy nie zapłaci - nawet jeżeli będzie pracował w więzieniu.
Ale można stworzyć system - i tu samorządy są partnerem - w którym człowiek będzie mógł w uczciwy sposób nie tylko zarobić pieniądze na alimenty, ale i sam się utrzymać. 
Jestem zwolennikiem myślenia, że człowiek nie ma złej woli, nie ma tylko możliwości. Proszę zobaczyć, kto popełnia przestępstwa. Na ogół są to osoby, które nie mają innego sposobu dojścia do pieniędzy, czy osiągnięcia jakiegoś tam sukcesu. Stworzenie im możliwości dojścia do sukcesu - oczywiście na ich miarę - myślę, że ograniczyłoby przestępczość w co najmniej 20-30 procentach.



— To brzmi dość przekonująco, ale wymagałoby ogromnej pracy ze strony samorządów, kuratorów, no i pieniędzy. Skąd wziąć na takie działania pieniądze?

— Proszę zwrócić uwagę, że przy organizowaniu państwa, przy zmianach politycznych i społecznych w Polsce, myśmy zostali w głębokiej komunie ze sposobem myślenia o przestępczości. Liberalizujemy gospodarkę, kulturę, a ta sfera została archaiczna. Czas zająć się tym problemem. Jesteśmy krajem w Europie, gdzie w stosunku do liczby mieszkańców najwięcej ludzi siedzi w więzieniach.
A resocjalizacja to dawanie szansy. Naprawa ludzi może się odbyć tylko poprzez mądrą pracę z nimi.

Więzienie jest straszne, ale tylko wtedy, gdy trafia się tam po raz pierwszy. Później staje się miejscem całkiem znośnym. Dlatego należy zmniejszać ilość kar ograniczających wolność. Bardziej dotkliwą karą byłby np. zabór mienia przestępcy — uważa prof. Marek Konopczyński

Rozmawiał Rafał Maliszewski
[gallery=4]21525[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama