Reklama

Rośnie liczba pracujących na czarno

05/12/2011 21:54

Na widok inspektorów pracy, którzy wchodzili na teren budowy, budowlańcy rzucili narzędzia i uciekli przez płot. Widok zaskakujący? Nie dla kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy. Podobne obrazki widzą bardzo często. Budownictwo, gastronomia, handel - to branże, w których pracownicy najczęściej pracują bez umowy.

— W ostatnim okresie mamy coraz więcej zgłoszeń dotyczącej pracy na czarno — mówi Eugeniusz Dąbrowski, szef elbląskiej delegatury Państwowej Inspekcji Pracy.

Praca na czarno, zatrudnianie na umowy zlecenie lub o dzieło oraz zaleganie z wypłatami – to główne grzechy elbląskich pracodawców. Choć nie zawsze całą winę za łamanie praw pracowniczych ponoszą właściciel firm. Zdarza się, że to sami pracownicy nie chcą umowy, ponieważ mają różne zobowiązania.

Tylko w poniedziałek do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęły dwie skargi od osób pracujących na czarno.
— Mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach stale rośnie ilość skarg z tym związanych — informuje Eugeniusz Dąbrowski, szef PIP w Elblągu.

Czy to efekt panującego kryzysu? Na to pytanie ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, choć kryzys ma na to wpływ. Z drugiej strony budownictwo, gastronomia i handel - to branże, w której od lat znaczna część osób pracuje na czarno.
— Problem w tym, że pracownicy zgłaszają się do nas ze skargą na pracodawcę zazwyczaj dopiero wtedy, gdy stracą pracę — mówi Dąbrowski. — Wtedy domagają się zaległego wynagrodzenia i umowy o pracę.

Wybiegiem często stosowanym przez pracodawców jest również zatrudnianie na rzekome umowy o dzieło.
— W trakcie kontroli okazuje się, że pracownicy pracują dopiero pierwszy lub drugi dzień, a pracodawca na zgłoszenie umowy do Urzędu Skarbowego ma 7 dni — dodaje Dąbrowski. — Umowy o dzieło nie zgłasza się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Nie zawsze jest jednak tak, że całą winę za zatrudnienie na czarno ponosi pracodawca. Zdarza się, że to pracownik nie jest zainteresowany legalnym zatrudnieniem.
— Bo np. ma wzięte kredyty, których nie spłaca i boi się, że komornik zabierze mu część wypłaty. Od umowy o pracę stronią też alimenciarze, bo legalnie pracując musieliby wywiązywać się z tego obowiązku — wylicza Eugeniusz Dąbrowski. — Zdarzało się, że pracownicy, którzy w wyniku kontroli otrzymali umowę o pracę, później wyzywali inspektorów.

Trzecią grupę stanowią osoby "dorabiające" do zasiłku dla bezrobotnych. Pracują na czarno za obopólną zgodą.
— Wcześniej pracodawca miał obowiązek zgłoszenia do PUP, że zatrudnia osobę bezrobotną. Jeśli tego nie zrobił, groziła mu grzywna do 3 tys. zł i część pracodawców wolała nie ryzykować. Przepisy się jednak zmieniły i teraz nie muszą tego robić — wyjaśnia szef PIP w Elblągu.

Teraz obowiązek wyrejestrowania się z urzędu leży po stronie pracownika. W tym roku PIP skierowało kilka wniosków o ukaranie osób, które nienależnie pobierały zasiłek. Osoby te oprócz zapłacenia grzywny muszą zwrócić pobrany zasiłek.
rm

W obawie o pracę
Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Radia przez Instytut Badawczy Pentor Research International, trzy czwarte Polaków uważa, że pracownicy skłonni są do rezygnacji z egzekwowania swoich praw w pracy by utrzymać posadę. Wg tego samego sondażu, 25 proc. respondentów uważa, że obchodzenie przez pracodawców przepisów prawa pracy jest bardzo częste, a 30 proc. - że częste.
Psycholog pracy Andrzej Tucholski twierdzi, że pracownicy godzą się na łamanie prawa, gdyż „utrata pracy jest odczuwalna jako jedno z najcięższych traumatycznych przeżyć dlatego edukacja w zakresie prawa pracy jest bardzo potrzebna”.
O tym, jak ciężko znaleźć pracę w naszym regionie najlepiej świadczą liczby. Na koniec października w Elblągu bez pracy było 7288 osób, a w powiecie elbląskim prawie 5100. Połowa z tych osób to osoby długotrwale bezrobotne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama