Reklama

Rower moja miłość. Nawet w największy mróz

31/03/2012 18:04

Kto raz z nim nawiąże bliski kontakt, będzie pielęgnował ten związek przez całe życie. O tym dlaczego rower to nie tylko środek lokomocji, ale również styl życia opowiadają elbląscy cykliści.

Jazda rowerem jest dla nich najdoskonalszą formą podróżowania i poznawania świata. Mówią, że nigdy nie jedzie się zbyt szybko, by nie można było zatrzymać się i zmysłami chłonąć otaczający krajobraz lub zamienić słowo z innym człowiekiem. Ale rower to również ich styl życia.

W niedzielę elbląscy rowerzyści wycieczką do Stegny rozpoczęli sezon. Na starcie stanęło 130 osób, które łączy jedno – miłość do dwóch kółek. Nie straszny był im ani chłód, ani wiatr. Prowadził ich Dariusz Korsak, który na rowerze spędził ostatnie 16 lat. Chociaż jak mówi na jego liczniku jest już tyle kilometrów, że starczyłoby na przejechanie kilka razy dookoła świata, to nie o to w tym chodzi.
— Jeżdżę na 102 procent rekreacyjnie. Zdrowie, to przede wszystkim daje nam rower. Gdyby nie jazda na rowerze ważyłbym może i ze 100 kilogramów. Na rowerze można świetnie odpocząć. Uchodzi z człowieka cały stres — mówi Dariusz Korsak.

Dariusz Korsak od 12 lat prowadzi w internecie Elbląska Stronę Rowerową. Znajdziemy na niej opisy najlepszych rowerowych ścieżek Elbląga i okolic, imprezy organizowane przez miłośników dwóch kółek oraz osobiste wspomnienia z dalszych i bliższych rowerowych wojaży.
— Stronę założyłem będąc unieruchomiony po rowerowym złamaniu łopatki w październiku 2000 r. Nawet złamanie kręgosłupa w czerwcu 2002 r. nie potrafiło mnie zniechęcić do amatorskiej sportowej pasji — pisze na stronie Dariusz Korsak.

Jarosław Hawryluk jak sam mówi jest rowerzystą – zapaleńcem. Od wielu lat startuje w elbląskich zawodach Alleycat, czyli jeździe rowerem po mieście na orientację. Chociaż nigdy nie udało mu się wygrać, to sam udział jest świetną zabawą, której nie potrafi sobie odmówić.
— Jak się raz wsiądzie na rower, to potem chce się jeździć coraz więcej. Z każdego wyjazdu pozostają niezapomniane wrażenia. Na rowerze poznałem miejsca innym niedostępne. Dotarłem do miejsc, których nie ma w żadnych przewodnikach — mówi Jarosław Hawryluk. Jego pasję podziela żona Olimpia. — Zawsze kibicuję mężowi. Jestem z dziećmi na starcie i na mecie zawodów. Robimy zdjęcia. Rower to jest także nasz sposób na rodzinne spędzenie czasu — mówi.

Elbląski Alleycat jest kobietą
Olga Stolarska jest urzędniczką. W rowerowym środowisku znana jest pod pseudonimem ORI. To ona zapoczątkowała w 2010 r. elbląskie amatorskie rowerowe ściganie w formie Alleycat.
— Przeczytałam w Internecie o zawodach kurierów rowerowych organizowanych za granicą, czyli o Alleycat. Pomyślałam, że fajnie byłoby przenieść tę zabawę do Elbląga. I tak to się zaczęło. W pierwszych zawodach wzięło udział zaledwie 15 rowerzystów. Ale i tak byłam zadowolona. Sądziłam, że będę jedyna — wspomina.

Olga nie rezygnuje z jazdy nawet srogą zimą. Od jazdy rowerem nie odstrasza jej nawet skrobanie siodełka ze szronu. Jak mówi, nie ma złej pogody na rower, może być jedynie złe ubranie.
— Rower daje poczucie wolności, niezależności. Z roweru świat wygląda inaczej. Patrzymy na niego z zupełnie innej perspektywy. Nie umykają nam drobiazgi. Rowerzyści świetnie znają okoliczne zabytki, przyrodę. Nie odstrasza mnie od jazdy rowerem nawet 20 stopni poniżej zera. Jeżeli się odpowiednio ubiorę, to zimowa jazda nie jest problemem — mówi Olga Stolarska.

Elbląscy rowerzyści od kilku lat organizują imprezy, na które zapraszają wszystkich chętnych. Chociaż zawsze przekonują, że są to imprezy rodzinne, a nie dla zawodowców, to wśród wielu elblążan pokutuje przeciwny pogląd. Jak jest na prawdę?
— Gorąco zachęcam do jeżdżenia z nami. Są to wycieczki nie dla zawodowców, ale dla wszystkich, którzy kochają rower. To prawda, że jeżdżą z nami zawodowi kolarze. Oni mają swoje tempo, a my swoje. Jest czas na robienie zdjęć, są przerwy na posiłek i rozmowy — mówi Dariusz Korsak.
— Nie ma różnicy czy ktoś jest młodszy, czy starszy, czy jeździ zawodowo, czy jest niedzielnym rowerzystą, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Każdy da radę — mówi Marek Kamm, elbląski oficer rowerowy, organizator ostatniego Alleycata.

A na co najbardziej dokucza elbląskim rowerzystom?
— Brak spójnej sieci ścieżek rowerowych w Elblągu. Jest szansa, że taka powstanie, lecz mówimy tu o perspektywie co najmniej kilkuletniej — mówi Elbląski Oficer Rowerowy Marek Kamm.
Anna Dawid

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama