Reklama

Ruszył proces Doroty D. Zabiła konkubenta w obronie własnej?

14/11/2012 14:19

— Przyznaję, że ugodziłam go nożem, chociaż nie chciałam tego zrobić. Nie chciałam go zranić — zeznała w sądzie 37-letnia Dorota D. Przed rokiem w sylwestra kobieta ugodziła nożem w klatkę piersiową swojego konkubenta. 30-centymetrowe kuchenne ostrze uszkodziło płuco i przecięło aortę. Mężczyzna zmarł na miejscu.

Dorota D. pochodzi z Elbląga. Ma troje dzieci, nigdy wcześniej nie była karana. Od 10 lat mieszkała w Żurawców wraz z Piotrem S. Zdaniem oskarżonej to nie był udany związek. Jej partner pił, awanturował się, bił ją, a kilka lat temu próbował utopić. Zaatakował ją także tego feralnego dnia, 31 grudnia 2011 roku.

Na to pytanie będzie musiał znaleźć odpowiedź sąd podczas rozpoczętego dziś (14.11) procesu. Dlatego sędzia już na początku rozprawy uprzedził kobietę o możliwości zmiany kwalifikacji jej czynu. Obecnie Dorota D. jest sądzona za uszkodzenie ciała swojego partnera, w wyniku którego mężczyzna zmarł. Grozi za to kara do 12 lat więzienia.

— Uprzedzam, że sąd może zakwalifikować ten czyn jako zbrodnię — przestrzegł sędzia Marek Nawrocki przewodniczący rozprawie.

Wówczas kobiecie będzie groziło nawet do 25 lat więzienia.

— Sąd bierze pod uwagę możliwość wymierzenia surowszej kary — kontynuował sędzia. — Czy chce pani przerwać rozprawę, aby przygotować się do obrony? — pytał sędzia Nawrocki.

— Nie. Ja przyznaję się, że ugodziłam go nożem, chociaż nie chciałam tego zrobić. To był wypadek. Żałuję, że tak się stało — mówiła 37-latka.

Kobieta odmówiła składania szczegółowych zeznań w trakcie rozprawy.

— Już tyle razy tłumaczyłam, jak do tego doszło. Nie chcę jeszcze raz tego wyjaśniać — stwierdziła.

Sędzia odczytał więc jej wcześniejsze zeznania.

Ostatniego dnia grudnia 2011 roku Piotr S. miał wrócić do domu z pracy już podpity. W domu wypił z butelki pół szampana, wsiadł na rower i pojechał do sklepu po alkohol. Oskarżona wypiła wraz z nim dwie lampki szampana. Gdy konkubent wrócił ze sklepu wypili razem kilka kieliszków wódki.

W pewnym momencie kobieta poczuła się zmęczona i chciała odpocząć przed sylwestrem. Podpity Piotr S. zaczął być wobec niej agresywny. Wulgarnie ją wyzywał, więc Dorota D. postanowiła położyć się do łóżka by "przespać" jego atak. 
Twierdzi, że spała nie dłużej niż godzinę. Konkubent miał ją zbudzić szarpiąc za ramię. Później złapał ją za włosy i ciągną po dywanie.

Chwilę później przyłożył jej nóż do gardła - tępą stroną. Kobieta podczas wcześniejszych zeznań stwierdziła, że musiał przynieść nóż z kuchni wtedy, gdy ona spała. 
Według jej relacji zaczęła się szarpanina. Dorota D. odciągnęła od szyi rękę napastnika i odepchnęła go. Piotr, jak to określiła, klapnął na fotel i już tak został.

Szamotanina trwała nie dłużej niż kilka minut. Po całym zajściu kobieta wyszła do toalety. Gdy wróciła jej partner nadal siedział na fotelu. Nic nie mówił, nie wołał pomocy. Wyglądał jakby oglądał telewizję. Kobieta twierdzi, że przysiadła na fotelu obok i próbowała z nim rozmawiać. Później znów wyszła na chwilę do łazienki. Gdy wróciła mężczyzna leżał na podłodze i nie dawał znaków życia. 
Dorota D. zadzwoniła na pogotowie, próbowała reanimować rannego - bez skutku. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon.

Jedno jest pewne: bezpośrednią przyczyną śmierci Piotra S. był krwotok wewnętrzny spowodowany uszkodzeniem aorty. W odczytanych zeznaniach kobiety - składanych przed policją, prokuraturą, czy podczas wizji lokalnej - pojawiło się jednak wiele nieścisłości. Raz zeznawała, że nie zauważyła żadnej rany na ciele mężczyzny, później, że tylko drobne skaleczenie, z którego nie leciała krew, i na które nie zwróciła większej uwagi.

W jednej wersji mężczyzna był ubrany w koszulę, w innej był w samych slipkach. Sędzia nie zdołał do końca rozwiać wątpliwości co do przebiegu zajścia, ponieważ kobieta twierdziła, że wielu szczegółów zdarzenia nie pamiętała. Kolejna rozprawa Doroty D. ma się odbyć w przyszłą środę.
Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama