Reklama


Ruszyli na ratunek, ale nie było komu pomóc. To był głupi żart?

11/03/2014 10:53



Zgłoszenie o wypadku drogowym postawiło na nogi służby ratunkowe. W rozbitym aucie, na drodze między Świętym Gajem a Krzewskiem, na pomoc miały czekać dwie osoby. Na miejsce wysłano karetki, straż pożarną oraz policję. Poszkodowanych nie udało się odnaleźć. Cała historia to prawdopodobnie głupi żart. Głupi i bardzo kosztowny.




Zgłoszenie, jakie w miniony czwartek w nocy odebrał dyspozytor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego, brzmiało niezwykle poważnie. Rozmówca poinformował o wypadku, do którego miało dojść na trasie między Świętym Gajem a Krzewskiem (gmina Markusy). W rozbitym samochodzie na pomoc miały czekać dwie osoby. 
Dyspozytor WSPR wysłał na miejsce trzy karetki, powiadomił także o zdarzeniu straż pożarną oraz policję w Elblągu.


— Przyjęliśmy zgłoszenie o rzekomym wypadku o godz. 23.14. Z naszej strony na miejsce wysłano dwa pojazdy z Elbląga oraz kolejne dwa ze strażakami-ochotnikami z Krzewska — mówi st. kpt. Przemysław Siagło, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Elblągu. 


Na miejsce pojechali także policjanci. W miejscu, wskazanym przez zgłaszającego, nie odnaleziono żadnego rozbitego samochodu. Policjanci i strażacy sprawdzili także okoliczne drogi w promieniu 15 kilometrów. Bez efektu. Po trwających ponad godzinę poszukiwaniach postanowiono zakończyć akcję. Wszystko wskazuje na to, że zgłoszenie o wypadku było głupim, ale kosztownym żartem. Zresztą nie pierwszym w historii służb ratunkowych.


Tylko w ubiegłym roku elbląska straż pożarna odebrała w sumie 97 fałszywych alarmów, a rok wcześniej 84.
— Jednak większość z nich wynikała z dobrej woli zgłaszającego, a nie próby celowego wprowadzenia nas w błąd, np. ktoś zgłosił pożar, bo zaniepokoił go dym, przyjeżdżamy, a okazuje, że ktoś inny urządził sobie grilla — tłumaczy st. kp. Siagło. — Taki złośliwych alarmów, wynikających ze złej woli, mamy rocznie od 10 do 20. W takich przypadkach zazwyczaj powiadamiamy o nich organy ścigania, a te ustalają kto jest ich autorem.


Tak prawdopodobnie będzie również w przypadku czwartkowego zgłoszenia o wypadku.
— Bezpodstawne wezwanie jest wykroczeniem i grozi za nie grzywna w wysokości do 1500 zł — przestrzega Jakub Sawicki z zespołu prasowego policji w Elblągu.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama