W jednym z elbląskich marketów, zastępca kierownika oskarżyła kasjera o kradzież dwóch złotych. W kasie nie było manka, pieniądze zgadzały się co do złotówki. Zawiadomiona o kradzieży policja zbadała sprawę i skierowała wniosek do sądu. A elbląski sąd, zaocznie, pracownika skazał. Pracownik twierdzi, że jest niewinny.
— Zostałem skazany za coś, czego nie zrobiłem — denerwuje się Paweł Duczek, pracownik jednego z elbląskich marketów. — Nie mogę tej sprawy tak zostawić. Wprawdzie zostałem ukarany jedynie naganą, ale będę figurował jako skazany za przywłaszczenie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!