Reklama


Sąd skazał mnie za kradzież 2 złotych



17/03/2011 17:10

W jednym z elbląskich marketów, zastępca kierownika oskarżyła kasjera o kradzież dwóch złotych. W kasie nie było manka, pieniądze zgadzały się co do złotówki. Zawiadomiona o kradzieży policja zbadała sprawę i skierowała wniosek do sądu. A elbląski sąd, zaocznie, pracownika skazał. Pracownik twierdzi, że jest niewinny.




— Zostałem skazany za coś, czego nie zrobiłem — denerwuje się Paweł Duczek, pracownik jednego z elbląskich marketów. — Nie mogę tej sprawy tak zostawić. Wprawdzie zostałem ukarany jedynie naganą, ale będę figurował jako skazany za przywłaszczenie.



— To było 2 lutego o godz. 20.30. Po zejściu z kasy rozliczałem się z pieniędzy. Powiedziałem wtedy kierowniczce, że mam w kieszeni 2 zł. To były pieniądze na bilet, zapomniałem je zostawić wcześniej w depozycie — opowiada Paweł Duczek.


Zgodnie z regulaminem sieci, kasjerzy nie mają prawa mieć przy sobie żadnych pieniędzy.
— Po rozliczeniu dostaliśmy informację, że ktoś kradnie na sklepie. Wybiegłem na sklep i zatrzymałem złodzieja. Pilnowałem go aż do przyjazdu policji.
 Gdy złodziej został przekazany stróżom prawa, zastępca kierownika sklepu stwierdziła, że pan Paweł ukradł pieniądze z kasetki.


— Przy policjantach przeliczyła zawartość kasetki, zgadzało się co do złotówki. Policjanci wzięli mnie na kontrolę osobistą, czułem się upokorzony. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem — dodaje.
 Mężczyzna w żadnym z zakamarków ciała nie skrywał zwitku banknotów. Miał jedynie w kieszeni wspomniane 2 zł.



— Tu rzeczywiście ciężko mówić o zaborze pieniędzy, ale my nie możemy odmówić przyjęcia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia — tłumaczy mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy elbląskiej policji.
 A po przyjęciu zawiadomienia, funkcjonariusze mieli obowiązek zebrania materiału dowodowego - w tym przypadku dysponowali jedynie zeznaniem kierowniczki i tłumaczeniami jej podwładnego. Po zakończeniu swoich czynności, 10. lutego policja wystawiła wniosek do sądu o ukaranie sprawcy.

Sześć dni później sąd w trybie nakazowym (bez przesłuchiwania świadków) ukarał Pawła Duczka naganą.

— Skoro wpłynął do nas taki wniosek, to musieliśmy coś zrobić — tłumaczy Dorota Zientara, rzecznik Sądu Okręgowego w Elblągu, i dodaje: — To najmniej uciążliwa konsekwencja. Poza tym wyrok nakazowy, to tylko taka propozycja. Można się od niego odwołać.



Paweł Duczek tak zrobił. 
— To rzeczywiście żadna kara, ale chodzi o sam fakt — tłumaczy. — Jestem niewinny, te 2 zł miałem w kieszeni przez cały dzień i mówiłem o tym kierowniczce. Nie chcę mieć w dokumentach wpisu, że byłem karany.

 Mężczyzna zapowiada, że w sądzie będzie się bronił.
 Kierownictwo marketu, w którym pracuje mężczyzna, nie chciało z nami rozmawiać. Wczoraj nie udało nam się również uzyskać odpowiedzi od rzecznika tej sieci. 
Pan Paweł zapewnia, że wcześniej nie miał żadnego konfliktu z zastępcą kierownika, która oskarżyła go o kradzież.
— Kilka dni przed tym zajściem pozwoliłem sobie jednak na komentarz, że na jej zmianie ludzie mają luz. Może chciała się na mnie odegrać — zastanawia się oskarżony mężczyzna.

Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama