Reklama

Seksowna Urbańska wystąpi w Elblągu: Chciałam zostać miss

18/11/2010 10:09

Trema jest nieodzowną częścią mojego występu i bardzo się cieszę, że nadal ją mam — mówi Natasza Urbańska, aktorka filmowa, telewizyjna i teatralno-musicalowa, która wraz ze Studiem Buffo wystąpi w sobotę (20.11) w musicalu "Metro" w Elblągu.

Czy nadal ma Pani tremę przed występami?
— Tak, trema jest nieodzowną częścią mojego występu i bardzo się cieszę, że nadal ją mam, bo to znaczy, że mi zależy. Nie traktuję mojego zawodu, jak pracy do której przychodzi się, bo trzeba. Przychodzi się, bo się kocha i myślę, że ta trema jest niezmiernie potrzebna każdemu artyście. Na szczęście trema mnie mobilizuje i mam nadzieje, że mnie nie opuści jeszcze przez wiele, wiele lat i będzie mi towarzyszyła przy każdym występie I nie mówię już tylko o premierach, także o codziennych występach przed publicznością..

- A proszę zdradzić, kim chciała zostać mała Natasza?

- Tylko proszę się nie śmiać. Bardzo popularne w tamtym czasie były... wybory miss i ja bardzo chciałam być miss Polonia. Wówczas byłam jeszcze dzieckiem i może dlatego tak było, bo kolorowa telewizja, piękne stroje, piękne panie... Mogłoby się wydawać, że to był taki dziecięcy świat. Potem, jako siedmioletnia dziewczynka zaczęłam trenować gimnastykę artystyczną. Wciągnął mnie świat rywalizacji, ciągłych zawodów sportowych i wyjazdów. Bardzo się cieszę, że trenowałam gimnastykę, bo nauczyło mnie to wiele pozytywnych cech, które do tej pory pomagają mi w życiu w ogarnięciu się. Prywatnym i zawodowych. A jak trenowałam gimnastykę to chciałam zostać mistrzynią świata w gimnastyce artystycznej. Wiadomo, jak coś się robi to trzeba być najlepszym.
Jak widać trochę to nie wypaliło, bo po 10 latach, gdy już byłam troszeczkę zmęczona, zaczęłam się rozglądać dookoła siebie i odkrywać, że jest inny świat poza Legią i obozami sportowymi i trafiłam do Teatru Buffo. Na szczęście.

- Jak wspomina Pani swoje pierwsze dni w teatrze?
- To były bardzo ciężkie , bo z jednej strony były wielkie gwiazdy, które można było oglądać w telewizji, co mnie strasznie krępowało. A z drugiej strony szansa, że może będę tam pracowała, bo wszystko było pod znakiem zapytania.
Przyszłam do teatru na parę dni przed premierą. Zrezygnowałam na dwa tygodnie ze szkoły i oddałam się temu 24 godziny na dobę. Tak jak teraz muzyka mnie wciągnęła, tak wtedy wciągnął mnie teatr. Ale nie żałuję. Może to był zupełny przypadek, a może nie? Może tak miało być. Może miałam przyjść i już zostać?
sw

Cały wywiad z Nataszą Urbańską w piątkowym (19 listopada) wydaniu Dziennika Elbląskiego

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama