Reklama

Skatepark w Elblągu ma powstać do końca czerwca

18/03/2012 11:40

Cieszymy się wszyscy, i ja, i cała nasza grupa, że skatepark powstanie. Lokalizacja parku w okolicach ulic Żeromskiego i Mickiewicza również nam odpowiada. Sam projekt może jeszcze nie jest "super-ekstra", ale jak na nasze obecne potrzeby wystarczy — mówi Krzysztof Pacewski, przedstawiciel elbląskich skejtowców.

— Od dłuższego czasu zabiegaliście o budowę skateparku? Teraz jest już jego projekt, a obiekt sportowy ma powstać już pod koniec czerwca tego roku. Chyba jesteście zadowoleni z tak szybkiego tempa realizacji waszego marzenia? 

— Cieszymy się wszyscy, i ja, i cała nasza grupa, że skatepark powstanie. Lokalizacja parku w okolicach ulic Żeromskiego i Mickiewicza również nam odpowiada. Sam projekt może jeszcze nie jest "super-ekstra", ale jak na nasze obecne potrzeby wystarczy. Skatepark nie będzie jednak na tyle atrakcyjny, żeby zaprosić do Elbląga ludzi z innych miast, by pojeździli sobie razem z nami. Wykonanie obecnego projektu będzie kosztowało ok. 300 tys. zł. Samo wybudowanie obiektu potrwa miesiąc. Poprzednio był inny projekt na wykonanie skate parku, dwa razy droższego. Niestety trzeba było z niego zrezygnować, był za drogi. 



— Skatepark ma dopiero powstać, a do tej pory gdzie jeździcie? 

— Na Dolince. Dawno temu podjęliśmy starania, by uzyskać to miejsce. Pisaliśmy petycje, podania do Urzędu Miejskiego w Elblągu, zbieraliśmy podpisy. Parę lat temu powstało boisko do koszykówki na Dolince. Po naszej wizycie w Urzędzie Miejskim, połowę boiska wyłożono polbrukiem i ustawiono funbox, po którym możemy zjeżdżać. Ale to wszystko jest dla nas za małe. Mogą tam jeździć początkujący. Marzyliśmy o dobrze zrobionym skateparku, takim jak w Pruszczu Gdańskim. Jeździmy tam całą grupą i bardzo sobie to miejsce chwalimy. Jeździmy również do Nowego Dworu Gdańskiego, gdzie skate park również zbudowano. Urządzamy zawody na przykład w Gdańsku, w Toruniu. Stanowimy grupę dobrych znajomych. Jeżdżąc razem wyczynowo dobrze się bawimy. 



— Wydaje mi się, że jest to bardzo niebezpieczny sport, łatwo tu o upadek, kontuzję, złamanie. 

— Nie jest to bardzo niebezpieczne, jeżeli, oczywiście, ćwiczy się z umiarem. Upadki się zdarzają, ale trzeba wiedzieć jak upaść, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Wszystko trzeba robić z głową i rozważnie. Jeżeli się myśli podczas jazdy na desce, to można fajnie, i bezpiecznie, spędzić czas. 



— W jakim wieku są ludzie jeżdżący na deskorolkach i na rowerach wyczynowych BMX? Ilu ich jest w Elblągu? 

— Trudno nas dokładnie policzyć, nie jesteśmy wszyscy formalnie zrzeszeni. Wiem, że w Elblągu istnieją stowarzyszenia, ale ogólnego zrzeszenia nie ma. Najbardziej widoczni jesteśmy 21 czerwca, bo jest to Dzień Deskorolki. Myślę, że jest to grupa ponad pięćdziesięcioosobowa. Na deskorolkach jeżdżą ludzie w wieku od 8 do 25 lat. Na rowerach BMX widuję także osoby starsze Ja sam zacząłem jeździć na deskorolce, gdy miałem 8 lat i jeżdżę już 13 lat. 



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama