Reklama

Sławomir W. Malinowski wyruszył na egzotyczną wyprawę do Kenii



30/11/2012 15:55

Przede wszystkim chciałbym pokazać Polaków, którzy osiedlili się w Kenii — zapowiada Sławomir W. Malinowski, elbląski podróżnik i filmowiec, który razem ze swoją ekipą wyruszył do tego afrykańskiego kraju. Tuż przed odlotem do Kenii ze Sławomirem W. Malinowskim rozmawiał Jarosław Grabarczyk.

Dlaczego właśnie ten kraj?



— O Kenii myślałem już od dłuższego czasu. Zafascynowała mnie przyroda tego kraju, wspaniałe sawanny, zwierzęta, krótko mówiąc natura. Trudno oprzeć się jej urokowi, bo niezwykle porusza wyobraźnię każdego człowieka ciekawego świata. No właśnie, wyobraźnię. W naszej świadomości zakorzenione są - i to bardzo głęboko - różne stereotypy, także te dotyczące rzeczywistości poszczególnych rejonów globu. Podobnie jest z Kenią. Kraj ten, to dla wielu niezwykła przyroda, dzikie zwierzęta, tajemnicze plemiona. Słowem: egzotyka w tym, powiedzmy, dość prymitywnym wydaniu. Tymczasem Kenia, podobnie jak cały świat, przechodziła różne koleje losu, wzloty i upadki, czasy stagnacji i prosperity. Ilu z nas wie, jak wyglądają Nairobi, Mombasa? Fakt, jeszcze kilkadziesiąt lat temu były to miasteczka o klasycznym, kolonialnym charakterze, ale dzisiaj to metropolie ze wspaniałymi budynkami, szerokimi arteriami i siedzibami międzynarodowych instytucji. W Nairobi znajduje się także jedna z 4 światowych agend ONZ. 
Stereotypy wypaczają naszą świadomość, a niekiedy są barierą do lepszego zrozumienia innych. Przyczyniają się do wyzwalania strachu przed innymi i braku szacunku między nacjami.



— Długo przygotowywaliście się do tej wyprawy?



— Prawie rok. I nie chodzi tutaj jedynie o przygotowanie sprzętu i wybór miejsc, które odwiedzimy z kamerami. Program ułożyłem bardzo szybko. W tej wyprawie jednak najważniejsze było nawiązanie kontaktów z ludźmi, na których moglibyśmy oprzeć logistykę. W Afryce byłem wielokrotnie, do Kenii jadę pierwszy raz. Będziemy tam niespełna miesiąc, więc czasu mamy niewiele. Każdy dzień mam rozplanowany. Co, gdzie z kim. Podczas dokumentacji poznałem wspaniałych ludzi, którzy okazali nam niezwykłą pomoc. To były ambasador w Kenii - Wojciech Jasiński, minister polskiej ambasady w Nairobi - Aleksander Kropiwnicki, mieszkający w Nairobi: Joanna Gamba, Jakub Barua, Marta Rutynowska czy Dorota Pańczyk. Wielkie podziękowania należą się również Jerry’emu Piskorskiemu, który wskazał mi wiele miejsc i ludzi godnych uwagi. Współpraca z nimi to wielka przyjemność.




— Co chcecie tam nakręcić i jakie powstaną z tej podróży filmy?




— Program oczywiście dawno już został opracowany, jednak z doświadczenia wiem, że życie zawsze nasze plany weryfikuje i mniej więcej połowa staje się nie do zrealizowania, ale los dodaje swoje i bilans się wyrównuje. Przede wszystkim chciałbym pokazać Polaków, którzy osiedlili się w Kenii. Mało kto wie, że po wojnie swoje życie ułożyli tam księstwo Sapiehowie. Do dziś mieszkają w Nairobi ich córki, z którymi mam się spotkać. Są Kenijczycy, którzy w Polsce studiowali. Chociażby Jakub Barua. Jestem w kontakcie z Joanną Gambą, Polką, która wyszła za mąż za Kenijczyka, absolwenta łódzkiej filmówki. 
Wybieramy się również na kilkudniowe safari. To będzie opowieść o tym, jak się do tego przygotować, gdzie i co załatwić, na co można liczyć i jak się żyje w otoczeniu dzikiej przyrody. Interesuje mnie także rzeczywistość Kenii, głównie Nairobi. W planie mam np. odcinek o slumsach, lecz to będzie wymagało na miejscu dodatkowych uzgodnień ze względów bezpieczeństwa. Pamiętajmy bowiem, że Kenia jest od wielu lat w stanie wojny domowej. Poza tym kultura, wierzenia z szamanami włącznie, życie. Chcemy odwiedzić m.in.: Nairobi National Park, Orphan Elephants, Karen Blixen Museum, White Water Adventures, Great Rift Valley. Ktoś z Kenii po przeczytaniu scenariusza napisał do mnie – ambitnie!


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama