Reklama

Słodycze jak dopalacze. Uważajmy na nie - apeluje sanepid

06/12/2011 13:54

— Po ich zjedzeniu dziecko może być nadpobudliwe, zdradzać wręcz objawy ADHD — przestrzega dyrektor Marek Jarosz, szef Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu. — Reakcje te ustępują, ale nie znamy ich pełnego działania, zwłaszcza przy częstym spożywaniu takich słodyczy — Jarosz.



Za niepożądane dla zdrowia reakcje odpowiadają przede wszystkim sztuczne barwniki: E 102, E 104, E 110, E 122, E 124 oraz E 129.

Substancje są, co ciekawe, są dopuszczone do użytku, i sanepid, co podkreśla dyrektor Marek Jarosz, nie może wycofać z rynku zawierających je produktów.

— Dlatego jeśli w batoniku, czy cukierku znajduje się więcej niż jeden z tych barwników, na opakowaniu powinno znaleźć się czytelne ostrzeżenie, że produkt zawiera substancje, które może wywołać niepożądane działanie na organizm dziecka — mówi Marek Jarosz.

— Czy to nie paranoja — dziwi się rozmawiający z nami rodzic. — Produkt przeznaczony dla dziecka, bo to przecież one głownie są konsumentami słodyczy, zawiera informację, że dzieci nie powinny ich jeść.

Sanepid, jak tłumaczy dyrektor Jarosz, nie może jednak wycofać produktów ze sklepów, gdyż są one dozwolone przez prawo.

— Przy obecnym stanie prawnym, możemy dbać tylko o to, by produkty te były należycie oznakowane — mówi szef elbląskiego sanepidu.

Marek Jarosz apeluje do rodziców: zwracajcie uwagę na słodycze, jakie jedzą wasze dzieci.
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Elblągu sama oczywiście nie uchyla się od obowiązku stałej kontroli sklepów znajdujących się w jej rejonie.

— Ostatnio badaliśmy watę cukrową w opakowaniach. Wątpliwości budziły barwniki w nie zastosowane. Okazało się jednak, że obawy były nieuzasadnione - barwniki były naturalne — mówi dyrektor Marek Jarosz, dodając, że tego typu produkty raczej nie należałoby polecać do konsumpcji dzieciom.

— Zamiast faszerować się słodyczami lepiej zjeść owoce — radzi szef elbląskiego sanepid

Witold Chrzanowski

Warmińsko-mazurska inspekcja sanitarna sprawdziła 153 szkolne i działające w pobliżu szkół sklepy ze słodyczami i napojami. Efekt: nakaz wycofania z obrotu 12,5 tysiąca sztuk lizaków i żelków, 150 gum do żucia, czy ponad kilograma cukierków i czekoladek.
Zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej, producenci i sprzedawcy słodyczy mają obowiązek wyraźnie ostrzegać przed substancjami uznawanymi za szkodliwe. To przede wszystkim sześć sztucznych barwników: E 102, E 104, E 110, E 122, E 124 i E 129.
Choć są to substancje dopuszczone do użytku, to badania wykazały, że mogą mieć szkodliwy wpływ na dzieci. Zwłaszcza, jeśli w składzie produktu znajduje się także konserwant - benzoesan sodu. Dlatego jeśli w batoniku czy cukierku jest więcej niż jeden z tych barwników, na opakowaniu powinno znaleźć się czytelne ostrzeżenie.
Kontrole sklepów na terenie Warmii i Mazur cały czas trwają. Inspektorzy - by wymusić stosowanie ostrzeżeń na opakowaniach - będą też docierali do importerów słodyczy i ich producentów, bo problem dotyczy nie tylko produktów sprowadzanych z Chin czy Turcji, ale również tych wytwarzanych w Polsce.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama