Reklama

Spaliła w piecu dziecko. Grozi jej 5 lat więzienia

03/11/2010 11:34

Mieszkańców niewielkich Plajn (gm. Godkowo) i dzielnicowego zainteresował fakt, że będąca w ciąży 44-letnia kobieta, nagle zeszczuplała. Prawda okazała się wstrząsająca.



Niedopełnienie obowiązku opieki nad siedmiomiesięcznym dzieckiem i narażenia je na śmierć oraz zbezczeszczenie zwłok noworodka - takie zarzuty postawiła braniewska prokuratura 44-letniej Grażynie J. Do sądu trafił przeciwko niej akt oskarżenia. Wyrodnej matce grozi pięć lat więzienia.

Do tego makabrycznego zdarzenia doszło 16 marca, ale dopiero po tygodniu sprawa wyszła na jaw.

— Gdy dzielnicowy odwiedził rodzinę, kobieta w rozmowie przyznała się, że dziecko spaliła — mówi sierż. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu.
 Kobieta twierdziła, że w nocy 16 marca poroniła. Według jej wersji dziecko było martwe i dlatego wrzuciła je do pieca. To było piętnaste dziecko, które urodziła. 
Kobieta trafiła do aresztu. Śledczy uznali, że dziecko urodziło się żywe.


— Nie ma na to dowodów bezpośrednich, ale łańcuch poszlak wskazuje, że dziecko urodziło się żywe — uważa prokurator Bartosz Kulesza z Prokuratury Rejonowej w Braniewie. — Gdyby w porę udzielono mu pomocy, wezwano specjalistyczną karetkę, niewykluczone, że dziecko by przeżyło. 
Obecnie lekarze nawet dzieciom urodzonym w 28 tygodniu potrafią pomóc, a takie wcześniaki później świetnie się rozwijają. 
— Noworodek trafia do inkubatora, otrzymuje leki przyspieszające dojrzałość płuc, ma wspomagany oddech — informowała Hanicenta Rzepa, ordynator oddziału ginekologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. — Ale musi rodzić się w warunkach szpitalnych lub bezpośrednio po porodzie matka z dzieckiem musi być przewieziona do szpitala. 
Kobieta nie próbowała jednak pomóc swojemu dziecku. Gdy uznała, że nie żyje, spaliła jego ciało w domowym piecu.


— Grażyna J. przyznała się jedynie do zarzutu zbezczeszczenia zwłok, konsekwentnie twierdzi, że wcześniak urodził się martwy.
 Sąsiedzi kobiety twierdzą, że w jej rodzinie źle się działo. Pito dużo alkoholu, ale takiego horroru nikt się nie spodziewał. 44-latka opiekowała się jednym ze swoich dzieci — trzyletnią córką. Pozostałe dzieci zostały jej odebrane i umieszczone w rodzinach zastępczych.
Akt oskarżenia przeciwko 44-latce został przesłany do sądu 28. października. Proces przeciwko niej ruszy najwcześniej pod koniec listopada.



Naszą poprzednią publikację znajdziesz tu:
http://dziennikelblaski.wm.pl/kobieta-ktora-spalila-swoje-dziecko-w-piecu-zostala-aresztowana,2857

Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama