Reklama

Sprawdzili, jak się mają raki. Przeżyły dwie ciężkie zimy

10/10/2010 15:45

Raki mogą stać się nowym symbolem Żuław i ozdobą polskich stołów. Najpierw trzeba było sprawdzić, czy woda w rowach melioracyjnych nadaje się do prowadzenia ich hodowli. Potem trzeba będzie przekonać potencjalnych hodowców, że taki interes może się opłacać.

— W listopadzie 2008 dokonaliśmy kontrolnego "zaraczenia" jednego z żuławskich kanałów. Towarzyszyła temu konferencja „Raki na Żuławach”, podczas której przedstawiliśmy projekt wprowadzenia hodowli raków w tym regionie — przypomina Jerzy Wcisła, dyrektor elbląskiego Biura Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Dwa lata po tym wydarzeniu, pomysłodawcy rozpropagowania hodowli raków na Żuławach sprawdzili, czy skorupiaki przeżyły obie minione zimy, a jeżeli tak, to w jakiej są kondycji. Kontroli dokonał dr Dariusz Ulikowski, który w Zakładzie Rybactwa Jeziorowego w Giżycku od kilkunastu lat przeprowadza badania raków.
Jest on jednym z najbardziej kompetentnych fachowców w dziedzinie odnawiania gatunków raków w Polsce. Pełnego raportu z badania kontrolnego jeszcze nie ma, ale już wiadomo, że rakom w kanałach żuławskich nie zagrażają nieroztropnie sprowadzone gatunki obce, w tym rak pręgowaty (amerykański) – sam odporny na dżumę, lecz zarażający nią inne gatunki. Była to największa groźba dla planów wprowadzenia hodowli raków na Żuławach.

Raki przetrwały dwie ostre zimy, choć okazało się, że znacznie mniej kanałów spełnia kryteria, które mogłyby pozwolić na gospodarczą hodowlę raków. Przy tak ostrych zimach, jak ostatnie, te skorupiaki potrzebują kanałów o głębokości co najmniej 1,5 m, a to trudny warunek do spełnienia, szczególnie na Żuławach Elbląskich. Problemem są też pracujące pompy, które regulują przepływy i poziomy wody w kanałach. Z tych powodów wiele raków wywędrowało z miejsca zaraczenia na bardziej spokojne wody, być może nawet do jeziora Druzno. Jest to możliwe, bo jak informuje dr. Dariusz Ulikowski, rak potrafi przemieszczać się w poszukiwaniu lepszych warunków na odległość 200 metrów dziennie.
— Po uzyskaniu pełnego raportu, zadecydujemy o dalszych działaniach, których celem ma być hodowla raków na Żuławach. Przypomnę, że nasze starania już spowodowały objęcie raków Programem Operacyjnym "Ryby 2007-2013". Wyniki badań otwierają przyszłym hodowcom drogę do korzystania z pieniędzy unijnych – dodaje Jerzy Wcisła.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama