Reklama

Start Elbląg wygrał z KSS Kielce 30:27

15/12/2012 19:01

Każda z nas dołożyła cegiełkę do tego zwycięstwa. Zagrałyśmy zespołowo, a w drugiej połowie zostawiłyśmy serca na parkiecie — powiedziała Aleksandra Jędrzejczyk, skrzydłowa Startu Elbląg, po niedzielnym zwycięstwie nad KSS Kielce 30:27. 



Zespół z Kielc przyjechał do Elbląga bez swojej najlepszej zawodniczki, Paulina Piechnik leczy kontuzję, i po to, by bronić na finiszu pierwszej rundy wysokiego trzeciego miejsca w tabeli.

Dla Startu ewentualna porażka mogłaby oznaczać spadek nawet na siódmą pozycję. 
— Zdawaliśmy sobie sprawę, jak ważny jest ten mecz dla nas. Zwycięstwo pozwala nam utrzymać kontakt ze ścisłą czołówką — powiedział po spotkaniu szkoleniowiec elblążanek Jerzy Ciepliński.

Do 50 minuty kibice zgromadzeni w elbląskiej hali byli świadkami wyrównanej, zażartej walki. W tym czasie dziesięciokrotnie na tablicy wyników pojawiał się remis. Ostatni na kwadrans przed końcem, kiedy to po trafieniu Kamili Skrzyniarz było 23:23.
28-letnia rozgrywająca KSS, pod nieobecność Piechnik, wzięła na siebie ciężar zdobywania bramek i właśnie z jej powstrzymaniem gospodynie miały największe problemy. Tylko w pierwszej połowie Skrzyniarz dziesięciokrotnie trafiła do elbląskiej bramki (w całym meczu zdobyła 14 bramek).



To w dużej mierze dzięki Skrzyniarz KSS prowadził już w pierwszej połowie 17:13 w 27. min. Gospodyniom w tym czasie w ataku niewiele się udawało. Otrząsnęły się tuż przed przerwą. Dzięki dwóm bramkom Ivety Matouskowej udało się im doprowadzić do remisu 18:18. 



Po zmianie stron gra Startu z każdą minutą wyglądała coraz lepiej. Dla gospodyń nie było straconych piłek, kilka ważnych interwencji zaliczyła bramkarka Ekaterina Dzhukeva.
 Bułgarka interwencję meczu zaliczyła w 51. min. Jej zespół prowadził wówczas tylko 26:24 i w dogodnej sytuacji znalazła się Skrzyniarz. Rzuciła z sześciu metrów, ale piłkę w sytuacji jeden na jeden zatrzymała Dzhukeva. Za chwilę z drugiej strony boiska wynik podwyższyła precyzyjnym rzutem w "okienko" bramki KSS Edyta Szymańska.


W ostatnich 10 minutach zawodniczki z Kielc były bezradne w ataku, zdobyły zaledwie trzy bramki, w tym dwie z rzutów karnych.


— Zabrakło nam trochę atutów w ataku pozycyjnym — przyznał po meczu szkoleniowiec KSS Paweł Tetelewski. — Po kontuzji Pauliny (Piechniak - red) widać, że potrzeba jeszcze czasu, aby dziewczyny, które ją zastępują zrobiły to na odpowiednim poziomie. Samą Skrzyniarz i Joanną Drabik meczu się nie wygra. Zabrakło nam w ostatnich minutach rzutów z drugiej linii i zawodniczki, która wzięłaby ciężary gry na siebie — dodał.


Jerzy Ciepliński chwalił swoje zawodniczki za walkę i determinację. — Większe fragmenty meczu graliśmy bardzo dobrze. Proste błędy z naszej strony powodowały to, że mecz był cały czas na styku — podsumował szkoleniowiec elblążanek. 


Zespoły superligi zakończyły pierwszą rundę zmagań. Runda rewanżowa rozpocznie się już w najbliższą środę. Tego dnia drużyny rozegrają jednocześnie ostatnie mecze w tym roku. Start jedzie do Koszalina, gdzie zagra z Politechniką.
AKT


Start Elbląg
 — KSS Kielce 
30:27 (18:18)

Start
: Dzhukeva, Kordunowska, Kędzierska — Matouskowa 5, Białoszewska, Cekała 2, Wolska 5, Janaczek 7, Jędrzejczyk 4, Szymańska 5, Aleksandrowicz 2

Najwięcej bramek dla KSS: Skrzyniarz 14, Syncerz, Grzesik i Drabik po 3



Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo.
[live]174[/live]

[gallery=4]38406[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama